04.12.2013

Co ma zazdrość do Marszałka

Spośród siedmiu grzechów głównych tym, który najbardziej nęka Jarecką jest zazdrość. Myślała Jarecka, że opuszczając Przedmieście pełne bajkowych domów i beztroskich ludzi - a przynajmniej na beztroskich wyglądających - już jej ta zżerająca wątrobę zazdrość odpuści. Ale jak kogoś raz ten jad zaleje, nie tak łatwo się wyleczyć.
Zaogonie to niby "wieś spokojna, wieś wesoła" - a wokół wciąż tyle powodów do zazdrości!


Puka na przykład Jarecka do sąsiadki Danuty, piętro wyżej, bo jej pilnie potrzebna cebula a jak czegoś Jareckiej braknie to wali do Danuty jak w dym.
Puk puk, proszę, Jarecka wchodzi i zaraz w progu ostry szpikulec zazdrości przeszywa ją na wylot.
Czysto, panie tego. Ani farfocla na podłodze, ani buta w przedpokoju, ni kurteczki. A jak już Jarecka skręci do kuchni to aż jej gul rośnie, bo i tam czysto i na blatach przestronnie. A Danuta ma czworo dzieci, co z tego, że większość dorosła, ale to głównie chłopaczory!
Od uśmiechniętej Danuty Jarecka dostaje dwie cebule i drepcze do siebie na dół. Odsuwa nogą kilka sztuk małych kaloszy tłoczących się przy wycieraczce, przeciska się przez szparę w drzwiach (szerzej otworzyć się nie da, bo za drzwiami czekają reklamówki z ubraniami do wyrzucenia lub wydania), potyka się o buty Jareckiego, który nie ma w zwyczaju korzystania z półki na buty i skręca do własnej kuchni. I nic, tylko wziąć i kroić te cebule, i płakać - ale najpierw trzeba zrobić na to miejsce!
(Jarecka jeszcze tej cebuli nie oddała, a fe!)


Albo taka Czesiuniowa.
Dzieci ma Czesiuniowa pięcioro, zasuwa na kilku etatach, biega z pracy do pracy na niebotycznych obcasach i zastać ją w domu niepodobna. A dzieci Czesiuniowe grzeczne nad podziw! W pas się kłaniają, donoszą z uśmiechem i pocztę, i gruszki, i co tam Czesiuniowa zechce Jareckiej podać. A przecież są wychowywane raz w tygodniu, przy niedzielnym obiedzie!
Latem wylegują się Jareccy na balkonie, piją frappe, i widzą, jak rodzina Czesiuniów spożywa posiłek na tarasie (tak się dziwnie składa, że co się szeptem powie na Czesiuniowym tarasie to u Jareckich słychać wyraźnie - bez nadstawiania uszu, słowo honoru!). Zresztą dźwięczny głos Czesiuniowej niesie się daleko.
- Tylko żebyś mi się nie zadała z Niemcem albo z ruskim - ostrzega swoją nastolatkę - historia uczy, że nic dobrego z tego nie wyniknie!


A i sąsiadce Znaprzeciwnej - drzwi w drzwi z Jareckimi - zazdrość Jareckiej nie przepuści. Wystarczy w porze obiadu wyjść na schody (a zawsze o tej porze Jarecka wyjść musi) i już atakuje ją kuszący zapach obiadu a w ślad za nim zazdrość sama.
Wraca sobie niedawno Jarecka ze szkoły z dziewczynkami i oczywiście już na schodach dopada ją apetyczna woń obiadu. Mięso! Drobiowe! Wkładając klucz w dziurkę Jarecka zaciąga się ostatni raz z lubością - ale co to? - na samym końcu przebogatego bukietu czuć jakby... swąd... Ejże? Już, już, chce Jarecka z tryumfem zarechotać, gdy uświadamia sobie, że to jej własny obiad, gulasz z indyka. Raz, jedyny raz, nie zawróciła ze schodów sprawdzić, czy wyłączyła gaz (a zawraca codziennie, jak ten Adaś Miauczyński z "Dnia świra") bo pamiętała dokładnie, że przed wyjściem podnosiła przykrywkę i poważnie ZAMIERZAŁA wyłączyć!
Na szczęście większość mięsa udało się uratować. Węgielek z rondla też ładnie zszedł.

Doprawdy, na Zaogoniu cuda się dzieją! Dzieci się same wychowują a czyjeś tajemnicze płuca na ogień dmuchają...
Musi to ten Marszałek!


