21.12.2015

O trudzie nie do wytrzymania

Strasznie trudno musi być ludziom, którzy nie potrafią się ot tak, po prostu roześmiać.

Weźmy takiego Saszkę - dziwny gość.
Zamieszkał sobie u Luby i Tarasa na kilka dni i został dwa miesiące.
- Ale dokłada wam się do czynszu? - wypytywali Jareccy.
Nie, nie dokłada.
- To pewnie zakupy robi?
Nie, nie robi.
Taki to gość.
Ale tak naprawdę Jarecka znielubiła Saszkę pewnego ranka, gdy o bezlitosnej piątej dwadzieścia wyprowadziła samochód z garażu i zobaczyła, że nie zgasiła lampy u dziewczynek - zapaliła ją szukając sobie ubrania. Ruszyła przeto kłusem ku klatce schodowej, otworzyła drzwi i wpadła wprost na schodzącego z góry w kompletnych ciemnościach Saszkę.
Jarecka podskoczyła, ryknęła i zaczęła się histerycznie śmiać, wszystko naraz, a ten Saszka, szuja, nic. Ani kącik mu nie drgnął.
Powiedzcie, co to za człowiek, co nie zdobędzie się na uśmiech?


...


Pamiętamy, tak, pamiętamy - Mechanik wciąż jest Jareckim dłużny dwieście pięćdziesiąt złotych.
Jarecka przypomina sobie o tym za każdym razem gdy chce przetrzeć tylną szybę a wycieraczka niezawodnie zatrzymuje się osiągnąwszy pion. 
Szyba od strony kierowcy owszem, otwiera się, lecz już nie da się jej zamknąć. Domknięta na słowo honoru nie do końca chowa się w uszczelce i nieznośnie gwiżdże. Jarecki już przyzwyczaił się, że przy każdej bramce, przy jakimś podajniku biletów parkingowych, musi otworzyć drzwi - z samą szybą lepiej nie próbować. Automatyczne otwieranie szyb jawi się teraz Jareckiej szczególnie stylowym! Niestety.
Najbardziej dokuczliwe zaś jest zimno. Samochód z niewiadomych przyczyn (Jarecki oczywiście twierdzi, że je zna, ehe) odmawia grzania. Jarecka uważa, że mniej zmarznie idąc pieszo, ale wciąż nie może się zdobyć na badania empiryczne w tym kierunku. Co prawda działa podgrzewanie foteli, które przede wszystkim jednak sprawia, że człowiek czuje się, jakby zrobił pod siebie siusiu.
Do tego, że ktoś co chwilę zaczepia Jarecką słowami "jakaś blacha ci się/pani się dynda tam pod spodem" Jarecka już się przyzwyczaiła. Jarecki mówi, że wie co to za blacha i wygląda na to, że czuje się z tą wiedzą komfortowo.
Jak w średniowieczu - nazwać chorobę, to jak ją uleczyć.


Jarecka nie wierzyła, że kiedykolwiek wyartykułuje taką myśl, ale to się stało. Brakuje jej śniegu. Z niedowierzaniem wspomina, że tak niedawno, za dni jej dzieciństwa śnieg spadłszy końcem listopada leżał do marca. Raz w formie białego puchu, raz szarej brei - ale leżał. Ale po cóż sięgać tak daleko! Czyż będąc studentką nie przemierzała kilometrów brnąc na skróty w śniegu?
- Mróz jest wspaniały - racjonalizowała koleżanka Polyanna w drodze z uczelni - tak ładnie się skrzy,  wymraża zarazki i w mroźną pogodę trudno spotkać na tych ścieżkach żula!
Ostatni zaleta mrozu już po chwili okazywała się zwykle nieprawdziwa, ale niechby był ten mróz i śnieg, choćby z żulami.


