10.10.2014

Kolorowa jesień 8. O jedzeniu

Co by to była za jesień bez koloru zupy dyniowej, bez bursztynowej palety dżemów z jabłek wszelakich?

Najpierw dynia.
Rzecz miała miejsce na straganie, w dzień targowy.
- Na co panu ta hokkaido? - zdziwił się czegoś nierad straganiarz, zapytany o tę odmianę dyni.
- Na zupę - wyjaśnił Jarecki - moja żona robi z niej pyszną zupkę.
Tu Jarecki mlasnął i wymownie przewrócił oczami.
- To spróbuj pan tej - burknął handlowiec - już pan nie będziesz chciał hokkaido.

Jarecki powiedział Jareckiej, że dynia nazywa się spiżowa albo piżmowa... Za spiżem przemawiała waga dyni, za piżmem - internet.
Proszę Państwa! Oto bohaterka:



Zupkę robi Jarecka tak:
Rumieni na maśle cebulę i czosnek (w garnku), potem dodaje do tego pokrojoną w kostkę, nieobraną dynię, podlewa wodą i bulionem*, dorzuca ziemniak lub dwa i dusi. Przyprawia solą, pieprzem, kurkumą, gałką muszkatołową, słodką papryką i rozgniecioną w moździerzu czarnuszką.
Potem całość miksuje i podaje z groszkiem ptysiowym, twardym serem (parmezan, cheddar i inne pecorino), śmietaną, prażonymi nasionami słonecznika lub dyni i szczypiorkiem. Jak kto lubi.
A jak nie lubi to polubi, zapytajcie Jareckiego ;)





A jednak nie ma to jak kolor hokkaido...



Na deser coś bursztynowego, koniecznie z promykiem jesiennego słońca.





Tarta z TEGO przepisu. Bosska.

* Gdy była młodą przedszkolanką, Jarecka ułatwiała sobie żywot - raz na jakiś czas gotowała wielki gar esencjonalnego bulionu i mroziła w litrowych pudełkach właśnie na takie okazje. Tak jej zostało.

PS.1 Że się Jarecka porwała na taki kulinarny wpis to Wasza, drogie Czytelniczki wina/zasługa, bo jednak pieczecie te środowe drożdżowe i crumble i co tam jeszcze było :)
A jak Wasze pierogi z kaszą gryczaną? ;)

I jeszcze - co robicie w weekend stolyco i okolyco?
Jareckim szykuje sie Katastrofa! - TU




34 komentarze:

  1. Jarecko- czyta się Ciebie cudnie!
    U mnie robi się z dyni zupę na słodko- na mleku, z kaszą jaglaną i zacierkami, doprawioną imbirem, wanilią, skórką pomarańczową.... :) A mieszkańcy mojej mejscowości mają ksywę "kasiarze", bo u nas dużo różnych kaszodajnych roślin się uprawia i konsumuje pyszne kaszki w postaciach przeróżnych/
    Jaglana z prażonym jabłkiem, orzechami, rodzynkami i jogurtem- znakomita na drugie śniadanie do pracy!
    Pyszny też jest dżem dyniowo-pomarańczowy albo dyniowo-ananasowy.
    Pozdrawiam słonecznie :)
    Dośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasze uwielbiam, ale akurat jaglaną nie bardzo :/
      Za to pomysł z dżemami dyniowymi bardzo mi się podoba! Dziękuję za inspirację!

      Usuń
  2. Toc to przecie "Butternut squash"!
    http://en.wikipedia.org/wiki/Butternut_squash

    Pytam Jareckiego: Mozna to polubic?!
    Dynia to bowiem ZUO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu przewodnik po "squash'ach":
      http://ohmyveggies.com/a-guide-to-winter-squash/

      Kto wie, co ci jeszcze Jarecki z tragu przytarga :)

      Usuń
    2. Nie znasz tej zasady? Że jak coś zjesz dziesięć razy to polubisz? Dlatego ja nigdy nie próbo.wałam flaczków ;)
      Z chęcią udaję się poczytać o dyniach bo się zaogońscy dyniarze rozhulali, trzeba im dotrzymać kroku. A butternut naprawdę smakuje nut!

