18.01.2014

O tym, jak Jarecka bawiła się w Hitchcocka, czyli kino niepokoju, niekoniecznie moralnego

Dwa koszmary od zawsze towarzyszyły Jareckiej. A właściwie można by rzec, że jeden, bo zawsze chodziło tylko o to nie do wytrzymania uczucie przeciążenia.
I tak małej CałkiemInnej śniła się huśtawka unosząca ją na ogromne wysokości,  zaś w dorosłym życiu towarzyszy Jareckiej sen o windzie osiągającej nieprawdopodobną prędkość - często w wyniku spadania, po prostu.
To straszne sny. Nie tak jak te, w których jakiś zbir gania ją po klatce schodowej. Wtedy wystarczy, że Jarecka pomyśli: zaraz, zaraz, przecież to tylko sen! I już hop!- zostawia zbira daleko w tyle.
To jedna rzecz -

 - druga zaś jest taka: na studiach miała Jarecka przedmiot o nazwie "multimedia".
Temat pracy zaliczeniowej brzmiał: film na dowolny temat. Jarecka wzięła na warsztat huśtawki i windy. Film był pomyślany jako luźna zbieranka scen: ot, Jarecka na huśtawce typu konik filmowana przez Jareckiego siedzącego na drugim końcu huśtawki, Jarecka na zwykłej huśtawce, gapi się w obiektyw; kamera odjeżdża i okazuje się, że film był kręcony z dużej wysokości (a ściśle - z jedenastego piętra, z balkonu siostry CałkiemInnej). Perełką w koronie, elementem zaskoczenia, miała być ostatnia scena, w windzie. Kręcona z korytarza: drzwi windy otwierają się, a w środku - salon. Nakryty stół, Jarecka w stroju wieczorowym, szampan. Następnie drzwi zamykają się, the end.



Nakręcenie tej krótkiej, kilkunastosekundowej sceny wymagało poważnych przygotowań. Od koleżanki zajmującej się (jeszcze wtedy hobbystycznie) projektowaniem ciuchów Jarecka pożyczyła suknię - czarną, długą, z gołymi plecami (tzn. gołe plecy trzeba było mieć własne). Resztę potrzebnej scenografii, jak stół, zastawa, itp. zapewniali Szwagrostwo, bo to u nich całe przedsięwzięcie miało się odbyć.
Mamy więc sam środek ciemnej zimowej nocy, nowoczesny blok typu twierdza (strażnicy drzemiący w swoich kanciapach) i Jarecką w wieczorowym anturażu od czubka fryzury, przez makijaż, aż po czubki szpilek. W nerwowej ciszy Jarecki ze Szwagrem załadowali do windy stolik, na którym wylądował obrus, nakrycie, kubełek z winem udającym szampana i jakieś przystawki... Jarecki ustawił się z kamerą na wprost windy, Jarecka zajęła miejsce przy stole. Teraz należało już tylko zaczekać aż drzwi windy się zamkną i otworzą ponownie, który to właśnie moment miał być uwieczniony.
Drzwi elegancko się zasunęły, Jarecka przybrała wieczorowy uśmiech i chwyciła lampkę wina.
Jak surrealne są sny!
Drzwi zignorowały przycisk wciśnięty z zewnątrz przez Szwagra! Pudło windy drgnęło i Jarecka mogła już tylko bezradnie patrzeć, jak zielone, świetliste cyferki nieubłaganie zbliżają się do zera.





Tak prawdopodobnie wyglądała Jarecka owej nocy, gdy winda wezwana tajemniczą ręką sunęła w dół.
Na gołych plecach czuła chłodny powiew, w palcach kręciła nerwowo szklaną nóżkę lampki, tafla wina drżała. Było mało czasu, by przygotować sobie sensowną przemowę na tę chwilę, gdy na parterze zdumionemu człowiekowi winda objawi swe absurdalne wnętrze. Jarecką wstrząsał nerwowy chichot, świece płonęły, naczynia delikatnie dzwoniły wprawione w wibrację przez cicho płynący dźwig.
Pierwsze piętro.
Jarecka zagryzła uszminkowaną wargę.
Parter.
Drzwi zaczęły się rozsuwać, Jarecka zamarła.
Na parterze nie było nikogo.
Szybko nacisnęła przycisk z numerem cztery. W nieskończoność ciągnęła się ta chwila, gdy na wprost windy, w szklanych drzwiach odbijał się świetlisty prostokąt. W nim stół i świece, i zgarbiony kształt w czarnej sukni.


