26.01.2016

Styczeń





W styczniu Deszczowy Dom zawisł w połowie drogi pomiędzy różowo-niebieskim odległym sklepieniem a szarymi koronkami drzew.
Dziesiąta rano zastaje Jarecką w szlafroku, przy kuchennym stole, wgapioną bezmyślnie w szklany ekran okna.
Obraz śnieży.

...


Słowniczek Piątka puchnie z dnia na dzień.
Mniam mniam - jeść
O-o-o - chcę umyć zęby
Ciuch ciuch  - chciałbym obejrzeć Stacyjkowo
Opalala - weź mnie na ręce
Tatom blom blom - chcę gdzieś pojechać z tatą samochodem
Pupa bleee - zdaje się, że trzeba zmienić mi pieluchę
Bapcia alo - chcę zadzwonić do babci, dajże mi, do jasnej anielki, swoje aloooo!
Tata lala oł je - tatusiu, proszę, włącz mi ten teledysk Guns'n'roses, chcę popatrzeć, jak gra Slash

Co  ciekawe, w dalszym ciągu Piątek nie ma słowa na określenie Trójki.
Wieczorem modli się: mama, tata, mimi, maja, TO, nina, tadzio, dommm.

Państwo się przyłączą.


Zaś z lakonicznej formy posta Państwo nie wnoszą pochopnie, że coś nie teges.


Ot, styczeń, minie :)

38 komentarzy:

  1. O, jak dobrze, że napisałaś. Niniejszym przestaję wnosić.

    P.S.I zupełnie obok wszystkiego skojarzył mi się fragment wiersza "Katar Żyrafy" ( hit nasz domowy od lat ) -" i szyję długą niczym listopad"
    Anonimowy Czajnik Blogowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokroć bardziej niż listopad dłużą mi się miesiące styczeń-luty-marzec. Pod koniec marca kiwam się zwykle na krawędzi jakiegoś Rowu Mariańskiego.
      Na razie, za sprawą zepsutego samochodu, styczeń - wiem, to niewiarygodne - przesypiam :)

      Usuń
    2. Łączę się bólu - i u nas samochód zepsuty... Przysypiam w autobusach, lub na przystankach - na zmianę, ja lub Lulek :-)
      Ale do TO się śmieję!

      Usuń
    3. Samochód już wrócił. Po miesiącu!
      Piatek już nawet do opiekunki mówi po imieniu a do Trójki ciagle To :))

      Usuń
    4. No popatrz Jarecko! Ty styczeń przesypiasz a ja dla odmiany prawie nie śpię w tym miesiącu. Równowaga w kosmosie zostaje zachowana :)
      P.S. Pisz częściej. Potrzebuję zajmującej lektury na kolejne nieprzespane noce ;)

      Usuń
    5. To, że łażę w szlafroku jak zombie i przysypiam na siedząco oznacza ni mniej ni więcej - nie sypiam po nocach, chociaż nikt mi nie przeszkadza ;)
      Będę myśleć o Tobie pisząc kolejnego posta, mam nadzieję, że rychło!
      Życzę spokojnej nocy. I kolejnych :)

      Usuń
  2. Mnie najbardziej dłuży się najkrótszy miesiąc w roku. W domu nie ma już ozdób bożonarodzeniowych, a jeszcze za wcześnie na wielkanocne. Zwykle też nie ma u nas śniegu, który rozjaśniłby pochmurne dni i jeszcze nic nie kwitnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alergicy gorąco zaprzeczą, bo już w lutym zaczynają się ich udręki, Jarecki potwierdzi :)

      Usuń
  3. Tak.... styczeń luty marzec to najgorszy czas... przetrwamy :)
    U nas pełna gama słownictwa... czasami chowam się w łazience aby przeczekać te dyskusje, które Franek ze wszystkimi prowadzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uciekam do łazienki, coraz częściej. Dobrze, że wc jest osobno, nikt mnie nie wygania ;p

      Usuń
  4. Minie, na pewno minie.

    Tylko nie wiem czy będzie lepiej czy gorzej :/

    OdpowiedzUsuń
  5. A Biskwit idzie rowniez w pantomime i szarady :-)
    Gdy potrzebowal ksiazki z Czerwonym Kapturkiem odegral przede mna wszystkie trzy akty, lacznie ze scena konsumpcji babci. Tak na wszelki wypadek, gdybym sie nie zorientowala.
    ze smutkiem donosze, ze Biskwit nie ma wysokiego mniemania o naszych mozliwosciach intelektualnych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te pantomimy. Moja ulubiona jest pod tytułem "No chodźże!"
      Jak już zawodzi zwykłe "mamo oć, oć mamo", Piątek zaczyna kiwać na mnie palcem a potem całą swoją osobą i obniżonym głosem nawołuje "(ch)ono, e, (ch)ono".
      Muszę to nagrać zanim zrobi się bardziej wymowny.

