24.11.2012

Kula na start!

Tydzień Jareckiej jest jak droga po równi pochyłej.
A miejscem, w którym tocząca się przez tydzień kula (imaginuj sobie, człowieku) rozbija się z hukiem jest piątkowy wieczór.
Jarecka ma za sobą ponad siedem godzin pracy- pracy, która jej nie inspiruje, męczy i nudzi a któż zgadnie co gorsze? Wtacza się do Domu jako ta kula właśnie, razem z nią zmęczone dzieci, zaraz potem zmęczony mąż i przed nimi najgorsze godziny tygodnia, zanim dziatwa rozlokuje się po łóżkach a dorośli ułożą swoje zewłoki w jakimkolwiek spokojnym miejscu.

Ale nazajutrz Jareccy otwierają oczy już u szczytu nowej, łagodnie opadającej ścieżki.
I tak zaczyna się sobota-

-od kawy, którą Jarecki podaje do łóżka :)
Być może dla nawykłych do luksusu ma jakieś znaczenie fakt, że łóżko to prócz Jareckiej kryje już w sobie o tej porze kilka par mniejszych i większych kończyn, jakieś przytulanki, jedzenie i inne niespodzianki, i być może kto inny rzuciłby kapciem w Jaśnie Panicza, który o siódmej rano wkracza do sypialni i bez wstępów zaczyna swój monolog na Bardzo Ważne Tematy (na przykład, co to wczoraj było w Master Chef Junior...)- ale nie Jareccy.

I tak, nieśpiesznie i bezszelestnie kula wyrusza znów w swoją drogę...

1 komentarz:

  1. Kapciem nie rzucam, ale za monologami na "bardzo wazne tematy" o 6.15 szczegolnie w sobote i niedziele nie przepadam. ...
    marielle

    OdpowiedzUsuń