19.03.2015

Not yet

Goniło Jarecką pranie. Uciekała ile sił z trudem odrywając nogi od ziemi, ale mokre szmaty były coraz bliżej, już czuć było zapach płynu do płukania. Macki rajstop czepiały się Jareckiej łydek a prześcieradła rozciągały gumki, by schwytać ją w swoją mokrą sieć. Za praniem zaś gnały talerze, grzechotały złowieszczo i celowały w uciekającą widelcami.

Niech Was nie zwiedzie kursywa! To nie był sen.

Podczas gdy na świecie działy się sprawy mniejsze i większe, ludzie rodzili się i umierali, góry rosły, jeziora wysychały, lasy tropikalne łysiały a zorze polarne rozjaśniały nieba, Jarecka myła naczynia.
Myła i myła, i dziwiła się, że ma w domu osiemset talerzy a sztućców dwa tysiące. Myła, i odkładała umyte na suszarkę nad zlewem, która dotychczas pełniła funkcję zwykłej szafki. Woda z odkładanych naczyń ściekała Jareckiej po rękach aż pod pachy.
Widziano też dzieci Jareckie jedzące musli wprost z papierowych ręczników.

Zmywarka zepsuła się w niedzielę - odmówiła nocnego mycia.
W poniedziałek Jarecki wysunął zbuntowany sprzęt, coś tam porozkręcał, pooglądał i postawił diagnozę.
We wtorek zamówił nową pompę. Zasypał sprzedającego pytaniami i zdjęciami zmywarki, żeby mieć pewność, że dostanie odpowiednią część.
W środę przyszła paczka.
(W tle Jarecka tkwi przy zlewie i niestrudzenie pomywa)
Jarecki kazał żonie kupić tajemne elementy o trudnej do zapamiętania nazwie, tak trudnej, że Jarecka musiała sobie wyryć te słowa na kamiennym sklepieniu swego intelektu, oraz, dla większej pewności zapisać na kartce.
Udała sie do sklepu żelaznego (który zbudowany był z porządnej cegły i szkła) i odczytała: "opaski zaciskowe, metalowe".
- Jaki rozmiar? - zapytał pan, na co Jarecka postawła na ladzie paczkę i jęła rozpakowywać nową pompę celem demonstracji. Trochę to trwało, bo rzecz była zawinięta w belę folii bąbelkowej i szczelnie oklejona taśmą klejącą. Wreszcie pan ekspedient (subiekt!) zmierzył wypustki, co do których miał podejrzenia, że to właśnie je Jarecki będzie chciał zaciskać i wrzucił Jareckiej do pudła dwa metalowe dinksy.
Po powrocie z pracy Jarecki rzucił się naprawiać oporny sprzęt, rozkręcił go do cna i skręcił ponownie, choć, rzecz ciekawa, nie wszystkie części zmieściły się w zmywarce ponownie.
- Widocznie ta pompa nie pasuje jednak do pana zmywarki - tłumaczył ten szczęściarz, co miał fart mówić to Jareckiemu na odległość - pewnie powinien pan mieć jednak inną.

(Wszechwiedzący Narrator tnie reakcję Jareckiego)

W czwartek Jarecki kupił nową zmywarkę.




I co, myślicie, że teraz Jarecka jest zadowolona?
Bynajmniej.
W srebrnej tafli nowej maszyny widzi bowiem swój wymarzony rower, damkę z solidnym fotelem dla Piątka i wiklinowym koszykiem na te tam, wiecie, bagietki i bukiety polnego kwiecia.

Jak mawiał najsławniejszy gladiator świata, Russel Crowe: "not yet. Not yet."




50 komentarzy:

  1. O żesz no a nie można oddać? W sobotę zamiaruję wyrzucić zmywarkę z pompą nie śmiganą nówka sztuka - może by spasowała do Waszej i miałabyś Jarecko i zmywarkę i rower:-) Nie żebym oszalała ale ona i tak nie zmywa pomimo wymiany i tak już od dwóch lat.
    Ach ten Russel ach ach - chociaż dla mnie to on kapitan Aubrey:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, mam dopiero trzydzieści parę lat, jeszcze się doczekam ;D

      Usuń
    2. Może. zanim zardzewieję.

      Usuń
  2. Jarecko droga znam ból sprzętowy... trochę ponad dwa lata temu szyba wypadła z piekarnika a ja byłam własnie w trakcie codziennych i wielogodzinnych wypieków z racji synciowych alergii. Była próba wklejenia szyby ale skończyła się zbiciem takowej. Nie pozostało nic innego jak kupić nowy piekarnik, a jak piekarnik to płytę a jak płytę to i szafki bo były takie prowizoryczne. Na szczęście pewien szwedzki sklep dał takowa na raty... a marzenia rożne różniste schowałam do szuflady i to wcale nie tej nowej w kuchni.
    Trzymam kciuki, żeby ten rower kiedyś zawitał do Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórka bez piekarnika?
      To musiało być straszne.

      Usuń
  3. pomyśl lepiej Jarecka jakiego posta byś wysmarowała, gdybyś ten rower kupiła dajmy na to tydzień temu... Byś była teraz w ten tego czarnej pupie zmywając naczynia 24h :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale moglabym wsiąść na rower, pojechać przed siebie i mieć wszystko w tyle :)

      Usuń
  4. Też mi się taki rower marzy... tylko gdzie ja mam nim jeździć... zakupy się nie zmieszczą, do pracy się nie opłaca jeździć, bo to na drugi koniec miasta trzeba dotrzeć (a nam TRAMWAJE robią więc miasto całe rozkopane) a wracając z pracy dzieciaki zabrać ze szkoły, żłobka i przedszkola...
    I o ile bez roweru jakoś widzę swoje życie, to życia bez zmywarki jakoś już nie... a kiedyś tak lubiłam zmywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie, akuratnie, doszłam do wniosku, że już dalibyśmy radę zabrać się wszyscy na wycieczkę rowerową. Czwórka na czterech będzie co prawda opóźniać peleton ale możliwe że i ona zacznie jeździć w tym roku na czterech - w sierpniu skończy 5 lat.
      Do szkoły i z powrotem, na lody - i jak dla mnie wystarczy.

      Usuń
    2. To Czwórka i mój Szymek są rówieśnikami :) i on też z sierpnia :) pod presją otoczenia nauczył się jeździć na dwóch kołach dzień przed 4 urodzinami :)

      Usuń
  5. znam ból "chorej" przyjaciółki zmywarki...
    przemilczę.....

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże Mój Jedyny... a ja naiwna myślałam, że całkiem fajne teksty piosenek czasami udaje mi się napisać... Gdybym wcześniej tu trafiła, wiedziałabym, że o "pisaniu" niewiele jeszcze wiem... Niezła Pani jest w te literkowe klocki, droga Pani Jarecka. Czy inteligencja i poczucie humoru czasem Pani nie męczy? Lepiej, żeby Grochola nigdy tu nie zajrzała dla własnego dobra. Zzieleniałaby z zazdrości... Już ja będę tu zaglądać, żeby poczytac coś naprawdę dobrego. Dzięki... Jednak muszę się jeszcze dużo nauczyć. Pozdrawiam wiosennie. Szkoda, że nie jest Pani moją sąsiadką...Lidia od jedwabiu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jak ja lubię, jak przyjdzie ktoś nowy i emanuje blaskiem neofity! :)
      Wutam w skromnych progach!

      Usuń
  7. Tekst do końca trzyma w napięciu! Puenta prima sort! Szkoda tylko, że nie do końca ze szczęśliwym zakończeniem :(
    Ja bez zmywarki luzik, ale bez roweru ani rusz, ...dlatego smutno i mnie się zrobiło na koniec,...ale "not yet" to na szczęście nie "never"! I tego się trzymajmy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się trzymajmy!
      Zawsze jest jeszcze staruszek góral :)

      Usuń
  8. no i widzisz Jarecka, "not yet" to powinno być moje motto życiowe. Na ten przykład choćby ostatnio zapowiadało się, że po tych kilku latach może skończę meblować mieszkanie, i to nie byle czym, a sekretarzykiem mającym pomieścić mój warsztat i stanowić taki incepcyjny craft room, marzę o nim od 2 lat. I już był w kurniku, już witał się z gąską i... wziął się kuffa i nie powiem co, bo brzydko zrobił. Jak wyjdziemy z tego na zero to będę przeszczęśliwa.
    Podsumowując, wiem co czujesz. Bardzo Ci współczuję.
    Fatum, mówię Ci, fatum!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już sie przyzwyczaiłam, ze ilekroć wpadnie jakaś sumka ekstra zaraz albo samochód sie psuje, albo przychodzi kosmiczny rachunek. Mówimy wtedy z Jareckim: "ach, to na to nam były potrzebne te pieniądze" Wzdech i naprzód. Kiedyś sie doczekamy :)

      Usuń
  9. Not yet, to ja mam zamiast tabliczki na drzwiach ;) Ale do czasu, do czasu..! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Moję dziecie zamarzyło sobie swój pokój.. wyprowadziła sie od brata do naszej sypialni, my do "salonu". pomieszkała, zapragnęła swoich mebli..... ech trza zbudowac wielką szafę w "salonio sypialni" , bo ona marzy tylko o łóżku i biurku....ech ( zresztą tylko tyle tam sie zmieści ) ech.....
    ech a za 2 lata na studia pójdzie ....... ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dwa lata wytrzymasz ;)))