A co ma zazdrość do Marszałka?
Nic.
Ale tak wyszło w trakcie pisania, i co zrobić?

65 komentarzy:

  1. ojtamojtam z taką zazdrością :)
    trzeba iść na kompromis - jak pyszny obiad to w bałaganie, jak porządek to na obiad kanapki jemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha! Ja nawet oficjalnie wprowadziłam "kanapkowe dni" - dobrze brzmi :) zdarzały nam się nierzadko jak pracowałam :)

      Usuń
  2. U sąsiada zawsze trawa zieleńsza ;))) I niech Jarecka pamięta, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  3. eh, Jarecko...a czy u sąsiadów TAKIE koty harcują, jak u Was? Pewnie, że nie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Danuta to pewnie Sztukę minimalizmu czytała :-). Może by się Jarecka dogadała z sąsiadkami, Naprzeciwna skoro już gotuje, a że pachnie ładnie to pewnie lubi, jakby tak i dla Jareckiej co nieco przygotowała, Danuta może by tak wpadła ze dwa razy w tygodniu do Jareckiej i swoje umiejętności ogarniania przestrzeni na sąsiadki gruncie doskonaliła, a Czesiuniowa w ramach pomocy sąsiedzkiej pogadanki dla Jareckiej potomstwa spisać może. A Jarecka zajęcia plastyczne dla potomstwa sąsiadów poprowadzi. Dla każdego coś miłego. Chyba , ze Jarecka nad wyraz przywiązana do zazdrości swojej i się z nią rozstawać nie chce, to niech zostanie jak jest. a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest przedni pomysł! Co prawda ja po latach pracy czuję się wyzuta z weny jako Pani Kredka ale sąsiadki są w formie. Lecę rozpisać im grafik! :)

      Usuń
    2. TO jest świetny pomysł - podobno takie kobiety są realnie i serdecznie pomocne! Spróbuj zagadać i plan wprowadzić w czyn. Przecież Ty też dla nich możesz coś zrobić.

      Usuń
    3. Jarecka, a czego Tobie zazdroszczą sąsiadki? A

      Usuń
    4. To trzeba sąsiadek zapytać. A może one w ogóle się w zazdroszcznie nie bawią :)

      Usuń
  5. Hehe;) tak to czasem bywa z tymi odczuciami co to niby inni lepiej mają;) ..hmm, ale czy to aby zdrowe? No, można sobie chwilę pomyśleć "jakby to było, gdyby...." i tak sobie pogdybać lecz na tym poprzestać, bo jak tak się za bardzo wejdzie w te "gdybysie" to uczucia jakie się pojawią nie spowodują nic a nic dobrego, no żadnego z nich pożytku, a nawet więcej - same szkody mogą wywołać i nie tylko w samopoczuciu (te materialne też mogą do siebie przyciągnąć, jak magnessss;) bo parami lubią sobie hasać, a jakże;)
    Zatem strzepnij ze swych skrzydeł kurz,
    rozprostuj je,
    i znowu odkurz (w razie gdyby "gdybasie" się w ich zakamarkach gdzieś głębiej schowały;)
    a potem dumnie unieś
    ..i fruń:) ..na fali zadowolenia, uśmiechu, poczucia spełnienia w Tu i Teraz:) czego serdecznie Ci życzę:)

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja fruwam sobie! Dopóki do Danuty nie zajrzę ;)

      Usuń
  6. Ale czy te sąsiady to TAK potrafią pisać???? :-) Cudownie się czyta, cała jestem normalnie zrelaksowana. Pozdrowienia zasyłam!
    P.S. Ja upycham torby foliowe z rzeczami wszelakimi na balkonie, wskutek czego nawet kawy latem na balkonie wypić się nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno u Ciebie pod postem miałam pisać, że zostalabym Ci z dziećmi na noc, jakbym mogła, żebyś sobie odpoczęła a że nie mogę, to się chociaż do relaksu przyczyniłam :) super!

