27.04.2014

Szkoła przetrwania

Jaki by sobie ten Piątek nie był kryształowy, skończył pięć miesięcy i swoje prawa ma.
A prawa dla jego wieku są takie:
Turlać się, spędzać czas w miarę możliwości w pionie (matka jest oporna w tej materii - na szczęście można unieść przynajmniej głowę), gapić się na wszystko (najlepiej na wszystko naraz), obśliniać siebie i innych a co za tym idzie przebierać się x razy dziennie, spać trochę mniej i generalnie próbować ugrać dla siebie jak najwięcej atrakcji, uwagi i czasu otoczenia.

Wnioski, do jakich doszła Jarecka po latach praktyki, są takie: będzie tylko gorzej.
Dopóki dziecię nie nauczy się pewnie chodzić, bezpiecznie schodzić z krzeseł, na które pierwej się wspięło i zanim przyswoi elementarną wiedzę na temat tego, co się nadaje do jedzenia a co nie - matka może drzeć włosy z głowy (swojej!), płakać z bezsilności lub rzeczoną głową tłuc bezradnie w ścianę. Może zatrudnić nianię/gosposię względnie ukłonić się babci, by zdjęła zeń część obowiązków. Przez najbliższy rok.
Albo!
Jarecka nie próbowała darcia włosów, bo, jakby nie patrzeć, szkoda. Niech rwą te, co mają za dużo. Płakać - zawsze, trzy razy dziennie, codziennie! Nianie, którym przyjdzie do głowy choćby schować do zmywarki miseczkę po kolacji dziecka wymarły zaraz po dinozaurach. Na pomoc całodzienną Jareckich zwyczajnie nie stać, babcie daleko.
Ale!
Czy tak Jarecka miała od urodzenia - dziś trudno dociec. Być może zdolność tę nabyła wraz z dziećmi, lecz jeśli tak - nie każdy dostaje to w pakiecie.

I tak w Deszczowym Domu sterta rzeczy do prasowania pomalutku rośnie sobie drugi tydzień. Przez spiżarnię trzeba się przedzierać jak przez dżunglę. Za nic nie można się wziąć, bo jak tylko Jarecka otworzy kosz z rzeczami "do prasowania", Piątek zaczyna jęczeć. To niezwykle frustrujące.
Ale nie można przecież nic nie robić spodziewając się, że lada chwila Piątek wezwie!
Tedy Jarecka robi - na przykład trenuje sobie szycie patchworków, o!



Kołderka wcale nie jest taka krzywulasta, na jaką wygląda!
(Chociaż trochę krzywa jest...)




Załóżmy, że Jarecka zapamiętale szyje a Piątek wrzeszczy - znudziło mu się leżenie w kojcu - na przykład. Jarecka wstaje od maszyny, bierze dziecię na ręce i myśli: "o rany, jak fajnie! Udało mi się zszyć cały blok! Jeszcze tylko pięć i będzie cała kołderka dla Czwórkowej lalki! Rewers będzie żółty, bo Czwórka uwielbia ten kolor... a podusia będzie taka fristajlowa; popróbuję czegoś nowego..."
I tak dalej, w tym radosnym duchu.

A gdyby Jarecka zajęta była prasowaniem wtenczas, gdy Piątkowi znudziła się pozycja kobry? Byłaby sfrustrowana, niechybnie! "Znowu mi się nie udało skończyć! Nigdy mi się to nie uda! Zaleje mnie lawina prasowania! (a na balkonie już suszy się następna porcja, a w pralce wiruje kolejna..."
I tak dalej, tylko w formie nie nadającej się do publikacji.


Wnioski wyciągnijcie sami - czym lepiej się zająć gdy nie można wszystkim.



46 komentarzy:

  1. Wiadomo nie od dziś - szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzę, że Jarecka para sie szyciem, praniem. Ja to wogóle podziwiam, bo mam wrażenie, że ja przy dwóch rozrabiakach to ja tylko pranie w kółko robię. A jeśli chodzi o "kryształowe" dzieci, to pojęcie w szerokim spektrum znaczeń znajduje się ;) tak tylko, chciałam dodać, bo może jest dziecię twe takowym... Wiem, wiem, o kruchliwość chodziło, ale jak przeczytałam wstępik postu, to mi tak się przypomniało... Pozdrawiam weekendowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! Nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak "kryształowe dzieci"! Teraz już wiem, poczytałam :)))
      Pisząc o nim w ten sposób miałam na myśli " złoty, brylantowy"- w sensie: dobry :) raczej nie upatruje w nim starożytnego bóstwa! :))) Choć jedno się zgadza - coś się wraz z nim zmieniło na lepsze :)

