24.09.2013

Start głosowania w wiankowym wyzwaniu! (oraz dynia hokkaido w roli kiełbasy wyborczej :))

Dziś rusza głosowanie w wiankowym wyzwaniu bloga Addicted to crafts.
Jarecka ma nadzieję, że jej Drodzy Czytelnicy pofatygują się zagłosować na dzieło jej rąk, nawet gdy zapoznają się z pięćdziesięcioma ośmioma innymi wiankami zgłoszonymi do zabawy :)

Głosować można TUTAJ
Śmiało!





A teraz, śpiesząc się póki jesień w pełni- żeby zachęceni Czytelnicy zdążyli nasycić się tym jesiennym darem- o dyni.
W Deszczowej Kuchni dynię wyzyskuje się od kilku lat, ale dopiero niedawno Jarecka dowiedziała się, że tylko hokkaido, tylko hokkaido!
Udała się więc na bazarek i nakręciła koniunkturę pani sprzedającej te pomarańczowe cuda prowadząc entuzjastyczną rozmowę o smaku i zaletach tej odmiany dyni. Z tego spotkania Jarecka wyniosła niewielki okaz hokkaido oraz kilka prostych przepisów polecanych przez sprzedawczynię i jej męża.






W Deszczowym Domu domownicy szybko ostudzili nowatorski zapał Jareckiej.
Na pytanie: zupa, pasta czy kopytka, jednogłośnie wybrano te ostatnie.
A więc dynia została rozłupana, pozbawiona miąższu i pestek i upieczona w niewielkich kawałkach.

(jeden kawałek Jarecka potraktowała miodem i imbirem- pod nieobecność świeżego- sproszkowanym, za radą dyniowej handlarki)




Pierwsza miła niespodzianka spotkała Jarecką już przy wyjmowaniu dyni z piekarnika- okazało się, że dynia ma konsystencję ziemniaka! Wespół z ziemniakami więc (ukopanymi niedawno przez Babcię Jarecką z Ziem Odzyskanych) trafiła do praski do ziemniaków. Kartofli było ciut więcej niż dyni, do tego jajo, mąka i torebka byle "parmezanu".
I już można wołać dziatwę do formowania kopytek, bo takimi drobiazgami sama Jarecka się w kuchni nie para.






Takiej euforii przy obiedzie w Deszczowym Domu dawno nie notowano, choć jeść tam lubią!
Kopytka z bułką tartą (robioną w domu, zawsze w domu!), natką pietruchy i marchewką. Ta marchewka też wyszła z Ziem Odzyskanych i Jarecka klęła obierając ją, bo każda sztuka była wielkości palca. Zapoznawszy się jednak ze smakiem jarzynki, Jarecka jest gotowa podjąć się tego trudu raz jeszcze- krucha, delikatna marcheweczka podduszona na masełku al dente, z odrobiną cukru- poezja!

Spróbujcie koniecznie.
Jak już oddacie głos na Jareckiej wianek ;)

29 komentarzy:

  1. Głos oddany, a teraz idę szukać tej dyni Ho coś tam, bo kopytek dyniowych jeszcze nie jadłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zagłosowane. Ja zwykle zupę robiłam, trzeba pomyśleć nad rozwojem warsztatu kuchennego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też szaleństw nie ma. Oprócz tych trzech potraw wymienionych w poście, jeszcze tylko ciasto. Ale mrożę sobie taką pieczoną i zmiksowaną dynię, wtedy sezon może trwać dłużej ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki Julitko? Czyś Ty już taka "zabiegana";), że u Ciebie taka cisza? Buźki!

