21.02.2015

Wspominki

Ech, wspomnienia.

Wspomina sobie Jarecka dawne czasy, gdy była matką tylko jednego jedynego dziecięcia.
I jak z tym jedynym dzieciątkiem (i Jareckim) bawiła w rodzinnym J, w jakiś przedłuużony weekend.
- Klucze zostawiliśmy jaśniepańskiej opiekunce - opowiadała Jarecka własnej mamie - ona zrobi tam porządne sprzątanie i umyje okna, bo ja nie mam kiedy tego zrobić.
Minę Mamy CałkiemInnej na to dictum widzi Jarecka jeszcze dziś tak wyraźnie, jakby rzecz działa się wczoraj.
Przez kolejne lata przybierała podobną na myśl o tym, że mając jedno dziecko i pracę zajmującą raptem trzy godziny trzy razy w tygodniu nie miała możliwości posprzątać w jednym pokoju! Umyć czterech okien!

Bodaj w czasie tej samej wizyty Jarecka poprosiła swoją siostrę Wlepkę, by towarzyszyła jej na spacerze z synem; sama wszak nie da rady.
- Hm - strzyknęła jadem Wlepka (jak to Wlepka) - ciekawe. Fistaszkowa przemierza miasto z całą swoją czwórką a ty nie możesz z jednym.

I to wspomnienie także budziło w Jareckiej zawsze uśmiech politowania; no doprawdy, jaki to człowiek był zielony, niezaradny i życia nienauczony! Dyletant, trąba i śmiech na sali!
Nie to, co teraz, ba.

Przez magmę dekady dzisiejsza Jarecka podaje rękę tamtej sierocie, co to z jedynakiem NIE MOGŁA i na ubitą ziemię wyzwie każdego, kto nieporadność matek jedynaków śmie obśmiać.
Wystarczy teraz Jarecką zostawić na pół dnia z jednym tylko Piąteczkiem - i można przyjść oglądać efekty tego eksperymentu, koniecznie z defibrylatorem i terapeutą, byle nie za późno. Można też w ciemno wezwać na miejsce ekipę sprzątającą z rozszerzoną sekcją usuwania plam z kremów, pasty do zębów, farb i innych, nieznanej proweniencji, poszlak.




Podczas gdy Ty, Czytelniku, oddajesz się swobodnej lekturze internetów w ten weekendowy wieczór, Jarecka kiwa się w kątku i maczając palec w kałuży balsamu do ciała smaruje na ścianie żałosne HELP.







PS. Ale ale! - ostatkiem sił spod tej ściany zakrzyknie - można się w najbliższym czasie spodziewać paru postów robótkowych, oraz - dla spiskowców - relacji pod roboczym tytułem "jaką Jarecka miała minę". Wszelako, trzeba dodać, naczelny spiskowiec Jarecki nie wziął pod uwagę takiego niuansu, że listonosz na Zaogoniu... nie jest codziennym gościem :)))
Tedy, zacierając uwalane balsamem dłonie, Jarecka czeka dalej a w oczach skrzy się obłęd.
Może doczeka.

57 komentarzy:

  1. Jarecko droga, zamknij oczy! Czego oczy nie widzą... wiesz. Jeśli Ci dziatki wreszcie śpią, zamknij oczy na rysunki z kremu i uwierające w stopy fragmenty zabawek. Zrób herbatę i wyobraź sobie, że jest nie masz nic do roboty. Wyobraźni wszak Ci nie brak chyba..? Zrób herbatę na czas oczekiwania i odetchnij głęboko. Wiosna idzie. Jest szansa, że część szaleństwa dzieci przeniosą na dwór...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o jedno dziecko, reszta to moje wsparcie i szklanka wody, choćby na głowę. Ale jeśli to dziecko z wiosną przeniesie sie na dwór, będę musiała przenieść sie i ja. WIęc ja sobie jeszcze sie w tym kątku pokiwam...
      Mam herbatowstręt, jedzeniowstręt i ruchowstręt. Minie mi w poniedziałek rano ale jeszcze mam całą dobę na użalanie się ;))

      Usuń
    2. To pokiwaj się, należy Ci się ;) Takiego Piątka też mam w domu, więc rozumiem, tylko u mnie jest Drugi. Koleżanka po wizycie u mnie stwierdziła, że w sumie już nie będzie narzekać na swoich chłopaków... ;) Ja tam na swoich nie narzekam, w końcu posiadanie w domu własnego skrzyżowania Huna z Troglodytą, to nie byle co... Do poniedziałku tylko chwila, ściskam póki co :)

      Usuń
    3. Gwoli pocieszenia - JP był taki sam jak Piątek. Po drugim roku życia - pstryk! - odmieniło mu się. Nadal ciągle musiał mieć zajęcie ale już sam potrafił je sobie zorganizować i długo skupić się na jednej rzeczy.

