27.02.2016

Komunikat



Drodzy Czytelnicy.
Dziękuję za życzenia urodzinowe, wybaczcie, że dopiero teraz.

Z przyczyn wagi znacznej jeszcze przez czas jakiś w Deszczowym Domu - paradoks! - susza.
Natenczas w poszukiwaniu lektury odsyłam Was na zaprzyjaźnione blogi z nadzieją, że jeszcze zechcecie do mnie wrócić, zaznawszy tamtych literackich wyżyn (choć, jak Was znam, i tak tam bywacie od dawna ;)).


Tak, jest to reklama.
Tak, zachęcam do głosowania w konkursie Blog Roku na:











Stratują w różnych kategoriach, więc nie trzeba sobie żałować :)


...


A poniżej, jako ilustracja - bo co to za post bez ilustracji! - jubileuszowe cyferki wydziergane dla Joanny - Mamy w centrum.
Wszystkiego najlepszego!
















15.02.2016

Dobry organ zawsze w cenie :)



Uszyłam sobie sukienkę.
A do sukienki nerkę.
Miała być nie rzucająca się w oczy ale też hm aligancka. I nieduża, ot, aby się zmieścił telefon, prawo jazdy i jakiś piniondz.
Skorzystałam z TEGO tutka - ale nieco zmniejszyłam nerkę; po prostu nie dodałam do szablonów zapasów na szwy.
Zapięcie też zrobiłam inne - u mnie to zwykłe metalowe kółko (wydobyte z mojej czarodziejskiej, wszystkomającej szafy o lustrzanych drzwiach!), na którym związuję troczek. Sprawdza się bardzo dobrze.

Materiał wierzchni to sukienka z lumpeksu; kupiłam podartą, bo zachwyciła mnie tkanina :)
Ale w środku!
Nie mogłam się powstrzymać!
KOSMOS!!!












Musicie się uzbroić w cierpliwość. Kolejna nerka już skrojona! :)))

14.02.2016

Co Jarecka zobaczyła po drugiej stronie lustra

- Jarecki, co się dzieje? - zapytała z troską Jarecka widząc męża w pozycji frasobliwej.
Jarecka jest dobrą żoną, choć tym nie epatuje.
Czytelników, a i Jareckiego rzadko.
Jarecki za to coraz bardziej wygląda na dyrektora, okulary sobie nabył i ma w pracy problemy personalne. W domu też przez chwilę je miał, bo Jareckiej (znowu) zdawało się, że jest w ciąży.
Nie jest, a Jarecki i tak czegoś się sumuje.
- Jestem zmęczony - oznajmia rozpaczliwie.
- Czym?
- Tym, tu - Jarecki zatacza ręką szeroki krąg - bałaganem...
Jarecka rozgląda się po pokoju, lecz niepokój jej się nie udziela. Że zabawki? Wszak w tym domu mieszkają dzieci! Że kłębki, z kłębkami pojemniczki, koszyczki?
- Czy tego musi być tyle? Tu, tu i tu? WSZĘDZIE? - dźga Jarecki.
- Tak! Bo tu dziergam dla Świerszczyka, tu prezent dla Fistaszkówny, tu kołderka dla Dąbka a tu moja nerka, nie mam kiedy jej skończyć - wyjaśnia Jarecka wskazując kolejne koszyczki.

A zresztą, proszę Państwa, też mi problem.
Że ktoś przyjdzie i zobaczy tu koszyczek i tam koszyczek? Mieszka tu kobieta zajmująca się rękodziełem, więc ma koszyczki z robótkami!
Jarecka lubi oprowadzać gości po swoich koszyczkowych labiryntach, tu będzie tak, a tu śmak, tu jeszcze doszyję, a tam załatam; goście grzecznie tłumią ziewnięcia ale brodzą cierpliwie z chrzęstem wśród wikliny i pudeł  SAMLA. A jak komuś nie dość w salonie, Jarecka może zaprowadzić do pokoju dziewczynek, odsunąć garażowe drzwi tamtejszej szafy i wyjąć kolejne pełne po brzegi SAMLE, tudzież kartonowe niedobitki i pokazać co drzewiej, a co w bliżej nieokreślonej przyszłości jeszcze udzierga.

W ramach zemsty Jarecki z westchnieniem odgraża się, że zrobi to, czego NIKT NIGDY w tym domu nie robi - umyje podłogę w salonie.
Jarecka niby się obraża, Jarecki niby się mści i tym sposobem limit kłótni małżeńskich utrzymuje się na stałym poziomie a dodatkowo podłoga nabiera blasku.


...


W kategorii: zakupy najbardziej udanym w tym sezonie był zakup kurtki sięgającej połowy łydki.
W połączeniu z kozakami stuprocentowo maskuje piżamę.
- Idę po bułki - mówi Jarecka dzieciom i powoli, noga za nogą sunie w tejże piżamie (sprytnie ukrytej pod kurtką, ha!) po bułki do Oczka.
Spływa z z taką ilością gracji, na jaką pozwala jej obuwie typu emu po brudnych schodach (znowu w sobotę była moja kolej, i znowu, kurde flak, zapomniałam!) i wyskakuje na drogę burą i smutną, drogę w kałuże i dziury. 
Mija bramę Sosnów i czasem macha Znaprzeciwnej jadącej do pracy.
Mija bramę młodego Koczka i czasem uskakuje z drogi przed jego dudniącą szambonetką.
Mija bramę starszego Koczka i nikomu nie macha, bo o tej porze nie ma komu.
Dalej jest warsztat stolarzy artystów a za nim schowana przed ludzkim okiem zagroda z indykami.
I Oczko.
-  Dzień dobry pani Narogowa!

I z powrotem. 
Człap człap, byle nie za szybko.

Luuudzie! Ale po co komu dwanaście bułek jak trójka dzieci wywieziona na ferie do dziadków?


...


W kategorii: dary losu do szczególnie udanych zaliczyć należy lustrzane drzwi do szafy (dziękujemy Magda!), w której Jarecka trzyma swoje skarby. Szafa stoi w kącie i zdawałoby się, że owo zwierciadło nie przysparza wnętrzu ani tyle przestrzeni ani światła, jak to lustra mają w zwyczaju przysparzać.
A jednak Jarecka zerka ciekawie i nie dowierza, że wszystko tam po drugiej stronie takie inne, choć niby to samo. 
Jak tam jasno, jak czysto, jak lśni! Talerzyk <verdens ende> nad głową Jareckiej całkiem jak aureola.
Obrazki na ścianie wiszą równiej, książki na zaimprowizowanym nocnym stoliku (taboret) jakieś grubsze.

Nawet lampka wina po tamtej stronie do połowy pełna.









8.02.2016

O przenikaniu się kultur




- Wiesz Jarecka, ja się jednak nie mogę malować tak jak do tej pory - wyznała Luba pewnej niedzieli, po powrocie z centrum handlowego - wszyscy się za mną oglądali! Tutaj kobiety się nie malują tak jak u nas, w Ukrainie.
- No rzeczywiście - przyznała Jarecka - twój makijaż jest, hm, dość wyraźny. Ale nie ma powodu, żebyś zmieniała zwyczaje, jeśli ty tak lubisz, tak się podoba tobie i twojemu mężowi...



... tak przekonywała Jarecka przyczerniając sobie tuszem rzęsy na dolnej powiece, o których istnieniu do niedawna nie miała pojęcia.