Wyzbywszy się z domu na czas jakiś Jaśnie Panicza i Dwójki, Jarecka przede wszystkim nie dowierza.
Było już tak, że miała tylko dwoje dzieci, ale nie przypomina sobie, żeby wówczas zaczynała dzień od wylegiwania się w wannie!
A teraz zaczyna. Potem zaś jeszcze hop pod kołderkę, na troszkę, na picie kawy. I spokojnie do pracy, nakarmiwszy i zaopatrzywszy jeno połowę tego co zwykle. W pracy zaś pracuje, ze spokojem, nie myśląc o tym, czy zdąży odebrać Dwójkę na czas albo czy Jaśnie Panicza nie wystawią na noc i mróz, bo świetlicę pora zamknąć.
Ale przede wszystkim, skoro nie ma dzieci, rodzice mają teraz dla siebie ich zabawki!
I tak Jarecka zakończyła remont- rok minął od jego rozpoczęcia. Tę chałupkę remontowała:
Wcześniej, gdy dziewczynki dostały ją na Gwiazdkę parę lat temu, wyglądała tak:
Zabawka niczego, ale ciemne kolory mierziły Jarecką... Wreszcie starannie wybrała tapety, wygrzebała lekko już przeterminowane zasoby swoich farb akrylowych i- rok temu, jak się rzekło- wzięła się do pracy. Odmalowała, wytapetowała. Niestety, farby w tubach szybko się skończyły i Jarecka stwierdziła, że koniecznie trzeba kupić stosowną puszeczkę by wygładzić ledwie pomazane bielą elementy i nadać domostwu elegancki look.
Rok minął, zanim ten plan wprowadzono w czyn. No i wreszcie wczoraj Jarecka zrobiła użytek z zakupionej farby! Dziś Jarecki przyjrzał się temu w świetle dziennym i westchnął. Oznacza to niechybnie, że sam chwyci za pędzel, bo już dawno sobie obiecywał, że do tego, co ma być zrobione dokładnie nie dopuści żony, ale chwilowo o tym był zapomniał.
Pamiętacie "Fraglesów"? (Proszę wybaczyć, ale pisownią tej nazwy nie będziemy tu sobie zawracać głowy)
Tytułowi Fraglesi mieszkali w norach pod ziemią. Oprócz nich żyły tam jeszcze maleńkie ludziki pochłonięte całymi dniami wznoszeniem delikatnych konstrukcji, na zewnątrz zaś, na powierzchni egzystowały grubaśne olbrzymy.
Podobnie rzecz się ma w Deszczowym Domu.
Jareccy jako te olbrzymy ("Pani jest taka "gruba" na własne życzenie? To jakaś dieta?"- zapytał dziś Jarecką Pan Doktor. Znajomi Jareckiej drżą na myśl o tym, co tego doktora spotkało...Spokojnie, żyje. A przynajmniej żył, gdy Jarecka opuszczała gabinet).
Przytulas, Żyrafka, Tadzik oraz ich krewni i znajomi (liczni!!)- niby Fraglesi.
Odpowiednikiem zaś maleńkich budowniczych jest w Deszczowym Domu Pan Drewniak.
Ciii! Kąpie się...
Skoro jednak Jarecka już nie może tknąć pędzla, zrobiła Panu Drewniakowi nowe chodniczki. Stare, z polaru, zgubiły się :)
Pan Drewniak w swojej kuchni:
-Mamo, on jest przepiękny!- wykrzyknęła Trójka na widok chodniczka przy drzwiach.- Oni nie pobrudzą podłogi jak będą wchodzić!
Tu Pan Drewniak w salonie, z przyjacielem Bałwanem.
Po wyjściu Bałwana Pan Drewniak zdrzemnął się, lecz miał straszny sen..
...obudził się zlany potem...