Film został zaprezentowany adiunktowi Kolanko w ramach zaliczenia semestru. Gdzie dziś jest kaseta z tym obrazem, Jarecka nie wie, nigdy potem go nie oglądała.
Nie ma nerwów na kino grozy.



(rysunek to część scenopisu, z epoki ;))


PS. Przeczytawszy powyższy post, Jarecki stwierdził że nic takiego nie pamięta! Następnie przekopał domowe archiwum i... jakimś cudem wiele lat temu udało się zapisać cyfrowo film oryginalnie zapisany na kasecie! Oto, kochani, kadr z wspomnianego filmu.:)))




56 komentarzy:

  1. Śmiałam się na głos, kiedy winda z odpicowaną Jarecką płynęła w dół :) Ale dreszczyk mnie przeszedł :) Znaczy Jarecka skuteczna, emocje sztuka Jareckiej wywoływać potrafi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ka też nie mogłam się zdecydować czy się śmiać, czy bać :):):)

      Usuń
  2. Super, tak sobie myślę, że gdyby jednak na dole ktoś był, to mógłby zachować twarz (i nerwy być może), wczuć się w klimat, wsiąść i razem zajechalibyście na górę...Ależ byłoby zdziwienie kamerzysty..........mina bezcenna
    Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zważywszy na nocną porę, ten ktoś mógłby już być po "szampanie", więc pewnie wczułby się w klimat lepiej niż ja :D

      Usuń
  3. :))))))))))))) Dzięki za dzisiejszego rozśmieszacza! Jesteś wielka!!! Aż sobie myślę, że troszkę szkoda, że na dole nikogo nie było...:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też teraz żałuję. Mina tego człowieka byłaby bezcenna :)

      Usuń
  4. Jarecka to odjechana jest kobieta. Ja przepraszam bardzo, ja tylko wyrazy uznania dla Jareckiej chciałam przekazać. Zatkało mnie. AA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zareagowałaś tak, jakbyś zastała w windzie babę w wieczorowej sukni z lampką wina w łapie :)

      Usuń
  5. Odjazd! :) powtórzę sie- Twoje posty są niesamowite:) obiecał ze je kiedyś drukniesz w ramach książeczki dla swoich wnuków i tak dalej :) bedą mieli ubaw po pachy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. PADŁAM ze śmiechu oczywiście.... chociaż nie powiem i dreszczyk mnie przeszedł i szybka myśl co było dalej... a może winda się zacięła :) Jak ja chciałabym to zobaczyć.... widzę, że Jarecka utalentowana nie tylko rękodzielniczo i pisarsko ale i reżysersko :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby winda się zacięła, to byłby horror!!!

      Usuń
  7. Oj Jarecka zadbałaś o każdy detal, nawet winda zjechała niespodziewanie. Ale kubek na szampana? Nie mogę przestać myśleć o kubku :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KUBEŁEK! Taki wypełniony lodem, w którym trzyma się butelkę z szampanem, coby się nie zagrzał :):):):)
      Choć w życiu może i zdarzyło mi się pić szampana z kubka :):):)

      Usuń
    2. Wydało się! Jarecka w czasach studenckich szampana kubłami pijała!
      P.S. nie dla nas kwitnie ananas ;)

      Usuń
    3. no tak głodnemu chleb na myśli :))

      Usuń
  8. :-) A jednak szkoda, że nikogo nie było. Jego mina byłaby bezcenna!
    Rysunek śliczny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jarecka to ma fantazję i przygody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda..." :)

      Usuń
  10. Rewelacja. I śmiesznie i strasznie. To musiała być scena!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehehe no padam czytając te Twoje opowieści !!! Się zastanawiam czy ja ze swoją przewrażliwioną i rozklejoną osobowością po takich windujących snach , kiedykolwiek wsiadłabym w ogóle do jakiejkolwiek windy?!
    Ale filmik to bym z chętnością zobaczyła hihihi , a w szczególności Twoją minę gdy winda ruszyła......
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nie lubię wind, ale całe dzieciństwo mieszkałam na ósmym piętrze i nie zastanawiałam się czy lubię czy nie ;) lepsza wtedy winda niż bieganie po tylu schodach :):):)

