19.09.2013

Mama CałkiemInna opowiada bajkę

Do Deszczowego Domu zjechała Mama CałkiemInna, czyli rodzona mama Jareckiej.
Mama CałkiemInna należy do tego rzadkiego gatunku babć, które- czytać dzieciom, owszem, choćby cały dzień, ale wieczorem, do poduchy- bajki OPOWIADAJĄ.
-No to o czym dzisiaj?- pyta zasiadając na stołeczku w zaciemnionym pokoju dziewczynek.
Okazuje się (co odnotowuje Jarecka przycupnięta przy łóżku Czwórki), że dzieci są doskonale zorientowane w babcinym repertuarze. Jarecka nie przypomina sobie z własnego dzieciństwa tych baśni, za to doskonale pamięta historie opowiadane przez jej babcię, Babcię CałkiemInną. Ależ to były opowieści, niech się schowają bracia Grimm ze swoim "Krzakiem jałowca"! Ciarki chodzą po plecach na wspomnienie diabolicznej "Kozuni"... Szczęściem Dzieci Jareckie mają do dyspozycji lżejszy repertuar.
-O koniku Garbusku!- życzy sobie Jaśnie Panicz, który na czas wizyty babci sypia w pokoju sióstr.
-Wczoraj było- przerywa mu Dwójka- o dwóch Dorotkach!
-O kogutku Złotym Grzebyku...- proponuje nieśmiało Trójka.
-O Dorotkach- przesądza... Jarecka.
-Dobrze, to o Dorotkach- Mama CałkiemInna nabiera powietrza i zaczyna opowieść.

...no a zimą koło studni jest oblodzone. Jak się czerpie wodę, to ona się wychlapuje i zamarza. Trzeba bardzo uważać, bo korba może się wymknąć z ręki a to niebezpieczne, można złamać rękę albo wybić zęby, albo i wpaść z wiadrem do studni!...

-Ta bajka to horror- szepcze Jaśnie Panicz.

...Dorotka wpadła, ale o dziwo, na dnie nie było wody, tylko drzwi. A za nimi- lato! Jabłka na drzewach...

-To chyba jesień- prostuje Jaśnie Panicz i zostaje szeptem obsztorcowany przez swoją matkę. Jarecką korci żeby krzyknąć "a papierówki?!", ale ciekawa jest, co dalej z tą Dorotką. Jej dzieci już to wiedzą.

...spotkała konika, a on miał pełno rzepów w swojej dłuuugiej grzywie...

-Miał taką grzywą, jak te konie z konika Garbuska?- dopytuje Dwójka.

...Jaką skrzynkę dać tej leniwej Dorotce?-pyta babuleńka pieska i kotka. Czarną! - szczeka piesek. Czarną! -miauczy kotek. Dorotka wzięła skrzynkę a babcia odprowadziła ją jeszcze kawałek i swoimi czarami sprawiła, że zła Dorotka znalazła się w domu. Tam już na nią czekała jej mamusia i ucieszyła się na widok skrzynki. Ale gdy ją otworzyły, okazało się, że wcale nie ma tam skarbów tylko węże, jaszczurki...

-Muchy?-podsuwa Trójka.
-Osy- dodaje złowieszczo Dwójka.
-Ślimaki bez muszli- szepcze z przerażeniem Jaśnie Panicz (pomrów budzi w nim obrzydzenie na granicy lęku).

-Jeszcze o kogutku!- prosi szeptem Dwójka.
-Nie- Mama CałkiemInna wstaje ze stołka- jutro.

I Jarecka wcale a wcale się tej stanowczej decyzji nie dziwi.


...



Gdyby jakiś zabłąkany wędrowiec zapuścił się dziś w zaogońskie ostępy, jego oczom mógłby się okazać osobliwy widok:
Mlecznowłosa pani gnąca się nad zarośniętym rowem z telefonem komórkowym coś namierza, ogląda,  po czym wsiada do samochodu, z pobliskiej bramy zaś wybiega ciężarna kobieta i ślizgając się na mokrej trawie powtarza dziwaczny rytuał.
Nikt tego nie widział oprócz stadka dzwońców.

A oto przyczyna owego zamieszania, i- powiedzmy sobie szczerze- euforii! Czy kogoś zdziwi, że warto było skakać w deszczu po śliskich rowach, żeby uwiecznić to? O, to:




I już niestraszny deszcz i plucha, bateria doładowana przez oczy. Potem jeszcze talerz gorącej dyniowej, pomarrrańczowej jak... jak...dyniowa, i dalej, naprzód, w jesień!