      Usuń
  7. to zawitaj do mnie to nie będziesz miała guli z zazdrości :D będzie uważać by się na czymś nie zabić :D:D

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to, to! A mieszkanie jak u Czesiuniowej za lat 10 jak nam drobiazg podrośnie- tak sobie wizualizuję:)

      Usuń
    2. :D
      No właśnie, moje sąsiadki mają trochę starsze dzieci... Może kiedyś będzie lepiej, tymczasem regularnie mamy kontuzje stóp po nastąpieniu na...(do wyboru do koloru)

      Usuń
  8. A ja Ci zadroszcze, ze tak dobrze piszesz, ze Ci sie te kalosze walaja pod nogami, ze w kolysce malenki Piatek sie przeciaga, ze piekne ptaszory potrafisz zrobic, i misie i pledziki.Uff;)
    Buziole sle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropna Jarecka czytając te słowa poczuła się dużo lepiej :)
      Dzięki!

      Usuń
  9. Bosko się uhahałam :)))
    Jarecka to powinna felietony do gazety pisać! By na duchu podnosić naród zmurszały ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że powód do wesołości dałam :) a z felietonami to ryzykowna sprawa - a nuż nic się ciekawego na Zaogoniu nie zdarzy, to o czym pisać?

      Usuń
  10. Dzięki za wspaniały początek dnia :))))))) też tak mam, że myślę, że wszyscy bardziej ogarniają świat niż ja... ale nie ma co się okłamywać mamy rewelacyjnie :) i ja kocham te buty dzieciaków walające się po całym korytarzu i stosy kurtek na wieszaku i zabawki w całym domu i zastawiony blat w kuchni też uwielbiam, bo widać, że dom żyje i że ludzie w nim są :) a żeby mi źle nie było to na lodówce mam "motto życiowe" przypięte: "TYLKO NUDNE KOBIETY MAJĄ NIESKAZITELNIE CZYSTE DOMY"
    pozdrawiam :)
    p.s. faktycznie z tego bloga byłyby baaaardzo poczytne felietony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK, TAK, TAK! TYLKO NUDNE!!!
      dzięki Mruwko, to dobre motto na początek dnia :):)

      Usuń
    2. Tak! Albo złota myśl z ekraniku w autobusie: "Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, to czego oznaką jest puste biurko?"
      Bromba

      Usuń
  11. Wśród takich sąsiadów to i Jarecka musi być ideałem tylko chwalić się nie chce żeby czytelników nie załamywać.
    No niech jarecka pomyśli : przy piątce dzieci jeszcze pokazuje cudeńka własnej roboty na blogu, prowadzi rzeczonego bloga i jeszcze swoimi przepisami inspiruje kilka czytelniczek (w tym piszącą to ) to pieczenia rzeczy, których nigdy wcześniej nie piekły :)
    Niestety prawda jest taka i że Jareckiej zazdrościć można, ona tylko przez skromność nie wspomina o swoim idealnym wpasowaniu w ten idealny świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to sobie wykombinowałaś :DDD

      Usuń
  12. uwielbiam Cię:) po prostu, więcej nie trzeba mówić:)

    ps. zapraszam na moje świąteczne candy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę się zapisać na poduchy :)

      Usuń
  13. Jak się Jarecka przypadkiem dowie jak pokonać tę zazdrość to mogłabym Jarecka się sposobem podzielić. Bo zazdrość to paskudna jest, a jakoś sama sobie pójść nie chce. Ja to nawet już tej sąsiadce Danucie zazdroszczę tak na odległość - tak całkiem bez farfocla, w takim porządku błyszczącym jak w reklamie? Zazdroszczę okrutnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja do Danuty zawsze z zaskoczenia! I tam naprawdę zawsze jest porządek...

      Usuń
  14. Jarecka ulgą powiało!
    Była jak nic Jarecka u mnie w domu. Napatrzyła się na różne walające się rzeczy i obiekty. i ucieszyła sie jak nic!
    A ja mam sąsiada - gospodarza...!!! Od rana do wieczora chodzi i austriacki porządek wprowadza. Przenoi, usuwa, zamiecie, wyrzuci, doklei, pomaluje, przywiesi... i chyba mu serce krwawi, jak patrzy na nasz taras... albo się modli, zeby coś z tego tarasu spadło, to już jego teren i wtedy on usunie, przeniesie...
    A za tydzień "kontrola" z POLSKI - matko moja! Ostatnio jak szwagierka była, to wyszorowała mi kuchnię ...a podłogę myje za każdym razem!! I jakos to znoszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... Czyli nie tylko u mnie mama sprząta spiżarnię a teściowa szafy :P
      Przybij piątkę! :))

      Usuń
  15. oj dziewczyny róznie bywa a jarecka niech się nie prezjumuje podobno kobiety ,które maja porzadek w domu nudne sa , a tego by na pewno Jarecka nie chciała :))))

