2.04.2014

Realizm magiczny à la Deszczowy Dom, czyli ptaszki, krzaczki, elfy i lewitacja

Sójki uwielbiają się huśtać na czubkach tujowego żywopłotu - oddają się temu zajęciu z upodobaniem jak dzień długi. Pupki mają przyciężkie, więc co raz muszą sadowić się od nowa.
Gołębie, zapasione jak gęsi, mają inną zabawę - w spadanie z drzewa. Siada sobie taki tłusty okaz na wysokim srebrnym świerku i lu! - w dół, jak niewładny. Podrywa się w górę nad samą ziemią i apiat' od nowa; hop na świerk i ziuuuu!


- Rozpakuj zmywarkę - mówi Jarecka do Czwórki.
Czwórka, jasnowłosy elf lat trzy i pół, eteryczna istota o smukłych dłoniach i stopach, delikatna jak mgiełka o brzasku, odpowiada:
- Nie.
- Co? - upewnia się zdumiona Jarecka - ach, dlaczego???
Czwórka, ta jasnooka rusałka o anielskim uśmiechu, głosem jak leśny strumyk szemrze:
- Bo mi się nie chce.


Po południu Jarecka wygląda przez okno i widzi własną córkę, niczym sójkę, kołyszącą się na czubku kolczastego krzaczora.
- Złaź stamtąd! - krzyczy do Trójki.
- Nie - odpowiada stoicko dziecię lewitując półtora metra nad ziemią.
- Jak spadniesz i się połamiesz to ja cię nie zawiozę do szpitala! - uprzedza wzburzona Jarecka.
Trójka na krzaku osiąga najwyższy poziom wyciszenia:
- Wiem.


Wieczorne sprzątanie w pokoju dziewczynek.
W roli ekonoma i kaowca w jednym - Jarecka.
- Trójka sprząta na biurku, Dwójka na podłodze - zarządza.
Czwórka zaś, ten jasnowłosy elf o alabastrowej cerze, głosem jak szklany dzwoneczek zastrzega:
- A ja sprzątam na suficie.



Już Jarecka zaczęła snuć plany w kierunku bujania się na żywopłocie - w poszukiwaniu równowagi - gdy w sobotę, pod chwilową nieobecność trawników, sąsiedzi znaleźli sobie zajęcie na wolnym powietrzu. Generał Sosna i Seba przytargali śmiercionośne narządzie i oddali się pitoleniu żywopłotu.
Sosna ciął, Seba trzymał drabinę.



Pozostaje spróbować tego spadania ze świerku.

36 komentarzy:

  1. Mam! Dzięki! Ja następnym razem zarezerwuję sobie sprzątanie sufitu! Że też wcześniej na to nie wpadłam! Zaskoczę urwisów!
    Pozdrowionka!
    P.S. Jak znam życie to mnie zaskoczą bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczył mnie ten pomysł jakże genialny w swej prostocie :-)
      Chociaż tam wieki nie było sprzątane, może to więcej pracy niż z dołu na to wygląda?

      Usuń
  2. Jarecka,to sobie 13 spróbujesz.12 musisz nas do hurtowni zaprowadzić.Pamiętasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam! Przy okazji kupię sobie coś na spadochron :)

      Usuń
  3. A to ja już wiem dlaczego u dzieci naszych wciąż taki bajzel, bo one na suficie sprzatają...
    A swoją drogą gołębie jak gęsi- Jarecka gdzie Wy mieszkacie?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Zaogoniu przecież. Wiesz ile razy zastanawiałam się czy to nie jakaś zabłąkana dzika kaczka? A to gołąb!

