30.08.2013

Książeczka "sensoryczna"



U progu wakacji zdarzyło się, że Jarecka udała się w podróż- SAMA!!!

Na całą dobę wybrała się do grodu swojego protoplasty w celach- oficjalnie- służbowo szkoleniowych, a przede wszystkim- o:



-spotkała się z Najlepszymi Przyjaciółkami.
Na zdjęciu kolejno: Jarecka, Najlepsza Przyjaciółka i NajNajlepsza Przyjaciółka (definicja TU)
Dziś wszystkie wyglądają już nieco inaczej a najbardziej inaczej ta ostatnia, co już się szczęśliwie rozdwoiła dwa tygodnie po owym spotkaniu.

Na tę okazję Jarecka uszyła swoją pierwszą książeczkę, powiedzmy szumnie- sensoryczną.
Trochę szeleści (rękaw do pieczenia szeleści wspaniale!), trochę drapie (czarne kwadraty to kawałki rzepów), mizia filcem oraz przykuwa wzrok kolorami.
Ponieważ jest to debiut na tym polu, książeczka doskonałą nie jest, ale dla swojego dziecka, Jarecka zasobna już w niejakie doświadczenie, będzie się starała jeszcze bardziej :)





22 komentarze:

  1. Fantastyczny pomysł!!! Co prawda, ja mam już spore dzieciaki ale jeśli można byłoby skopiować chętnie obdarowałabym kogoś takim prezentem :-) Buźki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę bardzo, kopiować można do woli :)- chociaż z doświadczenia wiem(i w komentarzach dziewczyny potwierdzają), że jak już się siądzie do takiej książeczki, pomysły rodzą się same i to w takich ilościach, że trudno wszystkie zrealizować:)

      Usuń
  2. książeczka cudna ale fota to mistrzostwo świata:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna. Ja mam setki pomysłów na takie książeczki:) i dopiero jedną udało mi się zrobić...taaa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to samo! z tym, że mi...żadnej :(
      a ostatnia pani to jest na pewno narysowana a nie tuż przed rozwiązaniem! to jakis skandal! kto tak wygląda! to fotoszop lub insza manipulacja, FOCH :)
      a swoją drogą to Jarecka chodziła do loiceum dla modejek czy jaki czort?

      Usuń
    2. miało być liceum i modelek rzacz jasna, ale się podekscytowałam i tak wyszło:P

      Usuń
    3. Asiamarysia, ja mam nadzieję, że chociaż jedną jeszcze uda mi się zrobić... Dla nr 5, na gwiazdkę :)

      Gosia, liceum dla modelek powiadasz... Hmm, w sumie tak. I dla modeli. Nawet pozowanie trzeba było od czasu do czasu zaliczyć :)

      Usuń
  4. Świetna książeczka. Nieważne, że dla Ciebie nieidealna (bo ja tam nie widzę niczego do przyczepienia się). Ważne , że uszyłaś, bo ja mam milion pomysłów na takie książeczki i jeszcze żaden nie został zrealizowany. Ale we wrześniu idziemy na chrzcinki do mojego siostrzeńca świeżego, to może coś zmajstruję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz taką motywację, to już połowa sukcesu. Koniecznie się pochwal, jak już uszyjesz- czasu zostało niewiele ;)

      Usuń
  5. Na pewno dziecię zostanie odpowiednio pobudzone...;)
    Jak dla mnie rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książeczka super wyszła. Kolorowa no i fajny patent z wykorzystaniem rzep.
    I popieram Gosię, ta ostatnia koleżanka to musi być przeróbka ;) Kurcze też strzelę foch ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe! Mówiłam, że miałyśmy lekcje pozowania! :):):)

      Usuń
  7. I ja taką muszę wyprodukować dla Fasoli (tj. Siostrzenicy lub Siostrzeńca) co w mojej Siostrze sobie rośnie ;-) A rękaw do pieczenia leży bezużytecznie w szafce i czeka na nie wiem co...a tu się przyda ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też przeleżał w szufladzie że dwa lata. Tyle dobra się marnowało! ;)

      Usuń
  8. zapatrzyłam się na zdjęcia, zamiast czytać i oczom nie wierzę ależ Jarecka ma figurę, z miesiąca na miesiąc coraz lepszą. I brzuszek już tak urósł? Ależ ten czas leci. :D

    Książeczka przecudna, mi się podoba grzybek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urósł... To zdjęcie z końca czerwca, teraz mam brzuch jak ta koleżanka w środku.

      A z książki też lubię grzybka, choć w założeniu książeczka miała być op-artowsko-suprematyczna :)
      Następna będzie bardziej "przedstawiająca" ;)

      Usuń
  9. Ja nie mogę! Ta Jarecka to ma same przyjaciółki w ciąży! Czy to szczęśliwy zbieg okoliczności czy specjalnie uknuty spisek? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, akurat nietrudno być w ciąży w tym czasie co Jarecka :)
      W ostatniej dekadzie aż sześć razy była taka okazja ;D

      Usuń
  10. Nie "wytrzymłam". Musiałam zajrzeć, pozdrowić na Twoim blogu. Te brzuchy są super! I książeczka niczego sobie. Patrzę, jak ludziska potrafią i zazdroszczę. I cieszę się, że ktoś potrafi. Jaki świat byłby nudny, gdyby miał tylko moje ręce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że już wróciłaś do blogosfery! I do Deszczowego Domu!
      A brzuchy... Ja tam wolałam poprzedni...
      Za to chwilowo cieszę się biustem;)

      Usuń