05.07.2019

Jak to z literkami było

Co z R? - pytacie pod poprzednim postem.
I cóż to za tajemnicze P daje nogę z planu zdjęciowego?

Zacznijmy od początku, czyli od A.

Biblioteka w Bydgoszczy, organizator festiwalu Literobrazki, zamówiła u mnie alfabet.
Szał radości!
Ale szały na bok, trzeba wszystko dobrze zaplanować. Planowanie zaczęłam od ustalenia kolorystyki. Nie za dużo odcieni danego koloru. I żeby w słowie LITEROBRAZKI nie stały obok siebie dwie literki tej samej barwy. 
Napis miał być punktem wyjścia do dalszej pracy.

Z siedemdziesięciu kilogramów włóczki wybrałam tylko tyle kłębków.




I nieśmiało zaczęłam. Literka T początkowo miała udawać drzewo.



Ładnie. - rzekłam na tym etapie pracy. 
Ale potem pozmieniałam to i owo.








Gdy literek było już odpowiednio dużo, mogłam bawić się w układanie słów.




Dumałam nad literkami przy śniadaniu...




... po śniadaniu...


...i po południu... (patent z lightboxem mi się nie sprawdził, jak wiecie z poprzedniego posta wymyśliłam inny sposób ;))



...nawet w niedzielę.


Aż nadszedł ten dzień, gdy przyszło zapakować litery do pudła...






...i wysłać je do nowego domu, czyli do Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki im. Witolda Bełzy w Bydgoszczy.
Gdzie na czerwcowej edycji festiwalu Literobrazki zastałam je całe, zdrowe i zadowolone.





Zaczęło się od A a teraz nadeszła pora na Z.
Koniec opowieści na dziś. 





Aha, jeszcze -  




19 komentarzy:

  1. Aniu, są po prostu piękne. Tyle kolorów a pasują do siebie. I tyle pomysłów na ich ozdobienie, że każda jest inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana że to doceniasz -
      to było bardzo trudne, tak wybrać kolory, żeby to do siebie pasowało w całym swoim szaleństwie. Wymagało to ode mnie dyscypliny, którą w zetknięciu z włóczką nie dysponuję 😜

      Usuń
  2. Literki są tak cudne, że chciałby zapewne je mieć każdy dzieć, bez względu na wiek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze szkoda mi czasu, żeby zrobić sobie własną a też bym chciała.

      Usuń
  3. No i nie potrafię wybrać najulubieńszej, bo szaleńczo podoba mi się R jak Rozkwitła Róża, i Zygzakowata droga do Zamku, i przesoczyste T jak Tęcza i P jak Pasek w Paski, L-Latarnia, C-Cytryna, i M-otyl i N-ogi i i filuterne N-óżki.

    Przemiodzio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre litery przerabiałam tyle razy, że jestem na nie obrażona. A inne zrobiły się od strzału, na przykład właśnie latarnia, zamek, róża.
      Cytryna niech się trzyma ode mnie z daleka.

      Usuń
  4. Jak mi pamięć pozwoli to "se" tam pójdę na urlopie i "se" je zobaczę na żywo;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Latarnia, zamek, irys... Wszystkie kocham... I podziwiam talent 😍

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę Twoją niesamowitą wyobraźnię i zmysł estetyczny. A do tego perfekcyjne wykonanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. no w końcu wróciłaś... i to takie wejście!!! brawo :) buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na ostatnim zdjęciu zobaczyłam "Przystanek Alaska " !!!! :)))))))
    P.S. wspaniałości !!
    Czajnik Blogowy,czyli Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękności - ile kosztuje cały alfabet? A gdyby robiła Pani cyrylicę? Jaki to byłby koszt?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale cudeńka! Przyznaję, najbardziej urzekła mnie L - latarnia morska z tą falą na dole.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jarecka, ja to od ściany do ściany z tym Twoim alfabetem ostatnio latałam w formacie A3. Piękny ten plakat i kocham Cię. Cały pokój zrobił. Wrzucę foty na bloga za parę lat;)Ucałowania.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...