2.09.2013

Szczyt nieróbstwa, czyli ostatnie dni wakacji w Deszczowym Domu

Jarecka wśród wielu słabości ma i taką.
Puzzle!
Niezwykle rzadko ma okazję ulec tej słabości, bo nawet w ramach odpoczynku nie lubi robić rzeczy niepotrzebnych, niepraktycznych. Nawet jeśli szydełkiem zrobi jakąś bzdurkę, pierdółkę, zawsze można ją  podarować komuś albo sprzedać- a co komu przyjdzie z układania puzzli? Nawet nie da się tego podciągnąć pod rekreację z dziećmi, bo układanki Jareckiej muszą spełniać ściśle określone warunki.
Żadnych kreskówkowych bohaterów, zdjęć, piesków i kotków.
Jeno ptaki. Motyle. Sceny rodzajowe. Koniecznie malowane, old style i przynajmniej 500 elementów.
Takie układanki Jarecka znosi sobie z lumpeksów, a jakże! Ceny doskonałe, nie drożej niż cztery złote!

W ostatnim tygodniu wakacji nadeszła ta długo wyczekiwana chwila, gdy Jarecka przyznała sobie prawo do rozrywki służącej li i jedynie rozrywce. Na warsztat wzięła jedyne nie ułożone wcześniej puzzle, Boże Narodzenie w stylu wiktoriańskim.







To bardzo emocjonujące- otwierasz pudełko i porywa cię pusty śmiech! Setki identycznie wyglądających kawałeczków- nie do ułożenia! A potem powoli, w miarę układania, wystarczy rzut oka, żeby wiedzieć, że ten blik żółci na mikrym kartoniku to nie światełko w oknie, lecz jego odbicie w kałuży, w drugim końcu obrazka, albo że ta szarość to kolor nieba, nie wody, a ta zieleń to nie trawa, to piórko w skrzydle ptaka.
(Zwróć uwagę, Czytelniku, w odniesieniu do życia to zjawisko nie ma miejsca- ile byś się nie przyglądał wydarzeniom, które Cię spotykają, nie dojdziesz, jak wyglądać może CAŁOŚĆ)








Gotowe! Kilka dni pracy, nawet z pewnym wkładem pracy potomstwa, uwłaczający godności matki i gospodyni szczyt nieróbstwa osiągnięty... (bardzo nieładnie, że w pudełku brakowało aż tylu kawałków- zazwyczaj jeśli brakuje to najwyżej jednego!)

Tylko co teraz? Zburzyć żal a wolny blat jednak się przyda...



P.S. Blaty uwolniono. I to tyle w temacie wakacji :)

17 komentarzy:

  1. uwielbiałam kiedyś układać puzzle :)

    czasem i polenić się trzeba
    :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Och Jarecka, widze coraz więcej podobieństw. Muminki, puzzle. Kocham pasjami, tylko potem siedzę całymi dniami i oganiam sie od potomstwa :) Wstyd. Ale przynajmniej razem z mężem, więc to świetna okazja do rozmowy. Choć Jarecka nie lubi rysunkowych postaci to donoszę, że pokochałam serię Wasgij. Zabawa pierwszorzędna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyguglałam te wasgije- fajnie to wygląda! Niestety mój mąż nie znosi puzzli, bo to oznacza zablokowany na tydzień stół. Już nam się zdarzało nakrywać niedokonczoną układankę obrusem żeby zjeść obiad albo przyjąć gości :p
      Dziatwa mi już parę sztuk dołoży z sensem, ale wiem o czym mówisz ;)

      Usuń
    2. Mam patent: kupuję wielki arkusz szarego papieru (format 2x a0) i sztywną tekturę a0 - zwijam w to manele jak trzeba uwolnić przestrzeń, nienaruszając struktury układanki i wkładam pod szafę.
      Moją ulubioną puzzlanką jest Ogród rozszkoszy Boscha w 1500 kawałkach, zakupiony pierdyliard lat temu w innym życiu. Ale cieszy do dziś.

      Usuń
    3. Anonimie, czy ja Cię znam?- Bosch i pierdyliard ;)- coś mi świta ;)
      ALe gdzie ja znajdę u nas szafę, co zmieści pod sobą format A0??

      Usuń
    4. Tak, z LO :P:) Tylko konto z wordpressa coś szwankuje na googlu i jestem Anonimem.

      Nie musi być A0, wszystko zależy od formatu docelowego układanki.

      Usuń
  3. Ostatnio w 2005 mi się taka puzzlowa chwila trafiła. Pamiętam jak dziś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że tych chwil się nie zapomina?
      ;D

      Usuń
  4. Oj, ja też kocham puzzle, kwiaty i domki z ogródkiem...
    Zwykle, gdy moi pomocnicy mi pomagali (a czynili to nader chętnie, niestety) to elementy były mokre i przeżute, a kolory lekko wyblakłe od wyssania ich esencji;)
    Ja układam na podłodze i pół pokoju jest zajęte i niestety przegania się mnie....

    Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też by pogonili z podłogi- bo jak, tydzień bez odkurzania? :)

      Usuń
  5. $o matko Jarecka ile Ty masz cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Eee tam ee tam, od razu słabości... Nie słabość a rozsądek Jareckiej popycha ją ku puzzlom! Od czasu do czasu trzeba pomyśleć o sobie i sobie pofolgować - dla dobra potomstwa i całego najbliższego otoczenia. Bo jak sobie człowiek czasem nie odpuści to bida całej reszcie rodzaju ludzkiego, a zwłaszcza tym co są pod ręką...

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeglądałam sobie jednego z moich ulubionych blogów i zobacz, co znalazłam! W sam raz dla Ciebie i Twoich puzzlowych rozterek :) Sprawdź najnowszy post na tym blogu.
    http://iheartorganizing.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!!! Dzięki! :)
      Fajnie, że o mnie pomyślałaś :)

      Usuń
  8. Kamilkaaa:*******22.09.2013, 11:40

    Chyba wybiorę się do lumpa:)

    OdpowiedzUsuń