    OdpowiedzUsuń
  16. coś mi się, Jarecka, wydaję, ze czasem tą zazdrość to ty do mnie odsyłasz... mi się jakoś wydaje, że wszędzie mają czyściej, lepiej, ładniej, grzeczniej i ogólnie the best... mało tego, ja mam w domu skrzaty, co złośliwie kradną pojedyncze skarpetki, łyżeczki do herbaty, chowają klucze i inne potrzebne rzeczy... Gizmo nie przepuści żadnej chusteczce higienicznej, wiec resztki się walają, a Rapek ma dziwną skłonność do kradzieży akurat najbardziej potrzebnej rzeczy - ciągnie za sobą kłębki wełny, wyjmuje ważne dokumenty z torebek i je obślinia... pełno wszędzie ich kłaków i odbitych łapek... małż obwiesza każdy wieszak ciuchami... jest remis, bo ja mam wszędzie swoje przydasie... aż strach pomyśleć, że jakieś dzieci chcemy na ten nasz świat sprowadzić... a gdzie one się zmieszczą ze swoim bałaganem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie, że się zmieszczą!! :)))
      A te skrzaty to w każdym domu, nawet Ducha Marszałka się nie boją. Kapeć mi właśnie zginął, i gdzie?- ja się pytam! :)

      Usuń
    2. Jarecka , cos mi sie wydaje, że był u Ciebie mój pies:-) On jak schowa kapcie to szukaj wiatru w polu, robi to z miłości do Nas oczywiście, zabiera je z półki wynosi w pasujące mu miejsce przytula się i smacznie śpi, szukaj małego białego fitrzaka, to i kapeć sie znajdzie :-) A

      Usuń
    3. Futrzaka miało być:-)

      Usuń
  17. wspaniałe opowiastki, Pani jest chyba osobą o tysiącu talentów, coś jakby Bogu sypnęło się za dużo "przyprawy" i wyszła tak wszechstronnie utalentowana Jarecka :))) (mam nadzieję, że nie zrozumie Pani źle tego porównania...tak mi przyszło do głowy....;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Jarecka ja wiem, że w dniu porodu myślałaś o naszej książce i Ty mówisz o sąsiadkach ideałach???? :) Pozdrawiamy ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wszystkim myślałam, byle nie o porodzie ;P
      Dalej o Was myślę :)

      Usuń
  19. oj Jarecka, Jarecka... ja niby sprzątam i mówią, że mam cysto ale u innych zawsze czyściej, ładniej i bardziej z głową, jedyne co mam to ugotowane ale tak już mam jakoś :) i choć tynk odchodzi ze ścian co poniektórych, inne są pomalowane raz tylko bo kiedyś tam czasu zbrakło na druga warstwę i od prawie 6ciu lat mam mieć za chwile drzwi do sypialni to mój wiewióry azyl kocham! i wierzę, że u Ciebie tez jest cudnie! domowe ciepło bije z tego co piszesz a to najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak człowiek dobrze podje, to od razu mu raźniej! :)
      Zazdroszczę Ci (o znowu!) tego talentu kulinarnego... Ja tylko jeść lubię:)

      Usuń
    2. za to przecudnie dziergasz :)

      Usuń
  20. Jarecko, kocham Cię, i gdybym mogła to ożeniłabym się z Tobą :)
    A ja Tobie zazdroszczę talentu do dziergania! O!

    OdpowiedzUsuń
  21. Że mnie na wspomnienia ostatnio bierze, to przypomniała mi Jarecka o fikołkach. Znaczy o przewrotach w przód. Mandolinę zawsze miałam ciężką, więc przeważała i nie umiałam ja biedna tak ładnie ino myk fiknąć na WFie. Boleści brzucha z nerwów dostawałam, jak pani wuefistka wydawała polecenie: wyciągamy materace. No i się kiedyś z tych "nerw" popłakałam, jeszcze zanim spróbowałam fiknąć. I mnie, rzeczona Pani Bromba-wuefistka, na stronę wzięła i przytuliła. Dodała też, że nie każdy musi umieć wszystko, bo na ten przykład jej syn, gra na akordeonie, a ona ni w ząb nie potrafi. Jakoś słuchałam tej opowieści o akordeonie jak świnia grzmotu, ale jak sobie potem przetrawiłam, to już mi lepiej było. I już nigdy potem brzuch mnie z "nerw" na WFie nie bolał.
    P.S. do tej pory nie potrafię zrobił fikołka!
    Co ma fikołek do gulaszu i zazdrości?
    Tego nawet ja nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem. Wtedy, co mi się ten gulasz przypalał, byłabym w domu prędzej, ale JP się przypomniało że ma jeszcze SKS i musiałam zawrócić pod szkołę :)

