4.01.2018

...I darypanu i darypanu...

W roku pańskim 2017 wychowawczynie młodych Jareckich musiały obejść się bez wypiekanych specjalnie dla nich pierniczków.
Szkolne imprezy JP bez jego ryby po grecku.
Dzięki zarazie, która znokautowała mieszkańców Deszczowego Domu, łaskawie ominęły Jarecką wszystkie te wigilijki, opłatki i inne okołoświąteczne utrapienia, które przemnożone przez liczbę dzieci czynią grudzień nieznośnym.

Na chwilę przed tym, gdy fala gorączek porwała ostatnie niedobitki, udało się Jareckiej dopłynąć do przedszkola na jasełka z udziałem Piątka. Dzięki niebiosom!
Piątek, przyodziany w królewski płaszcz i koronę niestrudzenie pozdrawiał swoją matkę energicznymi wymachami; podobnie czynili pozostali królowie Adwian i Artur.

Adwian, ach, Adwian, guru, idol i najlepszy kompan z leżaczka obok. Posiadacz najfajniejszych zabawek i szafarz najpiękniejszych słów przedszkolnego półświatka.

Wszelako ukoronowany Adwian miał jakiś kłopot, o czym raz po raz donosił swojej matce, poskładanej w kostkę na krzesełku przed Jarecką. Chodziło mianowicie o prezent dla Jezuska, rzekomą sztabkę złota, którą król Artur był uszkodził na próbie generalnej. Rodzice Adwiana zapewniali syna, że nic nie szkodzi, wystarczy chwycić sztabkę rozdarciem w dół, zasłonić dłonią i prezent będzie JAK ZŁOTO.
Tego jednak czyste dziecięce serduszko znieść nie mogło i Adwian rozpłakał się, bo jakże tu z takim wybrakowanym prezentem do Jezuska, no bo co w końcu, kurcze blade.
Na to matka Adriana wyjęła z torebki srebrną paczkę gum Orbit i zaproponowała zamianę.
Adwian oszalał ze szczęścia. Wrócił na miejsce pomiędzy pozostałymi znudzonymi królami i podjął fałszywie pieśń pastuszków, a gdy przyszła pora bieżyć z darami, hojnie złożył u stóp świętej rodziny gumy. Tego jednak nie mógł zdzierżyć król Artur. Jakże to, Jezuskowi - orbitki? Złoto, to drugie i to trzecie - owszem, ale o gumach nie było mowy w scenariuszu!
Król Artur podbiegł do żłóbka, porwał paczuszkę Adwiana i zwrócił mu ją z oburzeniem.
Adwian wpadł w szał.

Tu musiała interweniować Pani Ela, bo, wbrew pozorom, show trwał, pląsały jamioły, pastuszkowie bawili się kapeluszami a Józef i Maryja przysypiali na krzesełkach.
Pani Ela nakazała królom ciszę i bezruch, i osobiście zostawiła u żłobu zarówno niepełnowartościową sztabkę złota jak i gumy Orbit.
To salomonowe rozstrzygnięcie tak ucieszyło Adwiana, że zwrócił się roześmianym obliczem do króla Piątka i wycisnął mu na policzkach dwa solidne całusy.
Bardzo to rozśmieszyło Piątka więc nie pozostał dłużny.
Adwian poprawił, Piątek też, z namaszczeniem i serdecznie - rzekłbyś: Chruszczow i Gomułka witają się przed kamerami!
Także Arutr się przyłączył, bo w odróżnieniu od pomysłu z gumami ten wydał mu się przedni.
Serdecznościom nie było końca.
Rozczulona widownia miejscami łkała ze śmiechu.

A potem przyszedł św. Mikołaj z prezentami, królowie (w tym niezwyczajnie ciepły - czyżby z emocji? - Piątek) podzielili się na stronie gumami, które w cudowny sposób wróciły do darczyńcy, Jarecka odebrała ze szkoły gorejącą Trójkę i z grubsza wiadomo, co było dalej.


Tym bardziej Deszczowy Dom życzy Wam zdrowia na wieczór Trzech Króli.






27 komentarzy:

  1. Kobieto, zacznij pisać książki! Będę, obiecuję, wierną fanką :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach jak ja uwielbiam te przedszkolno-szkolne przedstawienia!
    W tym roku byliśmy już na jesiennym (tu matka poczyniła strój jeża) i świątecznym (tutaj potrzebny był strój krasnoludka), kolejne szczęśliwie nas ominie bo to dla babci i dziadka (ale strój myszki trzeba uszyć). To było przedszkole....
    Pierwszoklasista już brał udział w jasełkach charytatywnych, więc rodzinka w komplecie musiała się pojawić. Przed nami spotkanie noworoczne w klasie i ( o matko co za pomysł!) spotkanie walentynkowe!
    Na szczęście w piątej klasie ten cyrk się już nie odbywa :)

    Tak więc Droga Jarecka.... nie tylko Ty grudnia nie lubisz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, ja wiem, że jest nas więcej, nasze imię milion.
      Spotkanie walentynkowe. A co tam się robi, gra w butelkę?? (Kwiik)
      W przyszłym tygodniu u Piątka bal przebierańców. I wiesz co ja zrobię? Zadzwonię do koleżanek, czy nie mają jakiejś skóry ze spidermana pożyczyć, niestety właśnie tak zrobię :)))

      Usuń
    2. W szkole bal karnawałowy w piątek... strój Yody już się prawie uszył... W przedszkolu będzie za tydzień i tu padło zamówienie na Mike'a Wazowskiego... Matka już skacze z radości, że może się wykazać swoimi zdolnościami ;)

      Usuń
    3. A walentynki w szkole to dla mnie nowość... i strach się bać co ta nasza pani wymyśli....

