8.02.2016

O przenikaniu się kultur




- Wiesz Jarecka, ja się jednak nie mogę malować tak jak do tej pory - wyznała Luba pewnej niedzieli, po powrocie z centrum handlowego - wszyscy się za mną oglądali! Tutaj kobiety się nie malują tak jak u nas, w Ukrainie.
- No rzeczywiście - przyznała Jarecka - twój makijaż jest, hm, dość wyraźny. Ale nie ma powodu, żebyś zmieniała zwyczaje, jeśli ty tak lubisz, tak się podoba tobie i twojemu mężowi...



... tak przekonywała Jarecka przyczerniając sobie tuszem rzęsy na dolnej powiece, o których istnieniu do niedawna nie miała pojęcia.

34 komentarze:

  1. Ja zawsze lubiłam się malować, ale zawsze delikatnie... po urodzeniu Najmłodszego odkryłam mocne i kolorowe makijaże i teraz je uwielbiam :) grunt to czuć się dobrze z samą sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję się tak na ucho, że ja najbardziej lubię własną twarz saute. Wszystkie te plamy i cienie, jak Pan Bóg to ładnie skomponował. Szkoda, że ulica tego nie docenia ;P

      Usuń
    2. Ja też swoją lubię bez makijażu i latem maluję się od święta :)ale idąc do pracy z "pomalowanym okiem" czuję się nieco pewniej ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Za krótkie jak na nocną czytankę, co nie? :(
      ;)

      Usuń
  3. o tak prawdziwie po bab..., po kobiecemu...
    mam nadzieję, że przy kawce...


    uśmiechy, i specjalne oczko dla Jareckiego (!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luba niestety kawy nie pija, ale ja nadrabiam za nas dwie :))

      Usuń
    2. To co lubi Luba?
      herbatkę malinową, miętową czy żurawinową, kawy innego typu: zbożowa, żołedziowa?
      czy soki, a może po prostu wodę z cytryną?


      to oczko to taki "lutowy" uśmiech,
      ale ogólnie To worek życzliwości dla Ciebie, tak na przyszłość (bo może mi umknąć dokładny dzień... :)

      Alis niezalogowana

      Usuń
    3. Już się boję, co ten Jarecki zaś wymyślił ... :)

      Usuń
  4. A ja bym te dolne malowała, ale rozmazują się... :( Niepomalowanych nie widać, bo prawie białe, pomalowane widac aż za bardzo, żadnego umiaru !!
    Anonimowy Czajnik B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaprawdę, dolne rzęsy to problematyczna część ciała!

      Usuń
    2. O, zaprawdę chciałaby ja mieć tylko takie problematyki ;-).

      Pozdrowienia
      silvarerum :-)

      Usuń
  5. No wlasnie a ja mam fazy. Na malowanie sie codziennie dokladnie i wyraznie / albo prawie wcale tak tylko by bylo widac gdzie mam oczy. Ale i tak jak pod koniec dnia zagladam do lustra,po dniu pelnym nerwow i nieswiadomego mimowolnego scierania tego co tam sobie akurat na twarzy zmalowalam - jest mi troche nie tego.
    Wiem wiem dorosla kobieta powinna panowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam przyjaciółkę, która potrafi wcale nie dotykać swojej twarzy.Dasz wiarę? Nie trze policzków, nie rozciera zmarszczonego czoła. Ja szpanuję moją maskę jak dzień długi i kończę dzień z makijażem na wewnętrznej części dłoni ;)

      Usuń
    2. Jarecka, nie wierzę w istnienie takiej formy życia! Jakim cudem nie dotyka twarzy! Moje dolne rzęsy mają "cudowną" umiejętność pozbywania się w ciągu dnia tuszu przez przenoszenie ich a formę malowniczych cieni pod oczami. Nie wiem, jak to się robi. Czy to ja to robię czy też jak się uśmiecham, to same se to robią. Jakość tuszu nie ma znaczenia, kupuję teraz droższe, ale i tak po kilku godzinach malunek dolnych rzęs mam w formie półksiężyców pod oczami.
      WTF?
      Noemi

      Usuń
    3. Serio, serio. Nie dotykała twarzy.
      Co do umiejętności dolnych rzęs, niewiele wiem, zaprzestałam prób ;)

      Usuń
  6. Nie wychodzę z domu z niepomalowaną górną rzęsą. Nie wychodzę też z pomalowaną dolną, gdyż odbicie lustrzane nieodmiennie mi wtedy uświadamia me podobieństwo do Żaby Moniki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie, co nie? Że to wygląda dziwnie i lalkowato?

