10.04.2013

Chybiona lekcja Historii

Trzy lata temu była sobota.
W sobotnie ranki Jarecka chodziła wówczas do sąsiadów odbyć z małą sąsiadeczką lekcję plastyki.
Podczas gdy jej rodzina zalegała jeszcze łóżko oglądając Scooby Doo, Jarecka wzięła torbę, wdziała kalosze i ruszyła przez podwórko do Zamku Gargamela.
U Gargamelów panował ten sam nieśpieszny poranek co u Jareckich; dzieci w piżamkach, śniadanie na stole, ale w telewizji zamiast Scooby Doo Sławomir Siezieniewski z niepokojem na obliczu.
-Słyszałaś co się stało?- zapytał od progu Gargamel.
Jarecka nie słyszała.
-Rozbił się samolot z prezydentem. Lecieli do Smoleńska i samolot spadł, jeszcze nie wiadomo nic więcej.

Jarecka przysiadła na sofie i spojrzała w podwieszony u sufitu ekran. Gdzieś z tyłu głowy zaświtało jej wspomnienie wypadku lotniczego z udziałem Leszka Millera i była bardzo zaskoczona gdy Siezieniewski wespół z paskiem u dołu ekranu oznajmili, że tym razem, w Smoleńsku, nikt nie przeżył.

...

Przez kolejne dni telewizja na okrągło serwowała obrazki spod Pałacu Prezydenckiego.
Recytowano listy ofiar. Wspominano sylwetki tragicznie zmarłych.
Powaga, zaduma, szok.
W zerówce panie rozmawiały z dziećmi o tym, co się zdarzyło.
Z okolicznych szkół wożono dzieci na Krakowskie Przedmieście, w ramach lekcji patriotyzmu.
Jarecka do głębi przejęta telewizyjnym przekazem uznała, że oto Historia przez wielkie H dzieje się tuż tuż i trzeba wziąć w niej udział! Pokazać Jaśnie Paniczowi, co się w tych dniach dzieje w sercu stolicy, zapalić znicze po Pałacem Prezydenckim, a może nawet- ho ho ho!- przedefilować obok trumien prezydenckiej pary. Niech dzieci zapamiętają na zawsze tę atmosferę, gdy naród jednoczy się w obliczu tragedii.

W kilka dni od katastrofy Jareccy stawili się na Krakowskim Przedmieściu. Przygotowali się rzetelnie- nabyli znicze, na przedramionach dzieci wypisali długopisem numery telefonów do rodziców- gdyby się któreś zapodziało- o tak, Jareccy się przygotowali.
Jak się okazało, nie na wszystko!
Otóż, imaginuj sobie Czytelniku-  z offu nie płynęły dźwięki marsza żałobnego Chopina! Ludzie nie snuli się w zadumie spowici delikatnym obłokiem dymu z płonących zniczy. Rozmowy wokół nie dotyczyły li i jedynie wspomnień o zmarłych, a nawet, w ogóle ich nie dotyczyły- czy to możliwe?
W kolejkach do Pałacu Prezydenckiego panowała atmosfera beztroskiej wesołości lub nerwowa- jak to w kolejce. Ktoś komuś zarzucał, że tamten się przepycha! I dlaczego to tak długo trwa?
W Jareckiej narastała panika, bo tłum wokół gęstniał i bała się stracić z oczu dzieci. Okolice Pałacu Prezydenckiego oblepiała nieruchoma ludzka masa i Jareccy z wózkiem zaczęli się z trudem wycofać chcąc uniknąć zakleszczenia. Doprawdy, nie wyglądało to jak w telewizji!

W telewizji, na przykład, nie pokazywano Indian andyjskich sprzedających chorągiewki i proporczyki przy dźwiękach fletni pana. Ani całych stoisk z badziewiem zdobnym- o zgrozo!- w godło państwowe.
A to właśnie Jarecka pamięta najlepiej z owej lekcji Historii i patriotyzmu.

4 komentarze:

  1. Mówisz, że ludzki opportunizm aż gości z Andów sięgnął... A czy ktoś kupował owe buble z orzełkiem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieźle... Jak zwykle barwna telewizja stwarza obrazy tego co chce wcisnąć nam go głowy... Az strach, że rzeczywistość jest inna. To jakiś Matrix :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Telewizja kłamie, to fakt. Ale jeszcze gorsza jest moja naiwność! Ja naprawdę spodziewałam się, że tam będzie godnie i z powagą! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...