      Usuń
  3. ja prasowanie zarzuciłam jakiś czas temu - mimo, ze lubię tę czynność :D tak tak - lubię jak coś dzięki mnie szybko wraca do pionu hehehee tak samo jak lubię pielić w ogródku czy kosić trawę :D cudowne uczucie widzieć szybko efekty swojej pracy :D teraz prasuję tylko bezpośrednio przed założeniem czegoś, a rzeczy dobrze rozwieszone na suszarce po wyschnięciu ładnie składam i chowam do szafek :)

    Co do patchworku - to ja cię bardzo dobrze rozumiem :D i chyba powinnam uszyć też taki kocyk do wózka dla Gabi - zdecydowanie - ty to jednak super pomysły podrzucasz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, ja pasuje już tylko absolutne minimum a i tak tego jest pełno. I nie, żebym prasować nie lubiła - zwłaszcza jak mogę przy tym obejrzeć przyjemny film :)
      A Gabi musi dostać pościel dla lalki- ona ma pled, Tadzio ma, a lalka nie? :)
      Zdążysz jeszcze przed porodem? ;)

      Usuń
  4. Ja nie wiem jak Ty wyrabiasz się z czymkolwiek i jeszcze sobie szyjesz. Podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się nie wyrabiam, więc chociaż sobie nastrój poprawię szyciem :)

      Usuń
  5. Dziękuję, dziękuje, dziękuję :) myślałam, że tylko ja nie robię wszystkich "ważnych rzeczy" jak Najmłodszy spokojnie się bawi albo śpi :) teraz już mam spokojniejsze sumienie ;) co do prasowania to nie ma co się stresować, że góra rośnie... trzeba ją poskładać i schować do szafek i prasować tylko co tego koniecznie wymaga najlepiej przed założeniem :)
    A kołderka i podusia śliczne są i nie ważne, że "krzywulaste". Może dzięki temu lepiej się w wózku układają ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, "rzeczy ważne" to pojęcie względne ;))
      Wszystko prawda, co poszesz o prasowaniu, ale wyobraź sobie ile w moim przypadku trwać może to składanie i roznoszenie po odpowiednich szafach!

      Usuń
  6. Zadziwiasz mnie :)))))))
    Pamiętaj Jarecka - pranie nie zając - nie ucieknie.... :) A jaka radość nieopisana, jak się uda choć jeden blok ukończyć i kołderka w oczach rośnie :)))))) Bardzo udane połączenie kolorystyczne - super pozytywne, słoneczne - wszystkie szwy zeszły się książkowo - czegóż chcieć więcej?? :)))))) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo! Bardzo się starałam, bo te bloczki złożone jak należy są naprawdę efektowne. Zaraziłaś mnie nimi, co tu dużo mówić ;))

      Usuń
  7. Tak to potrafi tylko Jarecka! oczywiście, że lepiej szyć patchworkowe cuda niż prasować (tej czynności zaniechałam całkowicie gdy Syncio rozpoczął pełzanie po podłodze a teraz jest jeszcze gorzej więc deska i żelazko kurzą się zawzięcie!). Tenże wyżej wymieniony aktualnie jest na etapie "pomagam" więc nic twórczego robić się nie da a nawet zmywanie bywa wyczynem nie lada! szyj póki możesz, że tak powiem :) miłej niedzieli bez prasowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prorok jaki, czy co? Żebyś wiedziała, że często staje na prasowaniu w niedzielę... :(

      Usuń
  8. Och! Aż mnie z zachwytu (i zazdrości) ścisnęło...U mnie sterta prasowania nigdy się nie kończy (chyba, że na parę dni mama przyjedzie, to siedzi przy desce aż skończy:)), ale patchworków niet!
    Czwórka to szczęściara jest - taki komplet dla laki mieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czwórka przede wszystkim życzyła sobie mieć dla lalki żółte majtki. Szczepiłam jako tako coś na kształt majtek z bluzy Piątka. I ona tak się ucieszyła, że pościel została na dalszym planie :)))

      Usuń
    2. Aaa! No tak! Wszak wiadomo, że żółte majtki dla lalki to podstawa! Bez tego ani rusz :)