      Usuń
  4. Chyba powinnam wziąć przykład z córki Jareckiej... wleźć na kolczasty krzak i się wyciszyć :) tylko krzaków przy bloku brak i sąsiedzi dziwnie by patrzyli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że WSZĘDZIE krzaków jest więcej niż na Zaogoniu. Furda sąsiedzi! Popukają się w czoło a potem sami wsiądą na krzaczki, zobaczysz. To się nazywa mimetyzm ;)

      Usuń
  5. masz genialne dzieci! no, ale po takich rodzicach to co się dziwić ;-)
    pozdrawiam cieplutko
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Matka tych dzieci też najchętniej sprząta na sufitach :)

      Usuń
  6. Jarecka jak to dobrze, ze Czwórka ze spokojem się wypowiada w kwestiach sprzątania, u Nas od razu jadem plują :-(, nie proponują nawet sprzątania sufitu. Darmozjady jedne co je sobie sami wyhodwaliśmy :-).Pozdrowienia dla Czwórki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie nie, tak dobrze to nie ma. Wojna ze sprzątaniem w tle to norma. Dwadzieścia minut dziennie codziennie ;)

      Usuń
  7. Twoja czwórka to niczym moja Ksiezniczkowa dwójka:) pieknie malujesz słowem wasze życie. Będę wpadała. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja właśnie po ogarnięciu pokoju dziewczynek i stwierdzić muszę, że one chyba też sufit sprzątają bo akurat tam nie musiałam nic robić ;)
    Rośnie CI godny przeciwnik w starciach słownych ;) Mam taki egzemplarz lat 6 więc mogę Ci powiedzieć, że będzie coraz weselej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że ja mam już taki egzemplarz lat 9. Z nim już nawet nie zaczynam :)

      Usuń
    2. Mój starszy egzemplarz posiada na szczęście inne talenta ale równie wyprowadzające z równowagi ;)

      Usuń
  9. Realizm magiczny, mialam takie zajecia na socjolgii. Kompletnie nie pamietam o czem to bylo..
    Niemniej ...fajnie jest sobie czasem polewitowac. Zalecam Jareckiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przymierzałam do tej lewitacji ale teraz takie pniaki sterczą z żywopłotu że strach :P
      Realizm magiczny na socjologii? Intrygujące!

      Usuń
  10. Że też tego nie wymyśliłam... Jeno pajęczyny od czasu do czasu machnąć i już... To przecież więcej niż siedzieć i omiatać... wzrokiem :)) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  11. No 100 lat lewitacji, proszę Państwa. I sprzątania sufitu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sufit zostawimy Czwórce, zaklepała sobie ;)

      Usuń
  12. :) :)
    A mój "Elf" ma 3 lata i w swoim narzeczu....Leń czy co? Bo czasem powtórzy ludzka mowę...;)
    pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Jaśnie Panicz też tak miał. Opracował własne narzecze złożone z pierwszych sylab wyrazów. Budował w ten sposób całkiem długie narracje. zaczął mówić jak skończył trzy lata. Wtedy się tym nie przejmowałam, teraz jestem już trochę przewrażliwiona :) koniec końców Młody mówi i uczy się dobrze ;)
      Twojej Elficzce pewnie pójdzie szybciej :)

      Usuń
  13. Jarecka bój się Boga! 3,5 letnie dziecko do zmywarki gonić ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona to uwielbia! Dlatego tak się zdziwiłam jak mi odmówiła :)

      Usuń
  14. Zgubiłam tempo czytając Twój tekst, i dzieci elfy spowite mgłą przez moją głowę przebiegły, wszyt kkkkooo miii si ęąęę spowoo o ol l niłłłłło, fantaa aaa fantaaa sssmagoria. a
    a
    a
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. :-) Uwielbiam dziecięca szczerość! (U nas to wygląd atak: Hanka, posprzątaj w pokoju! - Nie jestem sprzątaczką).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba z nami jest coś nie tak ;P
      Czemu nam nie przyjdzie do głowy odmówić gotowania "bo nie jestem kucharką" albo sprzątania " bo mi się nie chce".
      Czas zacząć się uczyć od mądrzejszych ;)

      Usuń
  16. Narracja rewelacja!
    No i odwodze od pomyslow ze skakaniem ze swierka, bo chce wrocic poczytac. Dobrze jest czasem poplakac ze smiechu.
    Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, świerk zginął by się wpół zanim bym się do połowy dodrapała :)

      Usuń
  17. sprzątanie na suficie zrobiło mój dzień ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlepka, is that you? Czy Ty o tej porze nie jesteś w pracy?? Czytasz blogi w godzinach pracy??? ;D

      Usuń
    2. Naturalnie, że jestem. Robota nie zając, zwłaszcza jak większość zakładu w delegacjach ;)

      Usuń