      Usuń
  2. A ja dopiero co pod poprzednim postem podpisałam się pod wonioskiem o dokarmienie inwentarza, a tu proszę, nowy wpis mi przed oczyma błyska :D
    Jestem mamą jedynaczki...nie śmiałabym obśmiewać.
    Jarecko aś mnie nakręciła teraz i sama będę czekać z obłędem na ujawnienie tej niespodziewajki! Duże niósł ten pan listowy? Duże??? Może kształtu nietypowego chociaż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe... Nic się nie sypnę przed czasem :)

      Usuń
  3. Akcja miała ciutek inny kryptonim;)
    Ps. O tak, szczera prawda - z jednym dziecięciem NIC człowiek nie zdziała, ale jak ma już choćby dwoje (jak ja) to organizacja i jakość czasu znacznie się poprawia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organizacja u mnie leży i kwiczy ale w starszych mam zwyczajnie pomoc. Przynajmniej mnie wołają, jak Piątek uprze sie skakać na główkę ze swojego fotelika w kuchni.

      Usuń
  4. Niech Jarecka hiperwentyluje się w torebkę i czeka. Bo jest na co ;)
    To pisałam ja - Matka jedynaczki z brudnymi oknami (mieszkanie, a nie jedynaczka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Furda okna! Ledwie sobie człowiek drogę do łazienki maczetą utoruje a już apiat' zarośnie.

      Usuń
  5. Nie od dziś wiadomo, że jedynakom ciężko na świecie. W grupie siła ;).
    Na listonosza czeka z Tobą spora grupa zaciekawionych czytelników...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pokiwałąbym się jak Jarecka, ale boję się, że się przyłączą i się chowam za drzwi, udając, że usypiam najmłodszą...a potem sama się chowam pod kołdrę i sie kiwam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noc przed nami! Kilka godzin spokojnego kiwania się pod kołdrą :)

      Usuń
  7. Ale pomyśl jak się Piąteczkowi cała ta twórcza inwencja skumuluje w społecznie pożytecznych dziedzinach, to dopiero będzie. Już tam Pan Bucek wiedział komu Piątka do hodowli posłać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznaję bez bicia.- mogłabym sie lepiej zorganizować ale...
      Piątek dzień w dzień wybebesza dwie dolne szuflady w kuchni, wprost na podłogę. Mogłabym je opróżnić, zawiązać, zblokować zakleić, a ja tylko schowalam wyżej nibezpieczne narzędzia i codziennie się rozmaślam, jakie to synuś znalazł sobie kreatywne zajęcie, jak to on lubi w tych pudełeczkach grzebać, cium cium cium. Uwielbia gniazdka i wtyczki. Regularnie celuje upolowanymi wtyczkami w gniazdko - a ja zanim rzucę się strofować na nanosekundę zastygam żeby sie pozachwycać: ach, jaki mądrutki, trafi w końcu czy nie trafi, uda się czy się nie uda?
      A potem biadoli babina, że ma ciężko. Dobrze jej tak, tej Jareckiej.

      Usuń
  8. Coś w tym jest... z jednym dzieckiem w domu nie jestem w stanie NIC zrobić.... z trójką dom jest sprzątnięty, zakupy zrobione, a nawet coś nowego sie stworzy ;)
    p.s. ale żeby tak odrazu o spiskowaniu mówić.... ;) czekam na kolejne posty ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm... to by wiele tłumaczyło. Mi się w życiu poprzestało na jednej progeniturze i zawsze twierdziłam, że jest bardziej absorbujący niż tuzin ;)
    P.S.
    Z niecierpliwością czekam na dalsze wpisy :) Trzymajmy kciuki za listonosza ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niż tuzin - na pewno! Starczy jedna trzecia tuzina, zeby już było komu mamuni kawkę zaparzyć, łóżko pościelić, przynieść podać i jeszcze sobie zajęcie znaleźć :)

      Usuń
  10. Porządek to bardzo przereklamowana rzecz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszak stare przysłowie pszczół mówi: porządek porządek to wróg zwierządek!