      Usuń
    3. Wrzuccie sobie, drogie Dyniozerczynie, w siec fraze 'Bischofsmütze Kürbis' to jest dopiero mutant. Bardzo chcialam dzis kupic, ale Norweski jak Rejtan, bo on tez uwaza, ze dynie to ZUO :-)
      A w celach dekoracyjnych nabylam ostatnio odmiane gorgonzola. To znaczy korcilo mnie zeby dokonac wiwisekcji, ale patrz wyzej, wiec lezy i wyglada nad wyraz ladnie.

      Usuń
    4. Probuje zup-kremow z dyni co sezon od kiedy zamieszkuje Teutonie. Bo dynia, jak szparagi, jedno z niewielu w tym kraju warzyw sezonowych (warzywo sezonowe to w teutonskim nieznane pojecie). I zawsze, ale to zawsze, ktos nas zaprasza na kolacje i gotuje cos super-extra-specjalnego: I zawsze jest to, werble!, Zupa-Krem z Dyni. Probuje co roku i nic sie nie zmienia.

      ZA to pieczonego Butternuta w salatce z rukola i kozim serem trawie, nawet bardzo!

      Kaczko! Biskupia Dynia to 2 w 1! :D
      Dynia w trakcie przepoczwarzenia.

      Usuń
    5. Kaczko - ja myślałam, że ten biskup to odmiana ozdobna. Moja mama hodowała kiedyś na działce podobne, tylko ładniejsze, bez tych zielonych mazów i jesienią w każdym kątku mieliśmy te pomarańczowo-białe "grzybki".
      A w przedszkolu moich dzieci stanęła sezonowa dekoracja - drewniany wóz z dyniami. Wśród nich wiele zacnych odmian! Od jutra chodzę do przedszkola z dużą torbą. Wszak koniec miesiąca zbliża się nieuchronnie a inspiracjami sypiecie tak hojnie...

      Bebe! - a co byś powiedziała na ciasto drożdżowe z dyniowym puree? Akurat siedzą mi w piekarniku takie bułeczki na śniadanie. Z kruszonką cynamonową i powidłami czekoladowymi...
      I wcale się nie dziwię, że Was podejmują zupą dyniową - znasz jakąś zupę tak piękną w kolorze (no, może barszcz) i aksamitną w konsystencji. Zakładam, że 50%, jeśli nie więcej, mojej euforii w temacie zupy dyniowej to doznania przezoczne, estetyczne.

      Przepis na sałatkę kupuję, tylko to gorzkie trawsko zastąpię szpinakiem :)

      Usuń
    6. Tylko nie powidla czekoladowe!!!!
      Czekolada smakuje jak mydlo od kiedy istnieje Potomek.
      Czekolada w polaczeniu z owocami to zawsze bylo ZUO.

      Ale swiezymi drozdzowymi wypiekami nie wzgardze.
      Jesli to przepis dla ludzi bez miksera, to poprosze :D

      Jarecka, o ktorej cie budza, ze zdazysz buleczki na sniadanie wygniesc, wyrosnac i upiec?!

      Usuń
    7. Przepis na salatke jest Wyspiarsko prosty:
      http://www.waitrose.com/content/waitrose/en/home/recipes/recipe_directory/w/warm_butternut_squash_and_goat_s_cheese_salad.A5.html

      Rukole mozesz zastapic kazda salata i innym zielonym.