P.S. Teraz sobie matka z córką pokazują swoje muchomorowe zdjęcia i tapety w telefonach i się cieszą, i wysyłają znajomym muchomorowe mms-y :)

27 komentarzy:

  1. Nie wiem czemu ale jak ja w lesie widzę muchomory, to też im trzaskam zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że to taki odruch bezwarunkowy? No nie da się po prostu pójść dalej :)

      Usuń
  2. Kto Cię lepiej zrozumie, no kto? Nikt nie ma tyle wdzięku, co Jarecka!!!! Już widzę z jaką gracją dopadłaś gagatka :)))) Boski!!! Karaluchy do poduchy!!
    P.S. moja mama zawsze opowiadała mi takie hiciory do poduchy, stąd pewnie moja powyginana wyobraźnia na "stare lata" ;) A i jeszcze uwielbiałam jak mi śpiewała o gawronie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Kozunia mojej babci też nagina mnie na"starość".

      A w temacie muchomorów to rzeczywiście, któż to lepiej zrozumie niż Ty? :):):)

      Usuń
    2. Sylwii pierwszej się tu spodziewałam. I jest:)

      Usuń
    3. ;))))))))

      Usuń
  3. Dwie Dorotki... jejku, jak tylko to przeczytałam jakiś motyl mi gdzieś tam we wnętrznościach skrzydełkami zatrzepotał. Coś gdzieś w zakamarkach mojego umysłu się obudziło. I wierci się wywołując wspomnienia. Rzewne, przesłodkie, najcieplejsze na świecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      No cieszę się, że mogłam obudzić takie miłe wspomnienia :)

      Usuń
  4. Pierwsze zdjęcie- pierwsze miejsce. Muchomorek- w pobliżu poszukajcie borowika za kilka dni.
    deszczowe pozdrowienia, czekam na muchomory niecierpliwie, a u nas nic (za długo susza była)
    ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kogutku Złotym Grzebyku... znamy bardzo dobrze: koguciku, koguciku złoty grzebyku!!!

      Usuń
    2. U nas też długo nic, a nagle ludzie noszą po lesie siaty pełne grzybów. Zaczaję się na tę borowiki, skoro tak mówisz... Zawsze to dwa grzyby- do barszczu!!!
      Ja dopiero sobie przypominam, jak to było z tym kogutkiem... :)

      Usuń
  5. U mnie obok muchomora rośną za kilka dni kozaki!
    Zobaczymy co u Was będzie:-)
    A Jaśnie Panicza rozumiem: mam to samo na te fuj stworzenia bez muszli, obrzydzenie i zdrętwienie nóg od stóp po uda i... jeszcze parę innych objawów.
    Też bym je widziała u Dorotki w skrzyni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś podobnego! Myślałam, że to jego osobista fobia, bo na mnie to stworzenie nie robi żadnego wrażenia.
      A to proszę, rzecz powszechna... Młody jadąc przez las na rowerze potrafi się zatrzymać, bo drogę zagrodził mu pomrów :) i nie pojedzie dalej bez rodzicielskiego pokrzepienia :):):)

      Usuń
  6. Wspaniałą masz mamusię :) Normalnie zazdroszczę!
    Moja i bajki opowiadane??? nawet czytać nie da rady... Hmmmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda!

      Czasem sobie myślę, że jak będę babcią to już mi się nie będzie chciało nawet czytać wnukom ;)

      Usuń
  7. cudnie z taką Babcią, a z tymi grzybami to prawie przesądzone! koniecznie musz esię wybrać do lasu w ten weekend!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też- z aparatem ;)
      Dziś znalazłyśmy cały zagajnik muchomorów!

      Usuń
  8. czuję się zachęcona do opowiadania bajek swoim paniom :) a ten mały muchomorek ma przecudny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeciwnie, poczułam się zNIEchęcona ilością pytań i dygresji dzieci w trakcie opowieści. Choć prawdopodobnie babcie mają na to odporność :)

      Usuń
  9. zazdroszę opowiadania bajek, nie umiem
    za to mam masę zdjęć muchomorów :) prawdziwków też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) jeszcze nigdy nie znalazłam prawdziwka! Kozaki owszem, ale one nie są jakoś wybitnie fotogeniczne :)

      Usuń
  10. ale sie rozmarzylam...pamietam swoj wieczorny repertuar z dziecinstwa...u mnie bylo o rodzinie kroliczkow i liskow...dzieci chyba uwielbiaja takie bajki wymyslane ja np lubilam bardzo i chlopczyk ktorym sie opiekowalam rowniez ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to ja się rozmarzyłam! Uwielbiałam rysować historyjki o rodzinach kotków, zajączków i innych wiewiórek! Pogrążam się w miłych wspomnieniach :):)

      Usuń
  11. Opowiadanie bajek to wieeelka sztuka. Fajna sprawa i fajna babcia. Sama bym posłuchała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Skwapliwie korzystałam z okazji do słuchania, przeszkadzały mi tylko... dzieci ;)

      Usuń
  12. To piękne, że ludzie do rowów skaczą. Ja to bym i do tej studni chętnie nura dała :)
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tę skrzynkę dobrej Dorotki, co? Ale pamiętaj, że to natyrać się trzeba było... Bo jak nie, to tylko ślimaki bez muszli i pająki- i to nie takie jak u Was! :)

      Usuń