      Usuń
  11. Kiedy miałam jedno dziecko, byłam wykończona:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj. Ja wspominam tamten czas okropnie - jakby ciągle na wstrzymanym oddechu. Masz pojęcie, że ja pierwszy raz wyszłam z domu bez JP jak on miał siedem miesięcy? Na rower. Czterdzieści minut mnie nie było a i tak myślałam o nim cały czas. Brrrr.

      Usuń
  12. Ja chyba wiem o co chodzi. Usiadłam sobie przy Tobie w kątku i tym balsamem (mmm jak pachnie, co to za jeden? I Ty masz czas ie zabalsamować?) poczyniłam obliczenia na ścianie. Otóż sprawa jest prosta. Gdy się ma jedno dziecko, traci się dla niego głowę. Całą. Gdy się ma dwójkę - jest się półgłówkiem. To o niebo lepiej,niż bez głowy, co? Przy trójce iloraz inteligencji szarżuje w górę. Im więcej dzieci, tym więcej mamy głowy, tfu, w głowie i prawie dorównujemy bezdzietnym. I tak, o.

    Albo za dużo balsamu zjadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Balsam mam proszę ja Ciebie szwajcarski, zacny, z lekka przeterminowany, całą baterię dostałam od koleżanki, bo już się na sprzedaż nie nadawał - a nawilża jak ta lala! Czas by się znalazł, gorzej z ochotą ;))
      Bardzo to zgrabna teoria, lecz ten szarżujący iloraz mi tam nie pasuje.
      Acz! "prawie dorównujemy bezdzietnym" - w poczuciu odrębności, zaiste. Po trzecim dziecku już mi tak zostało.

      Usuń
  13. może to i dobrze, że listonosz nie chodzi codziennie? Dzięki temu można się spodziewać większej kumulacji wrażeń :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod warunkiem, że się czeka na życzenia urodzinowe a nie na emeryturę :D

      Usuń
  14. Jarecko, Ty jesteś Orginał Chodzący- żeś miała japońską opiekunkę - no jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaśniepańską :) Jaśnie Panicza ;) żeś mnie asieńko rozbawiła - choć i mnie się zdarza w pośpiechu / gorączce coś inaczej odczytać a tu aż cofnęłam się by sprawdzić

      Usuń
    2. Ach, jak moja wyobraźnia się rozbrykała! Jak by to pasowało, żeby on miał japońską opiekunkę! wiedziałabym, skąd u niego ta miłość do reguł. Jakiż on by był szczęśliwy w kraju, gdzie do pociągu ustawia się kolejka...
      Niania była polska choć o niemieckim nazwisku. Lecz powiem Ci, jej wybór dowodzi mojej "oryginalności" bardziej, niż zatrudnienie japońskiej opiekunki :)))

      Usuń
    3. Małgosiu dzięki za oświecenie. Rzeczywiście po 3 tygodniach choróbsk pada na mózg.
      Jarecka tak czy siak wybór opiekunki to ogromny wyczyn !

      Usuń
  15. I ja ciekawam tego spisku z listonoszem w tle :).
    Przy okazji spieszę podziękować za inspiracje robótkowe i nie tylko. Zrobiłam sobie (a właściwie bratanicy) syrenkę, zmontowałam skrzydlatą gromadę, wzięłam się za produkcję afrykańskich kwiatów i, co mnie samą najbardziej zaskoczyło, założyłam bloga, żeby się tym pochwalić. A wszystko dzięki Jareckiej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hip hip hura! Częstuj się na zdrowie!

      Usuń
  16. No cóż Piątek chociaż podłogi napastuje,a moja Nana(bratanica licząca jedyne 18 miesięcy) troszeczkę kremiku na buźkę a resztę trzeba wypróbować czy jadalna. Oj zapomniałam dodać że pomadki to dopiero rarytas...A w kuchni tak pomaga,że ostatnio ziemniaki rosły pod szafką w salonie :D
    ps. Nie posiadam swoich, ale od zawsze pracuje z dzieciakami. Obecnie jestem w UK i na co dzień mam tylko dwójkę i marzę aby był wieczór i zapanowała cisza. A Ciebie podziwiam że ogarniasz swoją cudowną Piątkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoje to jednak inna bajka. Ja wolę piątkę własnych niż jedno cudze, nawet najgrzeczniejsze :)

      Usuń
    2. Domyślam się :) Może kiedyś będę mogła mieć i swoje... :)

      Usuń
  17. Patrząc na Ciebie myślałam o piątce poprzez dostąpienie kolejnych cudów,ale teraz jak Ty mi piszesz,że po 5 jest z Tobą jak po 1,to czy mi się te cuda kalkulują?:) Był dziś listonosz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był. U Czesiuniów, nie u mnie :(