      Usuń
  9. Jarecka pewnie zupełnie niezamierzenie, ale za to skutecznie i systematycznie udowadnia mi, że jestem niezorganizowana lub skrajnie leniwa oraz jest przyczyną uczuć (bynajmniej nie pozytywnych) o doświadczanie których się nie posądzałam (mowa o skrajnej zazdrości). No bo jak tu nie zacząć o sobie źle myśleć kiedy się posiadło wiedzę o szyciu w szkole średniej, posiada się również maszynę do szycia i nawet dość grzeczne potomstwo (sztuk 2) i rozpaczliwie oraz permanentnie nie ma się czasu na korzystanie z wykształcenia, sprzętu oraz pomysłów (które się ma - a i owszem). A Jarecka - patchwork - proszę bardzo, szydełkowe cuda - nie ma sprawy, ubranka - w tej minucie, zabawki dla dzieci - co to dla Jareckiej. Niech mnie Jarecka oświeci KIEDY to wszystko robi posiadając piątkę dzieci!!!!!! Ja owszem co trzeba uszyję (np. kostiumy dla dzieci), ale co z tego jak zarywam na tę okoliczność dwie noce i chodzę potem nieprzytomna, a lista rzeczy, które "chciałabym zrobić " lub "zrobię jak tylko będę miała chwilkę" wydłuża się niemiłosiernie. Jedyne co przychodzi mi do głowy to albo Jarecka posiadła tajemną wiedzę jak wydłużyć dobę, albo ja jestem wyjątkowo źle zorganizowana ( i jak tu o sobie źle nie myśleć). Tak więc pozostaje mi tylko podziwiać twórczość Jareckiej i zazdrościć, a że czytanie tego bloga jest uzależniające, więc niechybnie grożą mi stany depresyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz - Ty uszyjesz "co trzeba" - a ja nie! Zapytaj Jareckiego ile czekał na zwężenie dżinsów. Doczekał się - niestety jedna nogawka jest węższa - więc czeka dalej na poprawkę. Gdybym ja chciała czekać na ten moment, gdy wszystko będzie ogarnięte, żeby móc się zrelaksować - przecież ten moment nie nastąpi NIGDY! Czas dla siebie kradnę innym, ważnym sprawom - ot, sekret ;)

      Usuń
  10. Prześliczna ! I to niemożliwe że Piątek już pięć miesięcy ma!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie dowierzam! Czas doprawdy GALOPUJE!

      Usuń
  11. Ja już przy trzecim zawiesiłam prasowanie i tym sposobem górka mi nie rośnie :-)... a nawet jak coś wymaga prasowania, to wkładam do szafy i prasuję przed ubraniem, bo i tak dzieci chowają się w szafie podczas zabawy i wszystkie wyprasowane koszule walają się po szafie :-)
    I z mojego skromnego przy Jareckiej doświadczenia, to okres 0,5-1,5 jest najtrudniejszy (choć najsłodszy) jeśli chodzi o organizację :-( Trzeba się skupić na części najsłodszy i od razu jest milej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje doświadczenie wcale nie jest skromne! Dla mnie też dokładnie ten przedział jest najtrudniejszy, najbardziej absorbujący - a właśnie weń wkraczam... :(

      Usuń
  12. Jarecka rację ma zdecydowanie, a przy okazji dba o własne zdrowie. No bo czy jej serce długo by wytrzymało to ciągłe napięcie "wyprasuję, czy mi się nie uda?".
    Podzielam opcję relaksacyjną ( sama też ją zresztą stosuję), a ubrania nie zając nie uciekną.
    Przy zadowolonej Jareckiej i Piąteczek więcej "ugra" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że prędzej czy później każdy dojdzie do wniosku, że opcja relaksacyjna to jedyne, co ratuje przed szaleństwem - a przynajmniej przed złym samopoczuciem :)

      Usuń
  13. Cudniasta kołderka, kolory super.
    Ja tam też wolę wyszywać niż prasować ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja w tej chwili, zamiast szyc, bo moję (jedyne) dziecię spi, to się tu przez Jarecką szwendam po necie:) I widzę, że Jarecka daje patchwokowego czadu z wyższej pólki- śliczne! P.S. Dodałam co trzeba i zapraszam, bo nędza tam na razie;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz pojęcie, że jak czytałam ten komentarz, troje moich dzieci spało? - o 15 w środku dnia!! :)))

      A półki półkami, grunt to frajda z szycia; bez tego to bez sensu ;)

