8.05.2014

Wiekopomna chwila

Ach, żebyż być Caravaggiem i móc odmalować dla potomnych cały splendor tej sceny!
Oto kuchnia wypełniona wypełniona zielonym światłem a w niej, niby w butelce po Heinekenie, zanurzone trzy niewielkie postaci adorujące dzieciątko.
Dzieciątko, jak przystało Dzieciątku, promienieje i błogosławi.

(Właściwie zielony jest półmrok, nie światło. Za oknem rośnie lipa i aż do jesieni każdy promień słońca jaki wpadnie do Deszczowej Kuchni będzie miał kolor zielony. Jarecka wolałaby światło w kolorze światła ale kto ją tam będzie pytał! Przez całe lato sąsiad zza okna, pan Gołąbek, swoją warczącą krajzegą potnie na deski całe drzewo świata - tylko nie tę lipę)

W szmaragdowej poświacie bieży ku dzieciątku Jarecka z zieloną łyżką. Przedziera się przez tłum gapiów żądnych sensacji.
Piątek nie dowierza, ale próbuje jabłka dotychczas zakazanego i po chwili zajada jakby całe życie nic innego nie robił. Widownia wpada w szał!
- Mamo, nie tak dużo! Nie tak szybko!
- E! E! - elokwentnie protestuje Jarecka.
- Nie pouczaj mamy - strofuje Trójka, która w lot pojęła sens wykrzykiwanych głosek - mama nie jest małym dzidziusiem!
Dwójka (jakże przytomnie): - ale Piątek jest.



Ach, żebyż być Boticellim i móc oddać cały wdzięk tej sceny, gdy Jarecka pochyla się z łyżką nad leżaczkiem syna!

Może wtedy Jaśnie Panicz przestał by się dąsać, że ominęła go ta wiekopomna chwila.

26 komentarzy:

  1. przepraszam, nie mogłam się powstrzymać od spontanicznej ekspresji triumfu :) to mój debiut w komentarzach, ale czytam od wielu miesięcy i chciałam Tobie Jarecko powiedzieć, że Cię kocham bardzo i że - co nie jest przesadą, choć może brzmi przesadnie - jesteś jednym z czynników ratujących moje bycie-matką-i-żoną. ratujących przed poczuciem beznadziei i zmęczenia i takiego jakiegoś "nie da się". u Ciebie jest tak jasno jakoś, że mi się gęba cieszy do każdego wpisu i się inspiruję i często sobie myślę "a co by Jarecka zrobiła w takiej sytuacji" i wtedy zaraz się jakieś fajne, dobre rozwiązanie znajduje. A jak nie rozwiązanie, to przynajmniej podejście. Dzięki! (to pisałam ja, lindgren, tylko się nie znam na tych wszystkich profilach do podpisywania komentarzy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z Jarecką mam podobnie. I nie mogę się nadziwić jak Jarecka znajduje czas na szycie, szydełko, stadko dzieci i jeszcze wdzięczne opisywanie wszystkiego na blogu. Czytam dalej i mocno ściskam :)

      Usuń
    2. i ja Jarecka kocham! czytać mogę dniem i nocą i podziwiam podzielność uwagi względem potrzeb własnych (tworzenie) i innych (dzieci!)
      świetnie, że Piateczkowi jabłka smakują :) Syncio niewiele lubił za to teraz pożera wszystko! łącznie ze szklankami...

      Usuń
    3. i zielonej poświaty zazdroszczę bo u mnie tylko słonecznie albo pochmurnie, zero uroku :)

      Usuń
    4. Lindgren: Astrid??? :)
      Bardzo się cieszę, jeśli w jakiś sposób mogę być pomocna :)

      Kakulka: odściski! Ano czary Mary, samo się robi ; D

      Wiewió: dajta już spokój tym laurkom ;)
      Ziemniakiem Piątek wzgardził.
      To prawda, drzewko za oknem robi klimat, ale nadmiar klimatu też nie służy... ciemno albo tak jaskrawo zielono, że oczy bolą. Jak widzisz nastrój mam ogólnie marudzący :)))

      Usuń
    5. Ty po prostu spakuj Piątka i wyruszcie na nasze słoneczne poddasze na ciacho z kawką :)

      Usuń
    6. Wiesz ile nerwów mnie kosztuje dojechanie dokądś po raz pierwszy? :))

      Usuń
  2. Wiec i ja przyłącze się do tych wyrazów uznania dla Jareckiej :)))
    powinni opublikować tego bloga i rozdawać każdej matce przy porodzie :)))))
    a Piątkowi życzę radości z poznawania nowych smaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle nie przed! Byle nie przed!
      Bo ja straszę porodami!!!
      Nakarmiłam Piątka jabłkiem, bo nie zrobił kupy przez tydzień a może i dłużej ( kto by to spamiętał!) Na efekty czekałam kwadrans, aż tak szybko się nie spodziewałam :)))

      Usuń
  3. Bo jak się kocha to i zachwyt odnajdziemy w drobiazgach:))) buziaki dla Deszczowego Domu

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja całują w piętkę Piątka.
    Jak już jabłko można , to kurczę wszystko można!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że kurczę już też?

      Tymczasem w siódemkę juz nie mieścimy się przy stole w kuchni :(

      Usuń
  5. Nooo...my teraz od marchewy zaczynamy... Bo jak starszakowi podałam najpierw jabłko, to do dzisiaj zupy się nie tknie...czyli 3 lata bez paru dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sądzę zaraz po ziemniaku Piątek dostanie po prostu zupy tej samej co my i tyle będzie zabawy w rozszerzanie diety :)
      Ale dla porządku trzeba dodać że my wszyscy jemy jak niemowlaki ;)

      Usuń
  6. Kolejny Mistrz Ciętej Riposty Ci rośnie! Mistrzyni znaczy się :> Vivat dla Dwójki! Kolejny fanklub do założenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szykuj sznycel!
    I piekne to, ale troche smuteczek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak on będzie jadł tyle co JP to już czas zacząć kopać topinambur. I szczaw nam rośnie koło chodnika, i pokrzywa...

      Okrutny czasie!

      Usuń
  8. Siostry zawsze czujne i pilnują Piątka ;)
    U mnie też czasem pouczały mnie co i jak robić przy najmłodszej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, one może jeszcze pamiętają jak to jest być niemowlakiem;)

      Usuń
  9. Piątka dla Piątka za szybką reakcję :-).

    OdpowiedzUsuń
  10. Na zdrówko Piątku drogi i niech się siostry zawsze Tobą tak opiekują! Zielono mi......

    OdpowiedzUsuń
  11. :) 😮Micha mi się cieszy

    OdpowiedzUsuń