      Usuń
  18. Czy Jareckiej starczy sił, by tę wątłą iskierkę mocy, skierować w niebo z wyrazami zachwytu wobec przecudnie tajemniczej akcji Pana Jareckiego?:)
    Oby, bo ja Pani Droga Jarecka, byłam pewna, że mam najfajniejszego Menża na świecie, a teraz wiem, że jesteśmy dwie :)
    wytchnienia <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Dołączam się do zachwytów dotyczących tajemniczej akcji Pana Jareckiego:))

    OdpowiedzUsuń
  20. Słuszne zaprawdę spostrzeżenie Jarecka uczyniła. Z własnych obserwacji i kompleksów, jako mało zorganizowanej matki dwójki, zauważam jak sprawnie i dobrze funkcjonują koleżanki z czwórką czy piątką dzieci, a mam takie dwie z siódemką i ósemką - i te panie, to mnie dobijają zorganizowaniem pracy tej całej rodzinnej machiny. Żeby tak ze dwie sztuki jeszcze chcieli dać, a tu nic... Czuję, że od razu bym była lepiej zorganizowana.

    PS. Wiedziałam, że na PP nie ma co liczyć, zgodnie z hasłem "przysłowia mądrością narodu" - umiesz liczyć licz na siebie.
    Pozdrowienia - silvarerum :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaogonie nie widziało po prostu takich akcji i poczta sie z lekka zawiesiła :)
      A co ja sie nasłucham utyskiwań! Pomyślałby kto - biedny listonosz, musi nosić listy!!

      Usuń
  21. Organizacja jest przereklamowana.
    Improwizacja zawsze bardziej mnie pociągała ;-)

    Oczywiście fantazjuję sobie radośnie. Ale tak myślę, że gdyby nie dzieci, moje dni byłyby okrutnie nieuporządkowane. A do zatorów z resorów i innych maszyn Boba po prostu przywykłam. Nauczyłam się przekraczać;-)

    A listonosz niech dobre słowo nosi, dopóki mu się ucho nie urwie.
    Trzymam kciuki za ucho ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś już im się tam urwało ;)))

      Usuń
  22. ach ja niedobra ;-(
    tyle mnie tu nie było, ileż to jest teraz do odczytania .....łał ;-)
    pozdrawiam serdecznie w oczekiwaniu na listonosza
    ivonesca
    PS.
    termin zaślubin córki mi się wyklarował....wrzesień se upatrzyli..........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem jak Koczki! Wrzesień bardzo łądna pora. Przyzwyczajaj się - teściowa. To brzmi dumnie :)))

      Usuń
  23. Trafiłam tu prosto od beeinquiltsland podziwiając jej prezenty od niejakiej Jareckiej :) Czytam i śmieję się sama do siebie :) jako mama trójki pamietam kiedy to przy pierwszym dziecku obiadu nie miałam czasu ugotowac i głodna chodziłam, bidula :)) dzisiaj nie dość, że dla pięcioosobowej rodzinki obiad trzeba ekspresowo upichcić to i dwudaniowy a i na inne obowiązki się czas znajduje :)) jak to się wszystko w życiu zmienia :)

    Będę stałym gościem bo bardzo mi się tu u tej Jareckiej podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Betsypetsy! Ja od dawna podziwiam Twoje lale i grzybki! Cieszę sie, że trafiłaś pod deszczową strzechę :)

      Usuń
    2. Ojej , jak mi miło :) tzn. że nie jestem siakaś tam anonimowa pod deszczową strzechą :)

      Usuń
  24. o, obudziła Jarecka we mnie wspomnienie.. jak to WYPOŻYCZONY od pedantycznych szwagrów fotel mała Julcia kremem pielęgnacyjnym wysmarowała... cóż, krzesła ubiera i stylizuje, nazywając swymi modelkami, to czemu by i o cerę fotela nie zadbać... o, albo jak mi scianę w przedpokoju skuła na kilka dni przed chrzcinami młodszej siostry..tak, impreza odbywała się w domu.. i tak, mąż z delegacji wracał na sam dzień chrzcin. Eh.. piękne czasy...ale, że Ania dopiero dobiega 2 latek, to jeszcze wiele przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, proszę, ja tu sobie gadu gadu, a tymczasem kolekcja sztuki naściennej i meblowej nieopstrzeżenie urosła.. ach, te kreatywne dziecięce zabawy! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...