02.10.2014

Stabat mater dolorosa. Rzecz o przemocy.

Akurat Jarecka ostrzyła brzytwę o skórzany pas.
Maczeta stała już oparta o ścianę - Piątek ostrzył sobie o nią dowcip.
Wtenczas zadzwonił telefon i cichy głos poprosił o chwilę rozmowy.
Rosynant za oknem przytupywał niecierpliwie.

Dzwoniła Roma Sienkiewicz i doprawdy, dziwne, że nazwisko to jeszcze w Deszczowym Domu nie padło!
Jan Maria Sienkiewicz - ukochany przedszkolny przyjaciel Czwórki. Majeczka Sienkiewicz - szkolna przyjaciółka Dwójki. Roma Sienkiewicz - matka siedmiorga, kobieta dzielna i pracowita. Rafał Sienkiewicz - prześladowca Jaśnie Panicza.

Roma nie wiedziała jak zacząć.
- Hm... rozmawiałam z wychowawczynią... Mój syn...
I tu zbolałym głosem Roma jęła wsączać w słuchawkę relację długą i wyczerpującą.
Jarecka opłukała ostrze i spróbowała palcem.
Słowom Romy, gdzieś na drugim planie towarzyszył odgłos ołowianych kuleczek uderzających z mocą o skórę.
- Co nieco słyszałam - przyznała Jarecka - Jaśnie Panicz mi powiedział...
Tu popłynęła podobna, w Jareckiej swoistym stylu, opowieść: tak, mówił mi coś tam, ale mówił mi jeszcze pięć innych rzeczy, więc inaczej rozłożyłam akcenty...
Podczas tej zawiłej, pełnej dygresji przemowy na linii trwała cisza (tylko trzask trzask - o plecy) i Jarecka zastanawiała się, czy aby Roma nie płacze?...

(Oj tam, synu - żachnęła się wtedy Jarecka - rozmawialiśmy o tym sto razy! Jak się komuś nie podoba, ze jeździsz na rowerze w kasku to jego problem! Albo, że zsiadasz z roweru na przejściu dla pieszych? Każdy powinien tak robić!
I jeszcze się Jarecka pozżymała na męski świat, gdzie trzeba sobie dokuczać albo i dać po nosie, zamiast obgadywać i obrażać się na śmierć, jak to się robi na bezpiecznej planecie Wenus, i kto was, faceci, zrozumie? No i dobra, dobra, a czym ty im właściwie zalazłeś za skórę?
To się wydało Jareckiej lepsze niż: kochany synku, biedna ty moja ofiaro!
Prawdziwe mamunie, jej zdaniem, załatwiają takie sprawy inaczej...)

- Za mało uwagi mu poświęcam - mówiła Roma - (trzask, trzask) ciągle tylko dziewczynki i dziewczynki. Jan Maria choruje, mój tata w szpitalu...
Podczas gdy Roma przepraszała, kajała się i obwiniała w poświście rzemieni, Jarecka otworzyła szafkę pod zlewem i nie zważając na protesty Piątka upchnęła maczetę na powrót za butlą z gazem.

Rosynant dyskretnie strząsnął siodło w krzaki hortensji i z miną niewiniątka począł skubać trawę.

Jarecka obejrzała pod światło brzytwę i jakby z żalem pomyślała, że skoro już tak ją pięknie wyostrzyła, może sobie na przykład ogolić pachy.
Pożegnała się z Romą sympatycznie, choć właściwie nie wiadomo było co powiedzieć - nie przejmuj się, że masz syna łobuza? Nic się nie stało, drobiazg?

W połowie drogi do łazienki schowała ostrze w rękojeść i wsunęła brzytwę do kieszeni.

Pachy nie zając.







P.S. Nietykalność cielesna JP nie została naruszona, o czym zgodnie donoszą ofiara, piątka zgniłych oprychów i dwie świadkowe, które o sprawie poinformowały wyższą instancję.
Nietykalność cielesna winowajców - nad czym boleje Jarecka kreśląc brzytwą wzorki na linoleum - również.

Zaprawdę, zaprawdę, jeśli ktoś uratuje grzeszny świat, będzie to matka bolejąca.

19 komentarzy:

  1. To mnie się ta brzytwa przyda..... moje pachy kicają :-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzytwy nie oddam. Jeszcze się przyda do straszenia rzezimieszków ;P

      Usuń
  2. O Jarecka, ja też te surmy bojowe w torebce noszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgroźniejszą broń zawsze mam przy sobie - język. Niestety, jest to bomba z opóźnionym zapłonem. Tyleż więc śmiercionośna co bezużyteczna ;)

      Usuń
  3. jak aj lubuie Twoje opowieści i podejście ....
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Też niestety byłam zmuszona tę brzytwę naostrzyć...nie miałam okazji jej użyć...niestety. Ale noszę, noszę, bo a nóż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My matki musimy zachować czujność :)

      Usuń
  5. podejście genialne! a uczyć o tym, że człowiek grzeczny czy też wyjątkowy, w jakiś tam sposób, nie jest gorszy to podstawa :) świetna z Ciebie Mamuśka :) no i dobra brzytwa nie jest zła, szczególnie jak bóbr pod pachą a sarna na nodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie motyw szacunku dla INNEGO pojawił się też, jak się okazuje w moralizatorskim spiczu, jakim uraczyła swojego syna. Rzeczywiście, nasi chłopcy są zupełnie inni. A poza wszystkim jest miedzy nimi dwa lata różnicy - JP poszedł do szkoły jako sześciolatek, Sienkiewicz, z nieznanych mi przyczyn, mając osiem lat. W tym wieku to przepaść niemal pokoleniowa.

      Usuń
  6. Jak to Jareckiej dobrze że Roma nie atakuje upatrując jednakowoż ofiarę w synu swoim co to go JP w jakis tylko Romie znany sposób do wyczynków niecnych popycha. Porządna kobieta. Bo spotkać można takie co to świadomości, że dzieckom mało czau dają innych o wszystko posądzają. I wtedy ciężko bywa. I maczeta jakoś tak niecierpliwa sie za tą butla robi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No gdyby nie Roma, to ja bym temu chlopcu przemówiła do słuchu. A potem wzięłabym i kopnęła w zad. A jakby już leżał, dalej bym kopała. A na koniec wytarła buty i splunęła.
      Ale ale.
      Może jeszcze będę miała okazję, bo Rafałek to jeden z pięciu...

      Usuń
  7. powiało Witkacym , surrealizm bycia matką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa, to o surrealizmie.

      Usuń
  8. Wyslac do przesladowcy Don Kichota. A co;)
    Choc bylaby to pewnie walka z wiatkami.

    Moja babcia tez tak ostrzyla brzytwe. Ale uzywal jej wylacznie dziadek.
    Trzymajcie sie kochani!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiatrakami, co to za chochlik, no!

      Usuń
    2. Coż począć jak Rosynant całkiem stracił głowę! Łazi po krzakach z rogiem przypiętym na czole i udaje Applepie!
      Don Kichot musi się pofatygować na piechotę, ale daleko nie ma.

      Usuń
  9. Na planecie Wenus dziewczynki tez się naśmiewają z jeżdżenia w kasku czy z innych podobnie niepraktycznych rzeczy. Nie będę tu przytaczać co sobie myslałam (i nie tylko) o tych [pipipipi] ale na szczęście dziecię zniosło to lepiej niż matka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż. Nawet nam, dorosłym dokucza sie, że bezwzględnie wozimy dzieci w fotelikach...
      Ale mam na to luz, bo wiem, że robię dobrze :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...