I w ogóle - Święta idą.
Za Jarecką, krok w krok,w chmurze kurzu jak diabeł tasmański (ten z kreskówki) podąża wszędzie stado Hunów.
Jarecka szepnie "pieczemy pierniczki" - i już potop zalewa kuchnię, wdeptuje surowe ciasto w fugi, pudruje się mąką od stóp do głów i miażdży foremki z tytanu.
"Ubieramy choinkę" - i już lecą pióra i trzeszczą bombki a po przejściu tego kataklizmu Jarecka z żalem odkrywa, że na dnie pudła po ozdobach choinkowych zostały wszystkie dziergane przez nią niegdyś ozdoby. Dziergane w czasach tak odległych, że zdają się tylko mrzonką, fikcją literacką, jak te pierwsze posty w Deszczowym Domu, kiedy Czwórka była w wieku Piątka, przekładała lalki, jadała przy stole a poza domem siedziała cicho na kolanach rodziców, nawet godzinami. Piątek, gdy czegoś się od niego chce, udaje psa, do snu układa się grając na gitarze a żywi się kiełbasą oraz jabłkami. Wszystko ze skórką, bo skórki są dla twardzieli.

Wieczorami Jarecka wykończona wpada nosem między kartki już o dziesiątej.
Zważywszy, że są to kartki "Ksiąg jakubowych" cioteczki Feli, całkiem możliwe, że będzie to jej jedyna lektura w nadchodzącym roku. Nawet taka straszna myśl nawiedziła Jarecką (tfu, na psa urok!), że osiemdziesięciopięcioletnia cioteczka może nie dożyć zwrotu książki...


Zaprawdę, zaprawdę, powiadam! Jak trudno człowiekowi, gdy nie umie się uśmiechnąć!

38 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Od razu łatwiej, jak się człowiek uśmiech nie, prawda? :)

      Usuń
  2. A jak szepniesz "sprzatamy" albo "myjemy zęby" to Hunowie, przypuszczam, zaczynaja cierpiec na male problemy ze sluchem? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet wielkie. Kompletna głuchota.

      Usuń
    2. Ja te "zęby" to zazwyczaj porykuję. Myślisz, ze jak szepnę, to dla odmiany - usłyszą? Choć ostatnio, jak straciłam głos i szeptałam - odpowiadali mi szeptem, ale skuteczność przez to chyba im nie wzrosła zbytnio...

      Usuń
    3. Zęby zębami, u nas najgorsze to sprzątanie. Dziatwa ma talent do sprzątania po mamie, niestety. Co ja będę robić na starość? Sprzątać nie umiem, dziećmi zajmować sie nie mam zdrowia. Bida.

      Usuń
  3. Mieliśmy też kiedyś takiego lokatora, kuzyna męża. Spał, jadł, w niczym nie pomagał, a miarka się przebrała, jak wrócił z cukierkami ze sklepu i nie poczęstował dzieciaków :(
    A ,, Księgi jakubowe" też już wypożyczyłam :) Spokojnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie te księgi raz po raz przetykam inną lekturą i jest prawie pewne, że do wakacji mi zejdzie :)

      Usuń
  4. :D uwielbiam Cię. chcę przeczytac Twoją książkę. koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jedna potencjalna czytelniczka już jest. Jeszcze 29 999 i coś pomyślimy ;)

      Usuń
  5. Jarecko, ale że on tak ciągle bez uśmiechu czy tylko o tej 5,20 - bo może one niewyspany był?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo zgadzam się z tezą o mocy uśmiechu, ale jednocześnie usprawiedliwiałabym brak tegoż o tak nieludzkiej godzinie.
      Sama należę do ludzi, którzy nie uśmiechają się gdzieś tak do południa, a potem to już z górki...

      Usuń
    2. Dajta spokój. Rano, nie rano. Jak Luba nas sobie przedstawiła było ok. 17 a człowiek był po obiedzie. I nic ani uśmiechopodobnego grymasu. Ja też z rana niezbyt radosna ale żeby się z sąsiadką nie przywitać życzliwie, zwłaszcza po tym, jak o mało nie wysłało sie jej do lepszego świata - to mi się w głowie nie mieści.

      Usuń
    3. Najszlo mnnie takie podejrzenie, ze Sasza sie wstydzi, bo na ten przyklad zebow nie ma.

