28.12.2012

O tym, jak Jarecka robiła sobie prezenty

Było tak:
Na tydzień przed Świętami Jarecka znalazła się w galerii handlowej. Trututu!!! Sama!!!
Nie miała przy sobie nikogo do prowadzenia za rękę, do wiezienia w wózku czy choćby do patrzenia nań, czy się nie zgubi. To jest doniosły fakt, dajmy więc sobie chwilę na przetrawienie go i uznanie tej doniosłości.
...
Skoro więc Jarecka znalazła się już w pojedynkę w galerii handlowej, najpierw zastanowiła się, w którą stronę się udać, dokąd i po co. Ponieważ nic jej nie przychodziło na tę okoliczność do głowy, poszła sobie przed siebie w nadziei że jej się te prawdy same objawią. Weszła do sklepu z ubraniami, obejrzała i wyszła. Weszła do drugiego i doznała uczucia deja vu, ale znowu obejrzała i wyszła. W trzecim- rany boskie!- to samo!
Byłoby podobnym do Jareckiej wejść trzykroć do tego samego sklepu i się nie zorientować, ale ponad wszelką wątpliwość były to trzy różne sklepy. A ubrania te same.
Jarecka miała przed sobą jeszcze lekko licząc półtorej godziny błąkania się po tym labiryncie Minotaura i zaczęła żałować, że nie wzięła ze sobą książki, mogłaby zasiąść w pierwszej lepszej kawiarni i odciąć się od nadmiaru bodźców.
I wtedy, Deus ex machina, odezwał się telefon (bożonarodzeniowy cud, że jego dźwięk przebił się przez letitsnoły i dżingylbelsy) i głos Szwagierki zapytał, czym by tu dziewczynki Jareckie obdarować, czy Jareckiej coś takiego przychodzi do głowy, a skoro już jest w duużym sklepie (Szwagierka odpowiednio się na tę okoliczność zdziwiła), to czy w ogóle mogłaby, hm, kupić im te tam drobiazgi sama?
Włącz wyobraźnię Czytelniku, by zobaczyć, jak kamera oddala się od Jareckiej i widać, w jakim tłumie ta kobieta stoi, i jak ten tłum jest ruchliwy i hałaśliwy i jak ją opływa jak górski strumień a ona stoi bezradnie i niewzruszenie, a z góry spada na nią słup światła i rozlega się anielski chór, bo w tym momencie gdy Szwagierka stawia znak zapytania na końcu zdania, wzrok Jareckiej wyławia szyld Empiku i Jarecka podąża za nim jak za gwiazdą betlejemską.
A gdy już się Jarecka znalazła między półkami z książkami dla dzieci od razu zapomniała że dziewczynki lubią o księżniczkach, żeby z naklejkami, zagadkami, okienkami i brokatem- o wszystkim tym Jarecka zapomniała, bo postanowiła podarować swoim córkom coś cenniejszego niż piękny przedmiot a nawet niż kawałek literatury- postanowiła podarować im czas spędzony z mamą. Czas, gdy mama siedzi w łóżku pełnym dzieci i czyta im książkę, którą ją samą cieszy i interesuje. Jarecka oczywiście czyta też- wedle życzenia- "Trzy Świnki" po raz enty, "Czerwonego Kapturka" w kilku wersjach po raz enty, tudzież legendy polskie, aż odbija jej się Syrenką, ziewa przy tym, wierci się, opuszcza całe wersy a potem buziaki- i ucieka, zanim jej Czwórka wciśnie w rękę "Calineczkę". Ale zdarza się i tak, że Jarecka skończywszy rozdział pyta: może jeszcze jeden? Dziatki zachwycone i wyciszone przystają radośnie- i właśnie takich chwil dla swoich córek szukała Jarecka na półkach Empiku.
I znalazła!
Leszek Talko dla Dwójki. Oznaczenie "dla fanów Mikołajka" nie zrobiło na Jareckiej żadnego wrażenia, choć jak wiadomo jest fanką Mikołajka, a jakże! Jest też odkąd pamięta fanką talentu i dowcipu Leszka Talki, i to przesądziło sprawę. Niemniej fanom Mikołajka Jarecka też poleca, Jaśnie Panicz jest zachwycony.




A to dla Trójki.
Dla niej pięknie ilustrowane mądre historyjki a dla mamy- tysiące wspomnień.
Jarecka omal nie padła z wrażenia zobaczywszy że są aż trzy tomy tego zbioru. Zakupiła pierwszą, ostrzy sobie zęby na kolejne
Trochę Jareckiej przeszkadza, że format jest prostokątny a opracowanie graficzne opowiadań oryginalne, w kwadrat. Powstają białe marginesy z góry i z dołu...
Cóż, damy radę, jako ten Pitu i Kudłata.


I dla Czwórki drobiazg:
Piękne ilustracje, sympatyczni bohaterowie.
Zrobiwszy sobie tak udane prezenty Jarecka już miała się udać do pierwszej lepszej kawiarni by zgłębiać lekturę, ale jej czas wolny  niestety się skończył i pozostało już tylko wyjść rodzinie naprzeciw tłumacząc dzieciom, że ten pakunek pod pachą to "takie tam, ciocia prosiła".









Ale to jeszcze nie koniec o prezentach, jakie sobie zrobiła Jarecka, bynajmniej!
Otóż mają Jareccy Szwagra.
Prezenty dla Szwagra to kategoria sama w sobie. Szwagier lubi prezenty poruszające!-ale co go poruszy- nie dojdziesz...
Więc Jarecka znów pomyślała o sobie a zyskawszy to stałe oparcie, ten punkt odniesienia, na setne pytanie Jareckiego "a co dla Szwagra?", odpowiedziała: -Książkę!
-Jaką?- pyta Jarecki
-Chrisa Niedentahla!
Jarecka zapaliła się do tej książki słuchając jak ją sam autor czyta w radiowej Trójce, a i pewnie jaką recenzję z ust złotoustego Wikinga słyszała. I teraz Jarecka czeka aż się Szwagier upora z lekturą i niechybnie pożyczy!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz