10.12.2012

Poduszka spod poduszki, czyli Jarecka jako krawcowa i Święty Mikołaj w jednym

Oto, co rankiem szóstego grudnia wyjrzało spod Czwóreczkowej poduszki:
Poduszka.


Jarecka otóż- mamo, czytasz uważnie?- Jarecka uszyła ją sama, na maszynie.
Ma Jarecka różne pomysły i materiały, ale nie ma maszyny i- jak sądziła- umiejętności.
Kiedyś, kiedyś, w rodzinnym domu, mama nauczyła ją podstawowych czynności w zetknięciu z maszyną do szycia, ale było to lata świetlne temu a z Jarecką niestety nie jest tak jak z innymi, że jak raz się czegoś nauczą to już będą umieli zawsze. I jakież było jej zdziwienie gdy zasiadłszy do pożyczonej maszyny, zacnego starego łucznika, zobaczyła, że szyje!
Uszyła więc poduszkę.
Z ekologicznej torby, zachwyciwszy się jej mocnym, ścisłym splotem i głębokim czarnym kolorem.

Jareckiej przykro, że nie może pokazać zdjęć tyłu poduszki i detali, ale Deszczowy Dom ciemny sam w sobie, zimą jest arcyciemny, a na podwórku, gdzie Jarecka fotografuje co się nawinie, jest już zimno i śnieżnie, oraz- ciemno. Kolor podusi też nie pomaga...

Musisz wierzyć, Czytelniku, na słowo, że uszyć taką poduszkę to rzecz dla przedszkolaków, że  prawie nie trzeba używać nożyczek a wszelkie poczynione przez niewprawną krawcową szwy są ukryte. Jarecka obiecuje, że jak ją oświeci słońce, albo co inne, pokaże krok po kroku co i jak.
Z tyłu podusia jest zapinana na dwa różowe guziki, bo jak Jarecka wspominała w tym poście, trzeba zawartość poszewki zabezpieczyć przed małymi paluszkami. Aplikacje z kolorowego polaru, zbieranego pieczołowicie przez Jarecką są naszyte przy pomocy paluszków, ale już większych.

Świnkę Peppę Czwórka kocha bez pamięci, więc na Gwiazdkę Jarecka szykuje kolejne przedmioty kultu. Fazę taką ma już za sobą :

Tej zaś nocy Świnka może już się komunikować, nabyła bowiem twarz i powiedziała, że czeka niecierpliwie na kończyny i zakręcony ogonek. Jeszcze trochę Peppko, jeszcze trochę!

Nawiasem mówiąc, to trudne zrobić Peppę w trójwymiarze, bo w kreskówce zawsze prezentuje ona uroczy profil. En face wcale się tak ładnie nie prezentuje...

3 komentarze:

  1. Peppa jest właśnie u nas na czasie, ale ja to se mogę co najwyżej z masy solnej ulepić. No i ulepiłam, ale po kilku dłuugich dniach suszenia, obfitych w boje o nieruszanie, córka moja z własnej inicjatywy zaniosła biedną Peppę do śmietnika, po tym jak jej głowa oddzieliła się od korpusu. Dziwne, zwykle w takich sytuacjach domagała się sklejania. Widać moje zadowolenie z efektu lepienia było przedwczesne. A Twoja Peppa w 3D podoba mi się bardzo, ma świetne proporcje :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...