      Usuń
    8. Zasadniczo się zgadzam co do fuzji owoców i czekolady, z wyjątkami. Ale te bułeczki nie były z jakimś dżemem dyniowym, tylko pure dodałam do surowego ciasta, zamiast jajek. Taki wegański przepis, you know ;)
      Zagniecione wieczorem, urosło wieczorem, rano zostało włożyć w piekarnik.
      Co do pory pobudki - to dla mnie rzadka rozkosz, taki długi samotny poranek w szlafroku, gdy wszyscy śpią, kawka, zapach ciasta... :)

      A dla Ciebie przepis na drożdżówkę bez miksera. Dla leni:
      http://laaacia.blogspot.com/2013/11/srodowe-drozdzowe.html

      Usuń
    9. Znaczy; bez urazy! Przepis dla leni, ale dla wracających ostatnim pociągiem ekshibicjonistek też się nada :)

      Usuń
    10. Bebeluszek - nie jestem zwolennikiem zup o konsystencji kremu, zdecydowanie bardziej wolę coś, co da się pochrupać, ale w tym przypadku muszę przyznać, że krem z dyni hokkaido da się polubić, a może to zasługa ...... "groszkiem ptysiowym, twardym serem (parmezan, cheddar i inne pecorino), śmietaną, prażonymi nasionami słonecznika".....;)

      ...a ciasto drożdżowe z dyni.... pychota ;)

      Usuń
  3. Jarecko, zbliżasz się niebezpiecznie do ideału! Zaraz Cię adoptuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę :) (szatański chichot)

      Usuń
  4. Powiem więcej... Niech Jarecka adoptuje mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co potrafisz, kochana? Sprzątać lubi, a? Gotować? Poproszę cv i rekomendacje od poprzednich rodziców :)

      Usuń
    2. No właśnie, bo jak ja adoptuję Jarecką, to automatycznie mi się adopcja rozszerza na dalsze pokolenia, więc też jestem zainteresowana! Zeznawaj, Anno Lelito! ;)

      Usuń
    3. Hm, Moniu, ale z nami długo Ty byś na tym szezlongu nie poleżała, wiesz?
      Za to ja - chętnie!!!

      Usuń
    4. Jak to NIE?! Będę czytać na głos, żeby się Wam ładnie pracowało! Dobra, ewentualnie mogę pójść na jakieś rotacje szezlongowe.

      Usuń
    5. CV koniecznie ze zdjęciem ;)

      Usuń
  5. Zupę dyniową robię niemal identycznie, tylko że ja tę piżmowo-spiżową:) obieram ze skórki. Czyli że nie trzeba???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. I ziemniaków, które zupom nadają zawiesistości też nie trzeba.

      Usuń
  6. Tez lubie te bursztynowe specjaly.

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowa od kiedy zamieszkała w Krainie Kopcowanej Mandarynki stała się dyniową fanką, wyznawczynią, wielbicielką, no jak to neofitka. Dynię marynuje super w zalewie z curry pierwotnie przeznaczonej do ogórków), gotuje, piecze, zamraża a gdy wiosną zamrażalnik pustoszeje zaczyna tęsknić za jesienią! Ach... No prawie jak Michnikowski z pomidorami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie się kopcuje mandarynki???

      Tak, ja też czuję do głębi ból wyśpiewany przez MIchnikowskiego

      Usuń
    2. Wg Anonimowego w Wielkopolsce, wot drobna uszczypliwość;-) Anonimowa zaś serniczek z dyniowym puree odkryła i zamierza wykonać a nawet po wykonaniu pochłonąć spory kawałek.

      Usuń
  8. Jarecka widze w dobrym humorze przebywa:) Ja tez jestem fanka zupy dyniowej, nawet moj antyzupny maz ja lubi, koniecznie sprobuje Waszej wersji z ptysiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KOniecznie :)
      Bez ptysia sie nie liczy:) Szczególnie lubimy te z Lidla, słone :)

      Usuń
  9. zupa dyniowa z groszkiem ptysiowym...mniam, mniam.....
    :-)
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
  10. To dorysowane na dyni to nos owieczki, prawda? ;>

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...