      Usuń
  12. i tym oto wpisem Jarecka pobudza moje marzenia o widzie ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też mam te koszmarne sny o windach i spóźnionych autobusach:)))
    Ale Twoja historia - zabójcza:))) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  14. A kiedy książkę Jareckiej z Jej własnymi ilustracjami można będzie zakupić? W dodatku z trójkowym znakiem jakości? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z trójkowym znakiem jakości?? Tzn... że Michał Nogaś zaprosił by mnie do studia??? Wow! :)

      Usuń
  15. :)))) a to dobre!:))))) ciekawe, co odczułaby Twoja osoba oglądając to dzisiaj?:)
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczywszy filmy odkopane przez Jareckiego moja osoba odczuła wielkie rozbawienie, trochę wzruszenia i... zażenowanie :):):) Na płycie było jeszcze parę innych filmów że studenckich czasów. Patrząc na nasze ubiory i jakość nagrań wydawało mi się, że to było sto lat temu! A to ledwie kilkanaście...

      Usuń
  16. I jak wrażenia po obejrzeniu filmu?? Niesamowity pomysł, Jarecka Ty to masz fantazję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenia jak w komentarzu wyżej :)
      O refleksje nad postępem technicznym i biologicznym - a mnie się ciągle zdawało, że nic się nie zmieniłam ;))))

      Usuń
  17. Czy świeca zgasła gdy drzwi się otworzyły? Czy jak Jarecka chichotała z zakłopotania? oj jak jak lubię Ciebie czytać :) buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kiedy, nie w głowie mi były wtedy płonące świece ;)
      Ja Ciebie też :)

      Usuń
  18. no Alfred przy Tobie o pikuś maluczki :) obejrzałabym te mrożącą krew w żyłach filmowa anegdotę zdolniacho! a co do snów to jako dziecko miałam dwa powtarzające się koszmary, pierwszy to wyłaniająca się z ciemnej scenerii naszego ogródka, spod wiśni, czach z wampirzymi kłami, drugi to uderzenia w klawisze fortepianu, te klawisze wielkie, dźwięki mocne i do tego płatki róż, czułam, że sie duszę, że mnie przytłaczają, i nie mogłam się z nich otrząsną i to długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, ale miałaś straszne sny! Boję się czytając!
      A mój film grozy dziś to komedia :DD

      Usuń
  19. kobieto - ale Ty fajnie piszesz !!
    trafiłam tu podglądając co czyta lasche (Moniko, wybacz ;-)
    ....i chyba będę częstym bywalcem ;-)
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - Tobie za miłe słowa, Lasche za reklamę :):):) rozgość się :)

      Usuń
    2. goszczę się zatem ;-)
      ivonesca

      Usuń
  20. Ale jaja! Hahahaha... Teraz powinnaś rozpisać konkurs na następny kadr: kto stał za drzwiami windy i co nastąpiło ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mrocznie, ciary mam nadal. I ta jedna zgaszona świeczka. Ja to zawsze w takich filmach zastanawiam się nad każdym szczegółem, który oczywiście potem okazuje się bzdetem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie był źle knot przycięty, to zgasła :) autor nie miał nic na myśli :):)

      Usuń
  22. Ciśnie mi się na usta jedno "Kocham Cię"... ale chyba nie wypada... :))))
    Zawsze jak będę miała gorszy dzień, przeczytam sobie kolejny raz tego posta!
    Dziękuję Ci za to :)

    OdpowiedzUsuń
  23. No po prostu doskonałe! Ile bym dała, żeby obejrzeć całość tego filmu!!! Dobranoc i... słusznych snów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, śniło mi się, że wróciliśmy do starego mieszkania- pokój z kuchnią. To był horror!

      Usuń
  24. Jaki pomysł! I jaka przygoda. Więc jednak warto robić w życiu rzeczy inne;)

    OdpowiedzUsuń
  25. I jest dreszczyk jak nic :)))
    Świetne!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Umarłam 😄

    OdpowiedzUsuń