      Usuń
    2. nooooo, tak to i ja rozmiem :)))))))))))

      Usuń
  22. Oj Jarecka, Jarecka:))) też mi się marzy porządeczek w domu:))) Nic to, kiedyś będę miała a na razie oswajam bałagan:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarzymy sobie, cóż więcej możemy :):):)

      Usuń
  23. Porządek jest nudny. Dziękuję. :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Prawie się popłakałam. A wiesz co zrobić w takiej sytuacji? Nie mieć sąsiadów i zazdrości nie będzie.. ta.. co ja gadam, nie mam sąsiadów, ale ta jedna cholera-zazdrość jak nic innego zostaje przy człowieku jak rzep przy psim ogonie. Bo teraz zazdroszczę, że inni to mają sąsiadów, a ja nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod postem "Bredzenie położnicy.." zapytałaś czy choć jedne będzie dziewczynką.. jakoś tam nie mogę dodać komentarza, więc tu wepchnę jeszcze swoje 5 groszy :)
      A więc jeszcze nie wiem.. :D Bo to jeszcze początki.. Ale wierzę, że się udało i rośnie sobie pod sercem choć jedna.. i nie obrazę się jak druga fasola też będzie dziewczynką :D

      Choć mam obawy, że będą do kolekcji dwa.. siii.. no :D

      Usuń
    2. To jeszcze duże prawdopodobieństwo, że jednak trafi się dziewczynka :)

      A sąsiedzi to - co by nie mówić - dobra rzecz. Dobrzy sąsiedzi a tylko tacy nam się trafiaja :)

      Usuń
  25. Bloga Jareckiej znalazlam przypadkiem i przeczytalam od deski do deski w jeden wieczor.
    Siedze i sie zastanawiam. Oprocz pracy zawodowej w skromnym wymiarze 37h tygodniowo nie mam zadnych obowiazkow. Dom usyfiony. Obiad gotuje od swieta. Maszyna do szycia sie krora przyniosl Mikolaj w zeszylym roku uzyta dwa razy. I ja sie pytam jak Jarecka to robi ? Z 5 dzieci ! Zazdrosze Jareckiej talentu do organizacji czasu. Zazdrosze Jareckiej talentu do craftowania. Zazdroszcze Jarockiej talentu do pisania. Ale jak ja sie ciesze ze Jarecka znalazlam !!! Bo inspiruje i motywuje Jarecka dzialania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Anonimowa!
      Czyżbyś nie znała zasady: jak się nie wyrabiasz z obowiązkami, dołóż sobie więcej? (Z księgi mądrości Jareckiej) To działa! ;)
      A jak przeczytałaś DD od deski do deski, to wiesz, że jeszcze rok temu pracowałam zawodowo. Odkąd nie pracuję, nawet obsługa czwórki dzieci mi niestraszna. A jak sobie poradzę z piątką to się jeszcze okaże jak Jareckiemu skończy się urlop ;)

      Usuń
  26. Zasade znam, ale nie potrafie wdrozyc:) Jak Jarecka dala rade z dziatwa i etatem to ponad moje zrozumienie. Bede czytac i wyciagac wnioski. Po czym praktykowac. Powodzenia z Piatka - w/g powyzszej zasady powinno byc latwiej :) Usciski dla calej druzyny.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ależ Jarecka ma dzietnych sąsiadów! Pozazdrościć. Moi sąsiedzi to same starsze, samotne panie z kotami. Ewentualnie jakieś starsze małżeństwo. Zero dzieci, zero śmiechów, zero zabaw na podwórku!!!
    A ja mam pytanie: kiedy Jarecka wyda tę książkę? Czy ja mam stworzyć wydawnictwo i wydać jej książkę siłą????? Tak nie może być!! Ona zasługuje na jakieś znane, wielkie wydawnictwo i bestsellerową pozycję! No rzesz kurcze...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Siłą wydaj! :):):):)
      Kto tu zasługuje na bestsellerową pozycję, to ja palcem nie pokażę... ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...