11.06.2013

Okruszki po całym dniu

Ranek.
Jarecka wkracza do "NaRogu". Samochód zostawia otwarty, drzwi w drzwi, Czwórka zagląda ciekawie wgłąb sklepu. Przy ladzie stoi Pani Koczek, ale Jarecką puszcza przodem; wiadomo, Jarecka się śpieszy.
-O, przytyła!- wykrzykuje Pani Narogowa- przytyła!
-Oj, tam, przytyła...-mruczy Pani Koczek.
Jarecką bawi to udawane zaskoczenie Narogowej. Wieść od dawna hula po wsi opłotkami a sam brzuch Jareckiej niczym nie różni się od brzuchów innych kobiet z Zaogonia (Jarecka dobrze się przyjrzała na procesji Bożego Ciała!). Gwoli jasności rozpina kurtkę i prezentuje kształt.
-No jest!-wykrzykuje Narogowa.
-Ale mi brzuch...- Pani Koczek nadyma umalowane usta.

Jako pracująca matka czwórki dzieci Jarecka zawsze była mało przekonywująca.
Teraz, gdy pracuje w domu, jest wiarygodna jeszcze mniej.
Jaśnie Panicz w szkole, Dwójka w zerówce, pozostałe dwa pędy oplatają swoją mater z obu stron.
-Jak po wakacjach pójdziemy do przedszkola to będziesz miała spokój- przymila się Trójka.
Jarecka irytuje się. Naprawdę tak to widzą?
-Nie dlatego pójdziecie do przedszkola, żebym miała spokój. Nie będę miała spokoju, będę pracować- tłumaczy.
-Wiesz, co mama będzie robić?- Trójka zwraca się wprost do Czwórki- porysuje sobie... a potem poszyje kocyk...
Ot, zapracowana mama.

Obecna praca Jareckiej to dla dziatwy istne czary mary.
-Wiesz, która mi się najbardziej podoba? Ta i ta. Albo nie, ta!
-Mamo, dlaczego one nie mają oczu? I buzi? Mogę im dorysować?
-Mamo, a dlaczego rysujesz nie po linii?
Jeden. Dwa. Dziesięć.
-Umówmy się tak- proponuje Jarecka w desperacji- muszę zrobić pięć rysunków. Pięć. A jak skończę pojedziemy do biblioteki. Jak się grzecznie pobawicie u siebie skończę szybko.
Dziewczynki patrzą uważnie w rozczapierzoną dłoń Jareckiej. Nawet Czwórka potrafi liczyć do pięciu, liczy z Jarecką podczas inhalacji- jeden, trzy, cztery, pięć, osiem. W sumie pięć, zgadza się.

Jarecka liczy szkice, chowa do teczki. Otwiera inną (skoro ładnie się bawią jeszcze chwila, jeszcze chwila), czyta:
"Koncepcja marki". "Produkt dla kobiet nowoczesnych, niezależnych."
Jarecka odkłada papiery, podpiera głowę i patrzy w okno. Po drugiej stronie pylistej drogi ściana świerków. Dach stajni niewidzialnego konia. Nad zniszczonym eternitem pojawia się i znika czarna folia na długim drągu. Gołębie posłusznie bujają się prezentując Jareckiej to brzuchy, to znów połyskliwe grzbiety.
Nowoczesna. Co to znaczy?
Że używa iPhone'a? Kitchen Aid? Ma męża? Kilku? Nie ma wcale? Zdrowo się odżywia, coś trenuje, tańczy?
Niezależna? Jarecka gotowa jest bronić swojej, swoiście rozumianej, nowoczesności (jak niepodległości!), ale niezależności nie obroni. Można być nowoczesnym i zależnym? A jeśli Jarecka nie jest ani taka, ani taka, to czy może używać tego produktu? A co dla tych staroświeckich?


Przed wyjazdem do biblioteki Jarecka myje włosy, wyciera ręcznikiem. Gdy zdejmuje go z głowy rozlega się rechot; Trójka i Czwórka, a jakże, towarzyszą.
-Śmiesznie wyglądasz- chichocze Czwórka.
Trójka jest bardziej wyrafinowana:
-Wyglądasz jak... Koszmarny Karolek!