      Usuń
  15. Ja miałam własnie prasować. Ale usiadłam zaległe posty przeczytać... I powinnam może prasować, ale takie słońce... Idę się potoczyć z moim brzuchem na jakiś mały spacer :D Co tak będę o prasowaniu myśleć! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. O, znamy, znamy, praktykujemy ;))). No, ale spójrzmy prawdzie w oczy: ja nie wiem, jak Ty to wszystko robisz z piątką, bo ja przy jednej Gabi myślę sobie: hmm.. jak bym tak trzy lata temu robiła tyle w takim tempie, to bym pół dnia szydełkowała :D... no cóż, mam nadzieję, że to są umiejętności nabywane w czasie ciąży ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba nie sądzisz, że ja z piątką mam więcej roboty niż Ty z jedną Gabi? ? :)
      Czasem dużo więcej ale czasem wcale- np.nie muszę się z dziećmi bawić, o! ( dasz wiarę?)

      Usuń
  17. Patchworków szycia zazdroszczę - sama z miłości do nich, a z nieumiejętności posługiwania się maszyną do szycia, postanowiłam je jedynie malować... Ja z prasowania zrezygnowałam dawno ( robię to tylko przed "ważnym wyjściem"), bo odkryłam, że jest wiele, wiele ciekawszych rzeczy do zrobienia, no choćby malowanie patchworków! :)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na próbę zawartość dwóch pralek zebrałam ze sznurów i poskładawszy włożyłam do szaf. Obaczym.
      Będzie na Was ;)

      Usuń
  18. Oczywista sprawa, że zająć się należy tym co przyjemność przynosi, nie tylko Jareckiej, ale i Czwórce jak mniemam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, to wytłumaczyć sobie, że oprócz mnie jeszcze ktoś będzie zadowolony. To rozgrzesza :))

      Usuń
  19. Troche daleka dygresja, ale niech tam.
    Synek moj, juz lat 23 uczy sie pilnie do egzaminow.
    I czasem zapyta:"Matka, jak Ty dawalas rade studiowac zdawac egzaminy, pisac prace, a do tego prac, prasowac, opiekowac sie rocznym maluchem, ktoren na dodatek wymagal czestej hospitalizacji. "
    Ano nie wiem.
    Taki ten fristajl, chyba rodzinie narzucilam, bo jak inaczej?:))
    Sciskam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Twoim synem - jak Ty dawałaś radę???
      Szczerze - nie wyobrażam sobie studiowania pospołu z matkowaniem! (ja obroniłam się w ósmym m-cu ciąży) Podziwiam, to dla mnie niewyobrażalny wyczyn!

      Usuń
    2. Jarecka - da radę, da ;-)
      urodziłam po drugim roku....ciężko bywało nie powiem, ale na roku miałam super ludzi, przychodzili na zmianę opiekować się Małą jak ja szłam na ćwiczenia, a studia miały cholernie dużą ilośc laboratoriów...a teraz ta "Mała"pisze pracę licencjacką ;-)
      a drugie rozwala mnie nastoletnimi wybrykami (lat 14)
      a trzecie bawi się w przedszkolu (lat 5)
      ...i tym sposobem mam trójkę jedynaków ;-)
      pozdrawiam serdecznie
      ivonesca

      Usuń
  20. Pewna jestem,że Jareckiej dzieci pieresze na świecie mają taką łatankę dla lalek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z metką Deszczowy Dom - na pewno!

      Usuń
  21. No pięknie.. teraz to mi w ogóle motywacja do robienia potrzebnych rzeczy/spełniania domowych obowiązków spadnie do zera.. skoro wszystkie tak robicie, że nie robicie i świat stoi, to kto mnie będzie palcem wytykał za pogniecione ciuchy na dzieciach? itp.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się tylko ucieszyła jakbym zobaczyła inne niewyprasowane dzieci ;D

      Usuń
  22. trzeba prasować.....?nie wiedziałam.....spryskuję wodą z takiego czegoś co służy do spryskiwania kwiatów...najlepiej odzież już nałożoną na człowieka małego czy dużego i gotowego do wyjścia coby nie przyszło do głowy zmienić tejże....

    OdpowiedzUsuń
  23. aha 20 lat temu miałam trójkę małych.i na nic czasu.....wyrosły poszły...nooo wracają...raz częściej raz mniej....teraz jedno mam...i też na nic czasu....tzn na tzw obowiązki obowiązkowe brak na obowiązki przyjemnościowe znajdujemy....

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...