4.12.2012

Zabawki "na złość" czyli zrób prezent nerwusowi

Tak się składa, że w dniu, w którym dzieci są obdarowywane przez Świętego Mikołaja, Jaśnie Panicz obchodzi także imieniny. Bez względu więc na hojność tajemniczego biskupa, Jareccy muszą się wykazać prezentem. Z pewnych przyczyn, o których na blogu bez ograniczeń wiekowych mówić nie wypada, czują się w tym czasie tak wyeksploatowani, że myślenie o kolejnym podarku zdaje się ich przerastać. W zeszłym roku więc Jarecka wpadła na pewien prosty i skromny pomysł, który okazał się strzałem w dziesiątkę i przy każdej nadarzającej się od roku okazji sięga po ten sam ograny motyw.
A wszystko przez Jareckiego, który zainfekował telefon Jareckiej ptasim wirusem.
Angry Birds mu na imię.

Jeśli ta prezentacja nic Ci , Czytelniku, nie mówi, zerknij tutaj albo tu, i uwierz, Jarecką kiedyś to bawiło...
Był taki czas w Deszczowym Domu, że grali wszyscy- rodzice wieczorami wyrywali sobie telefon a w weekendy łaskawie pozwalali dzieciom na kwadrans okrutnego strzelania ptaszkami.

Jednakowoż, jak się rzekło, Jarecka wyzyskała zaistniałą koniunkturę i na imieniny obdarowała syna engryberdsem, tym czarnym, z lewej (Jarecka nie jest pewna, czy strona o której myśli to lewa, ale czarny jest tylko jeden). W grze ptaszysko to, uderzając w konstrukcje z różnych materiałów, wybucha siejąc spustoszenie, toteż jest to rzutka przez graczy lubiana :) Jarecka wypełniła ptaszka jak zwykle kamuszkami (takimi, które się sypie do doniczek w celach dekoracyjnych-garstka kamuszków jest zaszyta w płócienną sakiewkę) i silikonowym wypełnieniem do maskotek. Rzuca się takim ptaszkiem przednio! Szczególnie polecany dla nerwusów i furiatów, czyli...hm. Ale nawet gdy ktoś przypadkiem takim ptaszkiem oberwie, nijakiej krzywdy nie dozna, Jarecka gwarantuje!
Czerwony ptaszek przypadł Trójce. Dwójka dostała żółtego, który gdzieś odleciał (zdaje się, że to ten z ciepłolubnych), zielony zaś pochodzi już z kosmicznej wersji gry, Angry Birds Space; Jaśnie Panicz wyprosił go na urodziny. Ptaszki zwiedziły wszystkie zakamarki dziecięcych kieszeni, plecaków, szkolną szafkę i Deszczowe kąty a także łóżka dzieci, bo ku swojej odrazie robią też za przytulanki...
I otóż znów jasniepańskie imieniny za pasem, Jaśnie Panicz przebąkuje coś o engryberdsach a Jarecka już ma w zanadrzu TO:

Tym razem praktyczna Jarecka zaopatrzyła ptaszki w karabińczyk i powstał równie praktyczny brelok.


Jarecka uznała bowiem, że pora uczyć się poskramiania złości w inny sposób niż rzucanie o ścianę ptakiem...

Matki furiatów, do szydełek, Święta za pasem!

6 komentarzy:

  1. Hahaha... jestem matką stuprocentowego furiata, ale niczego, co nie jest płaskie wyszydełkować nie potrafię... Twoje „Angry Birds” są poza tym jak „prawdziwe”. Trzeba mieć talent, żeby patrząc na kłębek włóczki widzieć efekt dziergania w 3D (trójwymiarowo). Niezła z Ciebie szydełkara!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :):)
    Ale jak potrafisz na płasko to potrafisz też w 3D, jeszcze o tym nie wiesz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. znalazłam!
    Amaranto, Twoje ptaszory są cudne. Zresztą jak cały blog. Świetnie się czyta i już wiem, że będę tu wracać... przypadki Jareckiej mnie urzekły...
    pozdrawiam serdecznie ;-)
    magda(c)

    OdpowiedzUsuń
  4. No, widzisz ja ciągle coś u Ciebie znajduję:) Dziś mi się te ptaszory rzuciły w oczy. Super, wymacham je chyba,trzymaj kciuki:) Przydadzą się...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jarecka... ty mój ulubiony po-tworze! trafiłam na Twojego bloga przypadkiem i od razu wrzuciłam do obserwowanych... dziełka piśmienniczo-krawieckie są baaardzo po mojej myśli :D
    mogę skraść pomysł na angry birdsy? siostrzeniec mnie prosił o zrobienie takich do rzucania, a ja zupełnie nie w temacie... TV nie mam, w kompie umiem tylko worda i obsługę bloga, więc wiesz...

    OdpowiedzUsuń