      Usuń
    2. Ha nie wiem , trochę żal że to już w dorosłość idzie..... Ech

      Usuń
  11. och, życie ;-)
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomocnicę ma Jarecka :)
    Damka....i wizja tego polnego kwiecia i bagietki i mnie rozmarzyła. Zwłaszcza, że do sklepu gdzie są dobre bagietki można u mnie jechać przez łąkę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zmywanie naczyń było przez te dni hiciorem :)
      U nas polnego kwiecia do woli, z bagietkami gorzej.

      Usuń
  13. Ciekawe, że jednak od prania zaczęłaś..
    Bo ja muszę przyznać, że większym podziwem pralkę darzę, co to dzień w dzień, a czasem i ze dwa razy na dzień, i tak niezmiennie, już od 8(!) lat. Fascynuje mnie to osiągnięcie ludzkiej myśli technicznej.

    Jeszcze co do roweru, to nie wiem jakie ewentualności brałaś pod uwagę, ale na allegro można czasem naprawdę cudo holenderskie znaleźć - moje właśnie stamtąd.

    Serdecznie pozdrawiam!

    PS Super podłoga w kuchni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obliczu śmierci zmywarki pocieszałam sie, że byłoby gorzej, gdyby padła pralka. Zastąpić zmywarkę jednak łatwiej, nawet dziećmi sie można trochę wesprzeć jak widać.

      Pomysł był dość świeży (choć marzenie stareńkie), więc jeszcze sie dobrze nie namyśliłam. Ale to raczej nie mógły być typowo miejski rower, bo tu jednak mamy wieś :) Oczywiście, raczej używane wchodziły w grę - ale zacne używane :)

      Podłoga to była jedna jedyna rzecz, jak mi sie podobała w tym domu (jeszcze podłoga na balkonie). Właścicielka mówiła, ze ona specjalnie wybrała taką, na której nie znać brudu. Rzeczywiście, nie było znać, dopóki światu nie objawił się Piątek :)

      Usuń
    2. A rower masz naprawdę piękny :)

      Usuń
  14. Ale tak choć trochę, tak ciut ciut Jarecka zadowolona, czy już do końca dni swoich wkładając zastawę i inne do tejże rozpamiętywać będzie te co je tam na górze pieczołowicie wyliczyła?
    Jak mi padła to zostawiłam na widoku tyle talerzy, kubków i innych co ludzi w domu i ku memu zdziwieniu jakoś tak lepiej sie przestrzen ogarniała niż jak zmywarka jest, ale współmieszkaniec nakazał naprawę to wezwałam Pana co pogmerał i powiedział , że ok , poszedł a po tygodniu znowu cisza nastala , przyszedł Pan i wymienił to co Jareckim nie pasowało i chodzi :-) A na rower jak nie było tak nie ma:-) Ale ja ten rower w końcu na tej liście mej któregoś dnia wykreślę, i pojadę , się z Jarecką na przejażdżkę umówię po to kwiecie z łąk. O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm. Pomysł zostawienia w zasięgu liczby naczyń odpowiadającej liczbie stołowników brzmi rozsądnie, wszakże...
      nas jest siedmioro. WSZYSCY jemy w domu, nie w przedszkolach, nie w stołówkach. Gotuję/gotujemy codziennie. Nie widzę tego. Już nie ;)

      Usuń
    2. Ja tego Jarecko tez nie widziałam :-) się jednak okazało, że działa. Zdziwienie me było ogromne. Ale, że byłam po lekturze sztuki minimalizmu i koleżankę mam co funkcjonuje tak od czasu jakiegoś to podjęłam wyzwanie. Pierwsza myśl jak padła zmywarka ....................do sąsiadów gnać zmywarkę wykorzystać. No jak do mnie myśl ta dotarła to padłam rażona jak ja mogłam ją wygenerować! No mózg w zaniku albo na wakcje pojechał:-(. Też my jadający i gotujący w domu.

      Usuń
  15. Głowę bym dała, że na zmywarce też da się jechać.