      Usuń
    2. Apaczowej dziekuje, bo nie moglam znalezc lepszego porownania;) To , to, tez Monike z rzesamy -przypominam. A do tego , rozmazuje ten tusz na pol policzka, dramat. A podobno to sa tusze waterproof, czy jakos tak.
      Jarecka goraco pozdrawiam. I obiecuje odpisac na mejla.

      Usuń
    3. Kasiu, brak wieści to dobre wieści. Mam nadzieję :)

      Usuń
  7. Mam szczwany, tajny plan podrzucania na Twojej drodze kolorowych motków, dla pobudzenia mocy Maszyny Do Utylizacji Kłębuszków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymczasem podrzuciłaś na drodze moich dzieci swoją wystawę. Wiedz, że oni malują teraz TYLKO I WYŁĄCZNIE Kaczki Katastrofy, JP zaś liftinguje zegary ścienne.
      Czasu mi podrzuć! Dziurę w czasoprzestrzeni pod stopy!

      Usuń
    2. Ojjjj, u mnie też deficyt i rozdarta jestem jak ta sosna u Żeromskiego.

      Usuń
  8. Jakby się dało zamieścić zdjęcie w komentarzu, to bym wrzuciła jak Ewa mi powieki na różowo maluje... Nigdy tak ciężkich powiek nie miałam. Nie odważyłam się dać jej tusz do rzęs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piątek buchnął mi już tusz nie raz. Smoky eyes sobie zrobił jak ta lala!

      Usuń
  9. Ha ha a nie zrobil sie a'la zaba Monika?:-)
    Z tym niedotykaniem twarzy to chyba trzeba byc dama z rodowodem albo ze stalowymi nerwami. O wiem moze przy fryzurze na jeza, no wiecie zaden wlosek nie ma szansy pogilgotac;-) Gratuluje przyjaciolce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fryzurze na jeża? Bynajmniej! Włosy po pas, zawsze rozpuszczone. A mowa o mojej przyjaciółce ze szkół, szkół plastycznych, gdzie się trzeba nad matrycą pochylić, nad studnią pełną gliny i takie tam. I ona to rozumisz, z rozpuszczonymi włosami jak roszpunka. I nawet za uszy nie zakładała!

      Usuń
  10. Moja kumpelka, w czasach przedszkolnych , tak była podniecona faktem ,że oto Mamusia ma imieninki i przyjdą do niej zaraz eleganckie koleżanki, chciała sprostać standardom i wymalowała sobie ukradkiem piękne rumieńce perłowym lakierem do paznokci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na koloniach, na jakiejś imprezce wymalowałąm sobie na policzkach tatuaże. Mazakami.
      Na szczęście nie były permanentne, uf!

      Usuń
    2. Ha! Jak byłam małym dziewczęciem, podglądałam z zachwytem malowanie się mamine. W upojeniu obmacywałam cienie, pomadki i lakiery. I jak nie widziała, też se namalowałam lakierem - czerwonym, a co - poliki jak ruska lala. Ależ byłam z siebie dumna.

      silvarerum :-)

      Usuń
    3. W dzieciństwie największe wrażenie w kategorii: "makijaż" robił na mnie tusz do rzęs! Ta szczoteczka! I to, że mama tam pluła! Fuj! :)))

      Usuń
  11. W kwestii makijażu to przerabiamy z Ewką Renesans krocząc za czerwonoustym potworem na youtube.Wiem,brzmi tajemniczo,ale może w poście myśl rozwinę:)

    OdpowiedzUsuń