W bibliotece oczywiście trzeba zapłacić karę. Sympatyczna pani bibliotekarka próbuje znaleźć sposób na Jareckiej niesolidność.
-Może syn będzie sprawdzał w internecie? Pokazywała mu pani jak to się robi?
-Nie- odpowiada Jarecka- internet ma ściśle limitowany.
-No ale na naszą stronę mógłby wejść!- przekonuje z zapałem pani bibliotekarka- mógłby poczytać nasze aktualności. O, na przykład teraz będziemy mieli Kasdepke! Pierwszy raz u nas będzie!
-A, widziałam!- ożywia się Jarecka (która rano na stronę biblioteki owszem, zajrzała, żeby się przekonać, że znów-cholera jasna, psiakrew- wszystkie wypożyczone przez nią pozycje są zaznaczone na czerwono, znaczy się po terminie zwrotu)- widziałam. Jutro, tak?
Bibliotekarka otwiera szeroko oczy:
-Jak...Jutro? Jak to jutro? A....a....a którego my teraz mamy?
-Jedenasty, jutro dwunasty.
-O mój Boże!- przerażona kobieta zapowietrza się- dałabym głowę, że to za tydzień! O Boże, dobrze, że mi pani uświadomiła! Coś takiego! Muszę zadzwonić do przedszkola...
Jarecka pozostawia panią bibliotekarkę w tym niewesołym położeniu i wychodzi, lżejsza o cztery złote i dziwnie podniesiona na duchu...

...


Jeśli, Najdroższy Czytelniku, spodziewałeś się puenty, wybacz- nie będzie.
Zwykłe, prawdziwe dni nie kończą się puentą.
Raczej tak, jak teraz- Jarecki śpi, dzieci śpią, zmywarka myje.
Dobranoc.

11 komentarzy:

  1. Fajny dzień :)
    Może ta nowoczesność to ilość dzieci ? ;)

    U nas Kasdepke był, byłam z najstarszą córą. Wesoły facet, dzieci i dorośli śmiali się cały czas :)Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skusiłam się po Twoim komentarzu i rzeczywiście było zabawnie :)
      Wróciłam z książką i autografem.

      Usuń
  2. C'est la vie... Szczególnie zmywarka... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo pralka :)
      Ale odkąd wywaliło nam korki nigdy nie pracują jednocześnie :(

      Usuń
  3. Nowoczesna kobieta Droga Jarecka to taka, której planer w iphonie by Dolce&Gabbana
    przypomina, kiedy mija termin oddania książek, który skrupulatnie sprawdza w trakcie lunchu w Amber Roomie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka Ty światowa, Lasche! Myślisz, że jak ustawię przypomnienie w htc i sprawdzę przy zupie, to to będzie to samo? A może wystarczy przypiąć kartkę na korku nad stołem i zerknąć raz dziennie? Ale to chyba nie jest nowoczesne...

      Usuń
    2. Jasne ... wystarczy przypiąć na korku kartkę z datą i za miesiąc zastanawiać się czego ona dotyczyła ;)))

      Usuń
    3. Obawiam się, że czegoś ważniejszego, niż książki...

      Usuń
  4. ja to mam szczęśnie jednak. Nigdy, przenigdy żadnej wymaganej kary w bibliotece mi płacić nie kazali ani w Stolicy ani na Dzikim Zachodzie:) a książki wypożyczamy tonami. No kochamy je wypożyczać. I zawsze prawie oddajemy z opóźnieniem...Co przypomniało mi, że mam całą torbę tych opóźnionych. Mimo, że dwa dni przed terminem emaila wysyłają......ale pójdę oddać bo znów mi konto zablokują na internetowe przedłużanie.... :) pozdrawiam Jarecką i resztę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz byś, proszę ja Ciebie, płaciła, bo tu mamy teraz system! Cywilizacja, technika! :)
      Od paru lat tak jest i ja generalnie jestem za, bo na mnie to działa. Obawiam się tylko, że te pieniadze idą na głupoty, na jakieś Grochole i tym podobne. A dla dzieci nie ma nawet wszystkich tomów Muminków. Skandal!;)

      Usuń
  5. Ładny blog! Podoba mi się. A jeśli chodzi o Kasdepke - u nas też był. Kupiliśmy u niego kilka książek. Autografy również rozdawał i czytał dzieciom swoje książki.
    Mi się podobało.

    Aha, i jeszcze jedno: córka mojej znajomej bierze udział w jakimś konkursie pt. "LISTY DLA ZIEMI", który trwa do 16 CZERWCA. Obecnie trwa głosowanie na facebooku. Zachęcam do głosowania, ponieważ według mnie dziewczynka napisała całkiem ładny list.
    Aby zagłosować trzeba:
    - mieć konto na facebooku.
    - polubić fundację "Arka"
    - Wejść na stronę https://apps.facebook.com/listydlaziemi/
    - Zagłosowac na Emilię Kulikowską, której list znajduje się na 10 stronie.
    Głosy można oddawać co 24 godz.
    Dziękuję za oddane głosy. Dla dziewczynki to bardzo ważne. Jeśli nie macie konta na facebooku to może wasi znajomi mają?

    OdpowiedzUsuń