      Usuń
    4. Podobno ma, ale jakie - nie wiem :)))

      Usuń
  6. Dobrze się uśmiechać, więc przesyłam uśmiech: :)

    OdpowiedzUsuń
  7. :) jak się czyta Jarecką to nie sposób się nie uśmiechnąć...
    jak co roku i w tym 2015 cieszyłam się na ubieranie choinki jak dziecko, jak moje dzieci a tymczasem... dzieciom i Małzonowi zajęło to 10 minut... zero kontemplacji, ni krzty zamysłu artystycznego, gdzie kto chciał tam powiesił a ja posprzątałam pudła po bombkach i tyle było mojego :/
    buziaki i dużo uśmiechu w te Święta!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sasza nie czyta DD, wszystko jasne :)))

      Nasza choinka jest już dokumentnie oskubana z cukierków- wiekowych sopli. Piątek zeżarł w zamian za święty spokój, więc uległam ;)

      Usuń
    2. uczciwa wymiana, Piątek :)))

      Usuń
  8. Uśmiecham się do Ciebie i Twoich felietonów ( wierzaj mi na słowo :o)i pozdrawiam świątecznie. Ala z Podhala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę :) A do tych pozdrowień załączyłabyś trochę śniegu, na Podhalu na pewno macie, ech

      Usuń
  9. Ja nie zona, to mogie Jareckiemu lekko wygarnac za te blache, klime i srednioweicz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Jarecki nabrał podejrzeń, że może to mieć związek z naszymi wakacyjnymi perypetiami, kiedy to musieliśmy częściej podlewać płynu chłodzącego.
      To brzmi, nieprawdaż, logicznie. Opił się samochód płynu chłodzącego to teraz chłodzi ;P

      Usuń
  10. O to chłodzi!

    Istnieje teza,że tacy nie uśmiechający się, poważniejsi, mądrzejsi, głębsi panie dzieju są od śmichochichulców. Życie znają!

    OdpowiedzUsuń
  11. uśmiecham się i zmykam na świąteczne przygotowania
    WESOŁYCH ŚWIĄT!
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja życzę Wesołych Świąt podniósłszy oczy spomiędzy ryby po grecku i lukrowania domku z piernika!

      Usuń
  12. Wesołych. I dzieki za wszystkie usmiechy wywolane w 2015. A i z góry dziękuję, że pomyślisz o książce w 2016-tym. Zobacz: jakby to był bestseller tłumaczong na wiele jezykow,no i no wiesz zekranizowany - to moglaby ta ksiazka byc rozwiazaniem problemu ze sprzataniem na starość. Hę? Przymknij oczy i zwizualizuj sobie. Widzisz?
    Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Jareckich.
    Pozdrawiam Joanna z ksiegarni:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy mam się przyzwyczaić, że Klusek Rico to Joanna z księgarni, czy to incydentalnie?
      No dobra. Ekranizację powierzymy Lucasowi, on przywykł do materii kosmiczno-robotycznej. A kto zagra Jareckiego?

      Usuń
    2. Tak, stworzyłam tego Kluska by móc zostawć czasem ślad u Eli W. A i u ciebieie przestac byc posadzana o bycie robotem:-)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  13. Wesołych. I dzieki za wszystkie usmiechy wywolane w 2015. A i z góry dziękuję, że pomyślisz o książce w 2016-tym. Zobacz: jakby to był bestseller tłumaczong na wiele jezykow,no i no wiesz zekranizowany - to moglaby ta ksiazka byc rozwiazaniem problemu ze sprzataniem na starość. Hę? Przymknij oczy i zwizualizuj sobie. Widzisz?
    Wszystkiego najlepszego dla wszystkich Jareckich.
    Pozdrawiam Joanna z ksiegarni:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja wiem!
    Zapewne problemy z uzębieniem były przyczyną śmiechowej abstynencji.
    Jarecko! Okaż zrozumienie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fela? Fela nas wszystkich przeżyje :-) takie roczniki przedwojenne za nic sobie mają starość, niedołężność... No i uśmiechać się umie :-)

    OdpowiedzUsuń