      Usuń
  3. Obraz jak żywy, łkam ze śmiechu, popieram tę zachętę do wydania czegoś w druku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, co innego napisać czasem jakieś głupotki na blogu a co innego jakieś druki...

      Usuń
  4. ha, ha! uwielbiam dzieci w wydaniu niesfornych perfekcjonistów (i nie tylko w tym oczywiście ;)) były wesołe Jasełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były drugie jasełka w moim życiu (drugie ze stu), na których bawiłam się tak dobrze. Na pierwszych, wiele lat temu pastuszek ze smakiem spałaszował jabłko przeznaczone dla dzieciątka. Nic mu nie przeszkodziło. Pobłażliwie zerkał na wyjącą ze śmiechu publikę i jadł to jabłko wielkości jego głowy. Potem pozostało mu zanieść Jezuskowi ogryzek.

      Usuń
    2. I czyz nie lepsze wlasnie takie jaselka niz ta perfekcja, do której daza panie Ele i inne naszpanie? Kocham takie teatrzyki, kocham!

      A Jezuska to mieliscie prawidlowej plci, czy tak jak u Kaczki? ;))

      Usuń
    3. No lepsze, niby lepsze, ale powiadam Ci, jak dzieci zawyły kolędę każde na swoją nutę i w swoim tempie to uszy mi odpadły. Bo rozchodzi się o to, że kilka lat temu wycofano z przedszkoli obowiązkową rytmikę i dzieci już nie wiedzą co to pani przy pianinie. A podkłady z płyty nie mają dla dziecięcej ekspresji żadnego uważania. I tu bym jednak popracowała z dzieciarnią.
      Ale wiadomix, na te niezaplanowane smaczki czekam najbardziej.

      Płeć Jezuska nie była przedmiotem rozważań ale coś wisi w powietrzu, bo kiedy na zajęciach z trzylatkami robiłam trzech króli, najczęściej zadawanym pytaniem było: dlaczego nie możemy zrobić KRÓLOWEJ? :)

      Usuń
    4. No niestety, KK nie wprowadzil parytetów :))) i chyba nie wprowadzi.

      Brak rytmiki mnie zastanowil - moze to stad biora sie na scenie muzycznej te wszystkie "gwiazdy" o watpliwej poswiacie?

      Usuń
    5. W przedszkolu, w którym pracuję, dzieci były zawiedzione, że każe im robić króli (a nie możemy królowej?...)
      Powiedziałam, że jeśli chodzi o parytet to i tak mamy w Ewangelii remis, bo może i mężczyźni pierwsi zobaczyli Mesjasza ale kto pierwszy dowiedział się o zmartwychwstaniu?
      Kobity!!!
      :)))

      Usuń
  5. Córcia dnia 18go grudnia rezygnując z judo (cóż za poświęcenie!!!) wystąpiła w przedstawieniu dla nauczycieli i szkoły jako chórzystka! Nikt kompletnie nikt z jej bliskich nie mógł w to uwierzyć! Raczej akurat do śpiewania tej jednostki nie zachęcamy... dnia następnego na liczniku było juz 39,6 i tak radośnie rozpoczął sie maraton chorobowo świąteczny. Parawirus przeszedł w paranoje (moja oczywiście) i noce bezsenne. Dzisiaj pierwszy dzień od niepamiętam kiedy bez gorączki wiec pora zacząć świętowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wniosek taki, że jasełka generują choroby.
      Wypiję wieczorem Wasze zdrowie, jak dzieci zasną, bo sama ciągle nie dowierzam, że już wszystkie po chorobach wróciły do placówek!

      Usuń
  6. Srebro mniej cenne od złota, ech, zawsze to samo! Nawet siwe włosy się farbuje. A ja uwielbiam, jakby mi kto w darze coś maił nieść, to po proszę srebro (pierścionki duże, oksydowane, w formie kwiatów), zamiast kadzidła jakąś perfumę delikatną, a w ramach mirry wystarczy mir.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj się czegoś, dobrze radzę - otóż dziś, na wyprzedaży, kupiłam sobie srebrne szpilki.
      Będą pasować do przedziałka.

      Usuń
    2. Szpilki mnie biorą u kogoś, ja obcasy wkładam tylko wystawienniczo - mogę okazać na siedząco. Alem niezmiernie ich ciekawa z racji butofilii.

      Usuń
    3. No ja też nie chadzam w szpilkach na spacery. Raczej przesuwam się. Grunt to bardzo wąska spódnica - inaczej nie umiem powściągnąć moich siedmiomilowych kroków.

      Usuń
  7. Uśmiałam się do łez :) Zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna inspiracja. Uwielbiam przeglądać blogi tego typu. Na prawdę bardzo fajnie się to czytało.

    OdpowiedzUsuń
  9. świetne jasełka! :D:D:D
    pozdrawiam serdecznie, tym bardziej że dawno mnie nie było tutaj ;-)
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zapomniała Pani aby skarmić żywizny- czyli nas- blogoczytaczy?
    -EW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę szatkować pokrzywy i gotować kartofle.

      Usuń