      Usuń
  4. ja właśnie wczoraj zupę miałam, z dyni co to udawała cukinie i sie zaplątała mi w kuchni... marchewkowy ból mi znany, bo jeszce sztuk kilka mi zostałotakowych - u mnie cierpliwość już nie ta i z marchewki wielkości palca czasem nic nie zostaje po -obieraniu :(..
    idę glosować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się z tymi maleństwami uporałam. Siedzą w woreczkach w zamrażalniku i czekają aż będę pozbawioną witamin położnicą- zombie :)

      Usuń
  5. głos oddany. Gdyby nie to, że zaraz będe jeść domową pizzę to obsliniłabym cały monitor. Jak te kopytka wyglądają. Miodzio i marcheweczka - ubóstwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten testowy kawałek z miodzikiem pożarłam od razu po wyjęciu z piekarnika. Mmmm... Prawdę rzekła pani od dyń- można taką jeść bez dodatków :)

      Usuń
    2. U nas sie jakoś dyni nie jada. siostra zrobiła marynowaną w słoiczkach ale mi nie podchodzi. :) Ach chciałam jeszcze powiedzieć, że dzisiejsza pizze robiłamz Twojego ciasta na drożdżówki, rzecz jasna bez cukru. Pychaa :)

      Usuń
    3. Marynowana mnie też nie podchodzi :)
      O, dzięki za cynk, że ciasto nadaje się na pizzę! Muszę oszczędzać Jareckiego co się gnieceniem ciasta na pizzę w naszym domu zajmuje:)

      Usuń
  6. Jarecka, Boga w sercu nie masz! Ja się szczypię, talię trzymam w ryzach, poszczę, odmawiam, wyrzekam się, a tu taka bomba? No podziałała Jarecka na moją wyobraźnię, węch i w ogóle!!!
    A i na "kwiecisty ponton" Jareckiej z przyjemnością oddaję swój skromny głos;)))) ściskam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie mogła się odchudzać na Twoim miejscu- takie cuda, jakie Ty robisz w kuchni muszą być zjadane! Natychmiast! A kto rozprawił się z moim faworytem- grzybowym wiankiem? :)

      Usuń
    2. Familia dmuchnęła aż się kurzyło ;)

      Usuń
  7. Głos oddany ale konkurencja jest liczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Tym bardziej dziękuję :) buziaki dla żony :)

      Usuń
    2. Żona dziękuje i też zagłosowała :)

      Usuń
  8. Zagłosowałam :) A co! Niech Jarecka ma :) Kopytków bym zjadła, ino czasu brak na ich robienie. Ostatnio w ogóle czasu brak na wszystko... Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech ma, a pewnie! :):)
      Ateno, szkoda, że nie słyszałaś mojej wczorajszej rozmowy z Jareckim- w skrócie konkluzja brzmiała: dobrze, że mamy tyle dzieci, dzięki temu mam dużo czasu dla siebie :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. To najsubtelniejsza namowa do głosowania jaką widziałam:) :) :)
    I ten plakat wyborczy! :)
    PS. Co za obiad! Nie chcecie piątki, czy tam które w kolejce?Adoptujcie mnie. Nie chce mi się gotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja w ogóle subtelna jestem.

      Możemy Cię adoptować,nie ma sprawy- jeśli odpowiada Ci złowieszcze miano Szóstki :0
      Ale czy Ty umiesz sprzątać? Masz prawo jazdy?

      Usuń
    2. CV - koniecznie ze zdjęciem - poproszę ;)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że oboje odpowiednio zinterpretowaliście moje dłuższe milczenie. Do skrzynki nie ma Jarecki po co zaglądać...:)

      Usuń
    4. Całe szczęście bo już się przestraszyłem, jeżeli jesz tyle co reszta to nie ma co ryzykować.

      Usuń
  10. seminoma man26.09.2013, 00:02

    I znów ten on został pominięty! Owszem, Babcia Jarecka kopała, rzecz ma się rozumieć lecz czy tylko Babcia? Czy też może był jeszcze ktoś? I marcheweczkę ktoś może kopał ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie słucham w radiu Pominiętego Kopacza Marchewki ;)
      Jego nagroda w Niebie bedzie wielka, tym większa, że Jarecka przemilczała i nawet na marchewkę nie zaprosiła :)
      Swoją drogą, kopanie tej mini marcheweczki to bohaterstwo! :)

      Usuń
  11. Pofatygowałam się i głos oddałam :)
    Zwycięstwa życzę :)

    Smakowicie wygląda talerz, aż się głodna zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...