      Usuń
  6. Kiwam się z Tobą Jarecko, gdyż i pion mój jeszcze chybotliwy, po tygodniu spędzonym w pozycji horyzontalnej.
    Dobrze, że choć kawa wróciła do krwiobiegu, bo bez tego to już dokumentne kaput.

    Wielokropek zaś jest na etapie układania piosenek, dziś na przykład w drodze z przedszkola zaintonował jedną, zaimprowizowaną naprędce (wpisującą się klimatem w dekadentyzm przesileniowy):
    "Smród, smród, smrodeczek
    to jest mały smuteczek".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się nieco powtórzę: Uwielbiam Wielokropka!

      Usuń
    2. Taaaak, ja też, choć znam go głównie z opowieści.

      Usuń
    3. Dołączam się do chóru piewców zalet Wielokropka. Spisuj wszystkie jego wiersze pieczołowicie!

      Usuń
  7. Ale jak to możliwe, że Jarecka w kuchni o 10 rano?! I to jeszcze w szlafroku?! To znaczy, że jest nadzieja? Bo skoro ty, matka pięciorga.... no chyba, że to znowu jedna z tych sytuacji, które przy jednym się nie zdarzają... Styczniu kończ się! Grudce trzeba upiec tort!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JEST NADZIEJA!
      Ale przyznaję, z jednym dzieckiem trudniej. Ja z utęsknieniem wyglądam powrotu wszystkich ze szkół, bo wtedy mogę nawet położyć się i zdrzemnąć, dasz wiarę?
      A o dziesiątej przesiaduję sobie w szlafroku, bo Piątek późno chodzi spać, to i późno wstaje, hehehe

      Usuń
  8. Czy to "O-o-o" zostalo zainspirowane piosenka Fasolek? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Nie wyobrażam sobie, jak wyglądałby świat bez tej genialnej piosenki.

      Usuń
  9. Rozumiem Cię Jarecko. Dla mnie akurat styczeń jest już po przełomie- cicho kwilę i rozpuszczam się w grudniu- te ciemności sprawiają, że macam boki czy mi aby nie wyrastają płetwy ryby głębinowej zawieszonej w mętnej wodzie tuż przy dnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w grudniu zazwyczaj jadę jeszcze na bateriach z wakacji, i na adrenalinie związanej z nadaktywnością placówek oświatowych przed świętami.
      No i styczeń jeszcze jako tako, ale te kolejne dwa miesiące...

      Usuń
  10. styczeń chyba musi po prostu minąć... mam nadzieje, że razem z choróbskami, wirusami i bezśniegiem :(
    ja tez latam w szlafroku o 10ej ciesząc się (?!?) zwolnieniem wziętym na chora córkę.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Piątkowi sie nie dziwę jak widzę Gunsów tez mam ochotę krzyczeć "lala oł je" :)

      Usuń
    2. Chorowanie w odpowiedniej proporcji ma swoje plusy dodatnie, a jakże!;)

      Masz pojęcie, że nie wszyscy znają gunsów? Raz po raz, gdy komuś opowiadamy, że idolem piątka jest Slash, pada pytanie:a kto to jest? Luuudzie? To przy czym tańczyliście
      przytulańce jak nie przy "don't cry"??

      Usuń
  11. Chyba chcę dziecko. Z Tobą, Jarecka, masz dobre geny.

    OdpowiedzUsuń
  12. i po styczniu, witamy w lutym :-)
    ten zleci szybko, choć w tym roku ma dzień dłużej ;-)
    pozdrawiam
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  13. Są dwie opcje- Jarecka siedzi dalej kiwając na stołku, patrzy w okno przekonana,że jest styczeń. Opcja druga, do której pcha mnie nieokiełznany optymizm, że zaraz nam tu pokaże robótkę o powierzchni boiska do koszykówki, od której nerwy wzrokowe splotą się w makramę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste, jedno i drugie. Do południa się kolebię na stołku a potem zostaje mi tylko pół dnia na WSZYSTKO.
      No i nie zdanżam.

      Usuń
  14. Bez opowiadań Jareckiej nawet maj byłby taki se. Uroku by nie miał taki maj. Słowniczek cudny. Życie byłoby o wiele prostsze, gdybyśmy wszyscy go opanowali na tip-top.

    OdpowiedzUsuń