    OdpowiedzUsuń
  16. A bo nie wiadomo z jakich przyczyn miewamy idiotyczny zwyczaj zakładać, że przedmioty, sprzęty, ciuchy mają trwać aż do wystygnięcia Słońca. No nie mają! Nikt nigdy nie obiecywał jakoby miały. Ba, producenci zmywarek otwartym tekstem piszą o gwarancji bodajże 4 lat. Więc przyjmij, że każdy miesiąc powyżej Waszej gwarancji to było zmywanie za darmola :) Ustawi sobie Jarecka wszystko na właściwej płaszczyźnie i będzie skakać z radości, że zmywarka rozkraczyła się dopiero teraz, czyli zaczekała łaskawie, aż zgromadzicie forsę :) To bardzo uprzejmie ze strony zmywareczki, że wytrzymała do tej pory, jak macie luźną kasę, a zdążyła, zanim przepultaliście kasę na roweiro! Genialna zmywarka, dzielna aż do śmierci. Proszę mi ją docenić!
    Noemi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eghem ruska lodówka którą dostaliśmy po poprzednikach ma już ponad 30lat. Można robić trwalsze przedmioty, ale producentom się to nie opłaca. I tak sobie Himalaje śmieci rosną ,w prezencie dla naszych pra prapra wnuków.

      Usuń
  17. W czerwcu pralka i lodówka kończą 5 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tort im z tej okazji zróbcie, może się poczują jak u siebie i nie odważą się rozkraczyć

      ale lodówkom to chyba jakoś mniej spektakularnie się kończy best bifor:) nasza ma już lat co najmniej 15 (tak szacujemy, bośmy jej nie kupili, tylko zastali), ale chyba się z tym pogodzić nie umiem i uparcie usiłuje działać dalej. raz po raz z niej śnieg/lód wyłazi i skuwać go trzeba, ale to akurat atrakcja, zwłaszcza odkąd na topie "kraina lodu";)

      wszelkiej pomyślności życzę Waszym sprzętom:)
      i żeby nie próbowały damki wyprzedzać w pogoni na szczyt listy priorytetów:)

      Usuń
    2. "nie umie" a nie "nie umiem" powinno być, ech..

      Usuń
    3. Noemi! - nieskończenie mnie złości ta perfidia producentów.
      AnnaD - to skandal, rozumiesz, że ta zmywarka, co wyglądała jak nówa sztuka niemalże, tak postąpiła. Żebyż chociaż trochę zardzewiała! Twoja lodówka przynajmniej się starzeje z godnością!

      Usuń
  18. Czyli pas encore , ktore mi utkwilo na ament w pamieci, po Gladiatorze wlasnie.
    A oblaliscie te zmywarke, na szczescie co by sie nie psula? tfu!
    Kocham to zdjecie, tylko ten taborecik..Stabilny on? Kuchnia w kolorze, blue, lubie, wraz z podloga:)

    Nam sie zdarzylo...wygrac rower na loterii w szkole mojej D. Moze warto sprobowac?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stabilność taborecika zależy od użytkownika ;)
      Kuchnia jest w kolorze szmaragdowym, taka była.

      Hehe, właśnie idziemy z niespodziewaną wizytą do znajomego świeżego czterdziestolatka. Może będzie okazja oblać ;) Tzn. ja na pewno nie, prowadzę, ale jak wrócę, złożę jeszcze życzenia zmywarce :)

      Moja siostra też kiedyś wygrała rower w szkolnym konkursie! I wycieczkę do Tunezji - serio!

      Usuń
  19. Zmywarka to mały pryszcz, gorzej gdyby zepsuła się pralka. Mnie w ciągu ostatnich pięciu lat psuła się 4 razy i jak na złość zawsze, gdy była wypełniona na full. A ponieważ włączam jedną dziennie...i tu można sobie dopowiedzieć, co się działo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zepsuta pralka jest gorsza od zepsutej zmywarki, zdecydowanie.

      Usuń
  20. Oj Jarecko, już widzę Cię oczyma wyobraźni pędzącą z Piątkiem za plecami przez zielone pola Zaognia! Polne kwiaty powiewają w koszyku, bagietka rozsiewa wokół apetyczny zapach świeżego pieczywa, a Piątek wesoły, rumiany macha do przechodniów! Ach, pięknie! Może na przyszłe urodziny Czytelnicy jakąś zrzutkę na rower zorganizują? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój, na setne urodziny mozecie mi się zrzucac na wózek ale na razie jeszcze chyba dam radę zarobić? ;)
      Ja też to widzę! Oczyma li i jedyniw wyobraźni :))

      Usuń
  21. Eh, jak dobrze Cię rozumiem. Mój miał być czarny, z beżowymi oponami i wiklinowym koszykiem, rzecz jasna:-) Ale samochód się zepsuł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, samochody są mistrzami wchodzenia w paradę :(

      Usuń
  22. o zgrozo , jaka szkoda ;/ rower oczywiscie

    OdpowiedzUsuń